Włosi nie dbają o Monte Cassino
Jest spór w sprawie stanu i sposobu renowacji nagrobków na cmentarzu wojennym w Monte Cassino, gdyż Włosi nie wywiązują się ze swoich obowiązków związanych z ochroną nekropolii. Dlatego Polacy postanowili nie czekać i sfinansować te prace. Przewrócone krzyże i osuwające się mury, pomnik Orła Narodowego w opłakanym stanie – taki obraz jawi się odwiedzającym nekropolię. Czy prace zakończą się przed 65. rocznicą bitwy, 18 maja? Zostały zaledwie 4 miesiące.
Cmentarz czeka jeszcze na sprzątanie i renowację nagrobków. Maurizio de Maria, kustosz muzeum Historiale di Cassino, opiekun polskiego cmentarza na Monte Cassino, już dawno wskazywał na postępującą ruinę nagrobków, napisów i systemu odwadniającego na cmentarzu. Zdaniem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, obarczanie strony polskiej zaniedbaniem cmentarza jest nieuzasadnione.
– Podstawą wszelkiego działania są konwencje genewskie, które przyjmują zasadę, że za cmentarz, który znajduje się na terytorium danego państwa, odpowiada państwo, na terenie którego się znajduje. W tym przypadku utrzymanie porządku na cmentarzu Monte Cassino na odpowiednim poziomie należy do strony włoskiej – wyjaśnia Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Mimo obowiązku spoczywającego na Włochach Polska zdecydowała się na renowację cmentarza. Jednak zdaniem senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą, projekt przygotowany przez ROPWiM powstał za późno i utrudnia przeprowadzenie rocznicowych obchodów. Kwestie związane z obchodami 65. rocznicy będą omawiane dzisiaj w Senacie.
– Harmonogram prac jest tak ułożony, aby przed uroczystościami rocznicowymi cmentarz był przygotowany pod względem wyglądu. Najdalej na początku marca rozpocznie się remont orła znajdującego się u zwieńczenia cmentarza. Prace rozpoczną się, jak tylko napłyną z Włoch wszystkie potrzebne pisemne zgody. Oprócz tego zaplanowane jest sprzątanie terenu – uspokaja Andrzej Przewoźnik.
Prac porządkowych na Monte Cassino podjęła się młodzież z Orkiestry Dętej Ochotniczej Straży Pożarnej „Dobrynin”, która zdeklarowała się własnoręcznie umyć nagrobki i odnowić inskrypcje. – Uczestnicząc w 2007 roku w obchodach Roku gen. Władysława Andersa, ze stuosobową grupą jeździliśmy z tournée artystycznym i jednocześnie odwiedziliśmy kilka miejsc we Włoszech, m.in. Monte Cassino i Loreto. Duże oburzenie młodzieży na widok zaniedbanego cmentarza na Monte Cassino podsunęło mi pomysł, aby cmentarz ten odnowić rękami młodzieży – wyjaśnia Zbigniew Pietras, prezes Stowarzyszenia „Quo Vadis Podkarpacie”, opiekun młodzieży. – W tej chwili do prac na cmentarzu zgłosiło się 300 wolontariuszy. Są też zgłoszenia od młodzieży polonijnej – dodaje.
Stowarzyszenie, z poparciem Senatu, wystąpiło z wnioskiem do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i złożyło ofertę wykonania prac porządkowych. Otrzymało pozwolenie sekretarza Rady Andrzeja Przewoźnika na mycie płyt nagrobnych przy użyciu karchera, oczyszczenie terenu przed cmentarzem przylegającego do placu centralnego i powyżej ściany oporowej za ołtarzem, wyrównanie drogi dojazdowej do pomnika 3. Dywizji Strzelców Karpackich na wzgórzu 575 oraz przycięcie krzewów w świetle drogi, wymycie tablic inskrypcyjnych i dodatkowe oznakowanie drogi dojazdowej. Prace przy pomniku 4. Pułku Pancernego „Skorpion” mają polegać na oczyszczeniu terenu wokół czołgu z chwastów. Tyle uda się zrealizować przed majowymi obchodami i prywatną wizytą Benedykta XVI na Monte Cassino, planowaną na 24 maja.
