Kontynentalny dom starców

W Luksemburgu miesięczna pomoc finansowa dla rodziny z dwójką dzieci wynosi 471 euro, w Niemczech – 308, a w Polsce… 32 euro

Kryzys rodziny sprawia, że Europa się wyludnia, powoli stając się kontynentalnym domem starców – wynika z analiz demograficznych. Dlatego konieczne jest przewartościowanie pojęć i zmiana myślenia ludzi, dla których dziecko nie będzie kłopotem, a owocem miłości i podmiotem troski. O tym, że pełny, prawdziwy rozwój narodu zależy od rodziny, dyskutowano w sobotę na Uniwersytecie Rzeszowskim podczas konferencji pt. „Rodzina w Europie”.

W konferencji uczestniczyli przedstawiciele polskich i zagranicznych środowisk naukowych. Ordynariusz rzeszowski ks. bp Kazimierz Górny – przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, otwierając sesję, podkreślił, że rodzina to temat ogromnej wagi dla Polski, Europy, świata i również dla Kościoła. Przypomniał, że Rada ds. Rodziny KEP od lat w diecezjach i parafiach poprzez działalność duszpasterską, katechetyczną i poradnictwo pomagają w tworzeniu prawidłowego wizerunku rodziny jako wspólnoty, której wzorem jest Święta Rodzina z Nazaretu. Ksiądz biskup zaznaczył potrzebę przedstawiania pozytywnych przykładów rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Ważnym aspektem przestrzeni publicznej w państwie jest polityka prorodzinna, zmierzająca do tworzenia odpowiednich przepisów, które byłyby sprzymierzeńcem dla rodzin. Jak podkreślił eurodeputowany dr Mieczysław Janowski, podstawową rolą państwa zagwarantowaną w Konstytucji jest troska o rodzinę i to nie tylko tę żyjącą w kraju, ale także na obczyźnie. Zaznaczył, że kontynent europejski starzeje się w szybkim tempie. Jeszcze sto lat temu ludność Europy stanowiła 17 proc. światowej populacji, a obecnie niespełna osiem. – Wśród krajów UE najgorzej sytuacja demograficzna wygląda w Bułgarii, ale w Polsce – moim kraju, nie jest wcale lepiej. (…) Ze współczynnika dzietności wynika, że statystycznie każda kobieta w UE rodzi 1,56 dziecka, dla porównania w USA 2,09. W krajach Europy mamy więc ujemny przyrost, a to oznacza, że więcej ludzi umiera, niż się rodzi. Również w Polsce nie mamy się czym pochwalić – mówił Janowski. Jak wynika z danych Europejskiego Instytutu Polityki Rodzinnej za rok 2007, co 27 sekund w krajach Wspólnoty ginie dziecko w wyniku aborcji i to właśnie ona jest główną przyczyną śmierci mieszkańców UE. Co 30 sekund w Europie rozpada się małżeństwo, a w latach 1996-2006 rozpadło się przeszło 10 milionów małżeństw, co wskazuje, że ponad 15 milionów dzieci żyje bez jednego z rodziców. Zdaniem Janowskiego, liczby te powinny być sygnałem ostrzegawczym. Eurodeputowany podkreślił też konieczność zwiększenia budżetowych wydatków na rodzinę. Dla przykładu w Luksemburgu miesięczna pomoc finansowa dla rodziny z dwojgiem dzieci wynosi 471 euro, w Niemczech – 308, a w Polsce… 32 euro. Stąd potrzeba wzmożonych wysiłków, by stworzyć polskim rodzinom godne warunki do rozwoju. Z kolei dr Marie Panayotopoulos-Cassiotou – grecka poseł do Parlamentu Europejskiego, zaznaczyła, że wprawdzie UE nie ma kompetencji decydowania o polityce rodzinnej, a polityka ta jest w gestii konkretnych państw, to jednak UE powinna wybiegać w przyszłość i w pierwszej kolejności uwzględniać potrzeby narodów, a w konsekwencji także rodzin. Za konieczne uznała wspieranie prestiżu rodziny i rodziców, którzy inwestują czas i siły w wychowanie potomstwa. Jednak wiele z tych tematów musi być podejmowana na płaszczyźnie narodowej polityki rodzinnej poszczególnych państw. W trakcie debaty panelowej dr Ulrich Müller, dyrektor Katolickiej Kompanii Mieszkaniowej z Niemiec, przedstawił doświadczenia RFN w zakresie pomocy rodzinom. Z przedstawionej analizy wynika, że polityka mieszkaniowa Berlina sprzyja rodzinom, czego nie można powiedzieć o wielu krajach Wspólnoty. Dlatego apelował on, aby zarówno w Polsce, jak i innych krajach Unii Europejskiej zmienić przede wszystkim wsparcie w tym zakresie dla rodzin wielodzietnych. W Niemczech takie rodziny dostają specjalne kredyty i większe ulgi przy zakupie mieszkań. Wskazał też na związki pomiędzy polityką mieszkaniową, socjalną a sytuacją rodziny. Pokazał, że związki pomiędzy zamierzeniami politycznymi a konkretnymi efektami są skomplikowane i choć sytuacja mieszkaniowa w Niemczech jest bardzo dobra, a w 2005 roku przeciętna powierzchnia mieszkalna na jednego członka rodziny przekroczyła 41 m kw., to nie przekłada się to bezpośrednio na przyrost naturalny, który w tym kraju jest minusowy, 26 proc. niemieckich kobiet nie rodzi dzieci.

Czy w liberalnej demokracji jest miejsce dla wartości rodzinnych? Na to pytanie starała się odpowiedzieć prof. Magdalena Żardecka-Nowak z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Współczesne społeczeństwa cechuje m.in. wzrost liczby rozwodów, bezdzietność, życie w pojedynkę czy chaotyczna wielość związków. To wszystko sprawia rozluźnienie i zanik więzi rodzinnych. Powstaje zatem pytanie, skoro w gąszczu tzw. przemian rodzina, podobnie jak wiele instytucji, miałaby zniknąć, to co świat może zaoferować w zamian.

Uczestnicy konferencji zaapelowali, zwłaszcza do filozofów, by rodzinę ukazywali jako rzeczywistość naturalną i choć prądy postmodernistyczne nie tolerują określeń związanych z naturą, to właśnie rodzina jest środowiskiem, gdzie człowiek od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci w pełni się rozwija, dojrzewa i żyje.


Mariusz Kamieniecki
drukuj