Gruntowny remont ruszy dopiero w wakacje, pierwszy raz od 40 lat. Ma potrwać co najmniej dwa lata, jednak termin jego rozpoczęcia został przyspieszony o półtora roku. Początkowo prace miały ruszyć dopiero w 2010 roku. Odległe terminy były podyktowane negocjacjami prawnymi z władzami Włoch. W tej chwili jesteśmy na końcu długiej drogi uzgodnień dotyczących umowy dwustronnej, której do tej pory nie było. W PRL nikt nie zabiegał o to. Uzgodnienia powinny się zakończyć w ciągu kilku tygodni, po uwzględnieniu wszystkich poprawek do projektu umowy. Dopiero wówczas będzie można zamknąć i parafować projekt, który da Polsce podstawę prawną do działań w sferze utrzymania grobów i cmentarzy wojennych.
– Negocjacje to nie jest łatwa sprawa, wchodzą bowiem w grę kwestie finansowo-organizacyjne, więc to zwykle trwa, ale jesteśmy już przy końcu. Natomiast niezależnie od tego, czy umowa dwustronna będzie wkrótce istnieć, czy nie, bo przez kilkadziesiąt lat jej nie było, to zawsze trzymamy się konwencji genewskiej. Gdyby nie obowiązywała konwencja, to większości krajów europejskich musielibyśmy powiedzieć, że nie będziemy się opiekować ich cmentarzami na ziemi polskiej. Jak wiadomo, byłoby to jakieś nieporozumienie – mówi Andrzej Przewoźnik.
Równolegle do prac przy Monte Cassino Rada przygotowuje remont cmentarza uchodźców polskich w Bejrucie (Liban) i cmentarza uchodźców polskich z 1939 roku w Budapeszcie. Kontynuuje też prace na cmentarzach na Litwie, Białorusi i Ukrainie. W ubiegłym roku Rada ukończyła remont dużego cmentarza w Bolonii w całości finansowanego przez Polskę.
Senat podnosi, że Rada przez wiele lat nie przygotowała dokumentacji technicznej Monte Cassino, mimo posiadanych dokumentów z 1945 roku z archiwów brytyjskich, które mogłyby służyć za bazę do opracowań technicznych. – Dostałem dwa dokumenty: jeden to protokół dotyczący budowy cmentarza, ale w sensie opisu, jakie elementy zostaną zbudowane bez żadnych szczegółów technicznych, oraz drugi dokument: jeden rzut bez poziomic, po prostu rysunek cmentarza – nic więcej – relacjonuje Przewoźnik. – Są to dokumenty dziś już historyczne i mocno nieaktualne, nie nadające się do sporządzenia dokumentacji technicznej. Nie ma tam informacji potrzebnych do udrożnienia dróg odpływów wody. Musieliśmy we własnym zakresie wykonać pomiary geodezyjne – zaznacza.
Kilka dni temu Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa otrzymała oryginały dokumentacji technicznej. Co jeszcze blokuje prace? Rada ciągle nie dostała wiążącej odpowiedzi – a o to występowała ambasada – w sprawie dodatkowego elementu związanego z funkcjonowaniem cmentarza, tzn. budową centrum informacyjnego, o które zabiegały środowiska polskie we Włoszech. Na pytanie, czy dyplomaci pracujący na polskich placówkach we Włoszech dopilnowali tego, aby włoska strona wywiązała się z obowiązków, jakie nakłada na nich konwencja genewska, odpowiedź była dyplomatyczna.
– Polemiki się toczą, a tak naprawdę mówi się, że dużo może zależeć od podpisania polsko-włoskiej umowy o ochronie i opiece nad cmentarzami wojskowymi – sugeruje pierwszy sekretarz Ambasady RP w Rzymie Artur Soroko. – Z naszej strony czuwamy nad możliwością realizacji idei Związku Polaków we Włoszech przy współudziale ambasady, aby na cmentarzu montecassińskim powstał rodzaj pawilonu, który zawierałby ekspozycję prezentującą wkład i rolę Polaków w zdobyciu ruin klasztoru oraz opowiadający dzieje II Korpusu gen. Andersa, tak aby to miejsce przemawiało nie tylko do starszych Polaków, ale również do nowych pokoleń – wyjaśnia.
W pawilonie będzie można obejrzeć multimedialną prezentację na temat bitwy. Jego budowa byłaby jednak ingerencją w strukturę cmentarza. Zatem w sprawie budowy pawilonu wypowiedzieć się musi opat klasztoru na Monte Cassino. Negocjacje przechodziły różne etapy. Opactwo przedstawiło swoje uwagi do projektu. Dalsze rozmowy z pewnością muszą odbywać się w trójkącie: Włochy – Polska – partnerzy lokalni. Projekt byłby współfinansowany z funduszy Związku Polaków we Włoszech. Byłby.
Ważniejsze od tego „kiedy” okazało się jednak „jak” remontować cmentarz. Doktor Władysław Tabasz, członek Komisji Historycznej Zarządu Głównego Związku Ochotniczej Straży RP, uważa, że Rada naraża się na zbyteczne koszty. Jego zdaniem, można by je zdecydowanie obniżyć. Zastanawia się, jakie uzasadnienie znajduje całkowita wymiana płyt nagrobnych, skoro na niedalekim cmentarzu włoskim w Mignano Monte Lungo płyty z identycznego jakościowo budulca, pochodzącego z tego samego kamieniołomu Tivoli pod Rzymem, mają się dobrze. Różnica wieku między płytami dwóch cmentarzy wynosi jedynie sześć lat. Sugeruje, by płyty nagrobne pokryć płynnym środkiem chroniącym. Podkreśla też ich wartość historyczną.
– Naszą aktywność traktujemy jako opiekę nad grobami bliskich. Forma osobistego zaangażowania młodzieży to element wychowawczy, bo jeśli w naszych czasach brakuje argumentów i autorytetów, to możemy sprawić, aby młodzież sięgnęła na cmentarz po naszych bohaterów, po pamięć i patriotyzm. Chcemy młodzież włączyć do pracy, bo wtedy się lepiej zapamiętuje historię – zaznacza Władysław Tabasz.
Andrzej Przewoźnik jest oponentem takiego rodzaju zabierania się za renowację starego cmentarza na Monte Cassino.
– Wszystkim tym, którzy uważają, że remont powinien być zrobiony jako pewnego rodzaju „akcja”, pragnę powiedzieć, że cmentarz oczywiście trzeba przygotować do uroczystości i Rada Pamięci Walk i Męczeństwa to zrobi, natomiast najważniejszym zadaniem Rady jest wykonanie generalnego remontu, usunięcie wad i uszkodzeń. Rocznice są bardzo ważne, niemniej jednak to zadanie, które realizuje Rada, jest zadaniem o nieco innym charakterze i znacznie przekracza kwestię tylko i wyłącznie jednej uroczystości – tłumaczy.
Wiążą nas bardzo skomplikowane procedury dotyczące zamówień publicznych, przygotowania precyzyjnej dokumentacji, kosztorysów i procedur przetargowych. Rada na podstawie opinii naukowców i inżynierów dopiero ma zdecydować, czy cmentarz na Monte Cassino potrzebuje wymiany płyt nagrobnych z nietrwałego i słabego trawertynu na płyty nowe, grubsze i inaczej ułożone. Ma to też związek z pracami geodezyjnymi. Remont może kosztować więcej niż sugerowane na początku 2 miliony złotych. Lecz faktyczny koszt remontu poznamy dopiero po zakończeniu przetargu. Jest nadzieja, że do tego czasu wszystkie strony sporu znajdą wspólny język.
Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz
