Kazanie Biskupa Polowego WP wygłoszone w Dzień Zaduszny na Polskim Cmentarzu Wojennym

Prawdy nie można rozstrzelać

„O Izraelu, twa chwała na wyżynach zabita.

Jakże padli bohaterowie?”

(2 Sm 1,19)

Panie Marszałku,

Droga Rodzino Katyńska,

Umiłowani w Chrystusie – Pielgrzymi z Polski i Bracia Ukraińcy,

W naszych oczach przemykają obrazy wczorajszego święta Wszystkich Świętych.

Wczoraj na naszych polskich cmentarzach odwiedzaliśmy naszych bliskich

zmarłych, którzy wieczny spoczynek znaleźli na polskiej, rodzinnej ziemi.

Dzisiaj przybyliśmy na cmentarz, który znany jest wszystkim

Polakom; nie od wieków, nie od dziesiątków lat; ale od roku 1940; roku w

którym Polska straciła kwiat polskiego społeczeństwa: żołnierzy, profesorów,

dyplomatów, kapłanów, pastorów i rabinów. Ten cmentarz znają starzy i

dorośli z zakazanych przekazów rodzinnych, ale również młodzież i dzieci,

znają to miejsce z lekcji historii. Dopiero od 1989 roku, w którym Polska

stałą się demokratycznym i suwerennym krajem, możemy poznawać i mówić o

prawdzie tego miejsca. Prawie przez pięćdziesiąt lat próbowano ukryć prawdę

o zbrodni popełnionej przez sowiecki, totalitarny reżim na polskich

więźniach ze Starobielska.

Tu na ziemi ukraińskiej wśród wielu ważnych miejsc dla narodu polskiego

szczególne miejsce zajmuje Starobielsk i Charków. Zwłaszcza, że dziejach

cywilizowanego świata zbrodnia, jakiej dopuszczono się na wziętych do

niewoli, więzionych jeńcach obozu Starobielsku brzemienna w następstwa

polityczne dla obojga narodów, polskiego i rosyjskiego, powinna po wsze

czasy być przestrogą dla całej ludzkości. Ale Starobielsk to także ważne

miejsce dla narodów byłego Związku Radzieckiego, bowiem tu w latach

1942-1943 był obóz niemiecki dla jeńców wojennych z Armii Czerwonej,

bezlitośnie eksterminowanych przez Niemców.

Starobielsk to miejsce gdzie w latach 1939-1940 istniał obóz jeniecki dla

Polaków (obóz utworzono 19 września 1939 roku w klasztorze prawosławnym,

przejściowo więziono w nim 8 tysięcy jeńców) , w kwietniu i maju 1940

zamordowanych w znajdującej się w centrum miasta siedzibie obwodowego NKWD w

Charkowie przy pl. Dzierżyńskiego 3 (Mordy odbywały się w piwnicach budynku

więzienia wewnętrznego siedziby obwodowego NKWD. Dzisiaj piwnice te już nie

istnieją, ponieważ dowódca komendantury NKWD obwodu charkowskiego Timofij

Kuprij wysadził budynek w powietrze w 1941 r., przed wejściem Niemców do

Charkowa) oraz bezpośrednio nad dołami śmierci w pobliżu domu

wypoczynkowego dla pracowników NKWD w Piatichatkach ( była to mniejszość

lecz nie można z braku danych podać ich liczby, zamordowano tam też kilku

jeńców ujętych przy próbie ucieczki). 48 Polaków zmarło w obozie i zostało

pochowanych na starym cmentarzu miejskim, w 1995 roku przeniesiono ich ciała

na cmentarz czmirowski.

W obozie w Starobielsku usytuowanym w odległości 1 km od stacji kolejowej w

byłym żeńskim klasztorze Trójcy Świętej i w dwóch domach przy ul.

Wołodarskiego (tam znajdowali się generałowie) oraz przy ul. Kirowa (tam

znajdowali się pułkownicy i podpułkownicy) znajdowali się głównie oficerowie

służby czynnej i oficerowie rezerwy (8 generałów, 55 pułkowników, 130

podpułkowników, 320 majorów, 854 kapitanów, 2528 poruczników i

podporuczników) oraz 82 osoby cywilne (w tym 30 studentów). Wśród jeńców

znajdowali obrońcy Lwowa, profesorowie wyższych uczelni, naukowcy, lekarze,

prawnicy, nauczyciele, dziennikarze, artyści, pisarze i poeci (m.in. pisarz

i malarz Józef Czapski, poeci Lech Piwowar i Władysław Sebyła), biznesmeni,

działacze społeczni i polityczni. W obozie znajdował się Antoni Eiger,

wiceprezes Ligi Antyhitlerowskiej w Polsce i rabin Wojska Polskiego Baruch

Steinberg.

Dramat jeńców obozu w Starobielsku rozpoczął się 5 marca 1940 roku, kiedy

to najwyższe władze Związku Radzieckiego zdecydowały o fizycznej likwidacji

14 700 polskich jeńców wojennych więzionych w trzech wielkich obozach:

Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku oraz 11 000 Polaków aresztowanych i

przetrzymywanych w więzieniach Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Z 3920 jeńców

Starobielska (stan z lutego 1940 r.) ocalało 79 (dwa konwoje z 25 kwietnia i

12 maja – łącznie 78 osób – skierowane do obozu juchnowskiego). Wśród

ocalonych był pisarz i malarz Józef Czapski, który na rozkaz generała

Władysława Andersa szukał zaginionych w ZSRR oficerów, główny świadek

zbrodni katyńskiej, autor „Wspomnień starobielskich”.

Do miejsca mordu w Charkowie przywożono jeńców wagonami kolejowymi z obozu w

Starobielsku oraz Polaków z więzień Zachodniej Ukrainy. Pierwszy transport

195 osób przyjechał 5 kwietnia 1940 r. Wymordowanie 3739 (według „Indeksu

represjonowanych” Ośrodka Karta, zamordowano w Charkowie 3739 jeńców

Starobielska, inne źródła podają liczbę 3820 osób) jeńców z obozu

starobielskiego, wśród których byli generałowie Leon Billewicz, Stanisław

Haller, Aleksander Kowalewski, Kazimierz Orlik-Łukoski, Konstanty Plisowski,

Franciszek Sikorski, Leonard Skierski i Piotr Skuratowicz trwało w okresie

od 5 kwietnia do 12 maja 1940 roku. Zwłoki zamordowanych wywożono do lasu

opodal podcharkowskiego osiedla Piatichatki (ok. 10 km od centrum Charkowa w

kierunku Biełgorodu), gdzie wrzucano je do uprzednio wykopanych dołów, w

pobliżu grobów ofiar wcześniejszych egzekucji NKWD, które następnie koparki

zasypywały ziemią. Ukrywane tam nocami zwłoki miały nigdy nie być

odnalezione, – aby prawda o ich tragicznym losie nie wyszła na jaw. Miejsce

kaźni polskich oficerów więzionych w Starobielsku aż do 1989 roku, było

otoczone najściślejszą tajemnicą państwową.

Mieszkańcy Charkowa podejrzewali co prawda, że w VI kwartale strefy

leśno-parkowej, 1,5 km od wioski Piatichatki NKWD dokonywało masowych mordów

na obywatelach ZSRR, ale jako miejsce eksterminacji polskich jeńców

wojennych z obozu starobielskiego w 1940 roku wskazywano raczej miejscowość

Dergacze na północny zachód od Charkowa. Dopiero w 1990 roku władze ZSRR

ujawniły miejsce zbrodni, a w 1991 roku pozwoliły polskim specjalistom na

dokonanie w ciągu dwóch tygodni sondażu terenu

i częściowej ekshumacji zwłok.

Cmentarz, przed Piatichatkami leżący nieopodal szosy Charków – Biełgorod,

prawie na wylocie z Charkowa, to miejsce szczególne, nie tylko dla narodu

polskiego ale także dla narodów byłego Związku Radzieckiego. Lżą tu, bowiem

zgodnie nie tylko Polacy, ale też i obywatele byłego Związku Radzieckiego.

Stąd cmentarz którego uroczyste otwarcie nastąpiło 17 czerwca 2000 roku nosi

nazwę „Cmentarza Ofiar Totalitaryzmu” i ma charakter ekumeniczny. Widoczne

są, więc symbole wielu religii: judaizmu, islamu, chrześcijaństwa.

Nekropolia polskich oficerów, mająca zagwarantowany międzynarodowymi

konwencjami status cmentarza wojennego, jest częścią Cmentarza Ofiar

Totalitaryzmu. W tej pierwszej polskiej nekropolii, na której znajdują się

groby polskich oficerów zamordowanych na wiosnę 1940 roku na Wschodzie oraz

zmordowani Polacy przez NKWD w latach 1937 – 1938.

Jakże różny jest ten cmentarz od tych, które odwiedzaliśmy wczoraj w naszych

rodzinnych miejscowościach. Nie widzimy tutaj mogił pokrytych dywanem

wieńców i chryzantem; w oczach nie migocą nam płomyki zniczy i świec

nagrobnych, nie widzimy tutaj ludzi stojących przy mogiłach swoich bliskich,

szepczących modlitwę za swoich bliskich. Tutaj właśnie próbowano rozstrzelać

polską duszę, która ukryta była w polskich żołnierzach, duchownych i

wykształconych urzędnikach państwowych. Byli niewygodni sowieckim władzom,

bo wiernie pielęgnowali ethos polskiego patrioty.

Mimo braku zewnętrznych oznak święta naszych bliskich zmarłych, które

dzisiaj obchodzimy w liturgii Kościoła, pamięć o żołnierzach podstępnie

zamordowanych strzałem w tył głowy, trwa w naszych sercach przez cały rok.

Dzisiaj, żal ściska nasze serca, że odeszli bez pożegnania, że nie możemy

stanąć przy imiennych mogiłach, aby oddać im cześć i polecić ofiarę ich

żołnierskiego i obywatelskiego życia miłosiernemu Bogu. Żadna żona, córka i

syn, czy też krewny nie może zapalić znicza na imiennej mogile swojego

bliskiego. Nie zostawili nam adresu, gdzie sowiecki zabójca pod osłoną lasu

zasypał w dole śmierci ich doczesne szczątki, dlatego aby świat o tym nigdy

nie dowiedział się.

Te mogiły nie są tylko miejscem tragedii patriotów polskich, ale są źródłem

siły dla kolejnych pokoleń naszego narodu. Takie właśnie przekonanie

wyraziła Maria Konopnicka:

„Groby wy nasze, ojczyste groby,

Wy życia pełne mogiły,

Wy nie ołtarzem próżnej żałoby, lecz twierdzą siły”.

Dzisiaj nad ich zbiorowymi mogiłami staje w zadumie i milczeniu delegacja

Narodu, na czele z Marszałkiem Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, aby

wypełnić chrześcijański obowiązek modlitwy za zmarłych. Czynimy to w imieniu

rodzin wszystkich pomordowanych, a którzy nie mogli dzisiaj tutaj być z

nami.

W dniu dzisiejszym ciśnie się nam na usta pytanie: gdzie oni, nasi polscy

bohaterowie teraz przebywają?

Święty Paweł w Liście do Tesaloniczan napisał: „Nie chcemy, bracia, waszego

trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak

wszyscy ci, którzy nie mają nadziei” (1 Tes 4,13). Kościół, idąc za tymi

słowami, ustanowił dzień wspomnienia wszystkich Wiernych Zmarłych, zwany też

Dniem Zadusznym. W tym dniu, Kościół chce nas wezwać do modlitwy za dusze

przebywające w czyśćcu. Dusze czyśćcowe są bezradne. Nie mogą zasługiwać,

jedynie cierpieniem mogą się wypłacać Bożej Sprawiedliwości.

To jest jedna prawda, ale prawdą jest, a zarazem naszym obowiązkiem pomagać

duszom czyśćcowym. Bóg nam objawił jak możemy naszym najbliższym pomagać. W

Piśmie Świętym, w Drugiej Księdze Machabejskiej Bóg chwalił Judę Machabeusza

za to, że zamówił modlitwy za poległych w walce żołnierzy, twierdząc, że

„święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby od grzechów byli

uwolnieni” (2 Mch 12,46).

Drodzy Bracia i Siostry.

Cmentarz wojenny w Charkowie przypomina nam o ofierze

żołnierzy poniesionej dla naszej Ojczyzny. Zginęli za to, że byli Polakami,

a patrząc szerzej przynależeli do rodziny narodów Słowiańskich. Historia

ludzkości zna taki czyn, który wydarzył się na tej ziemi. Biblia nazywa taką

postawę „zbrodnią Kaina”, bo występek ten był zbrodnią brata Słowiańskiego

przeciw swojemu bratu Słowianinowi. To wydarzenie musi być przestrogą dla

nas Polaków, Europejczyków, obywateli świata, aby nie budować stosunków

między narodami, w których słaby będzie zdominowany przez mocnych; aby nie

tworzyć relacji opartych na „kainowym prawie”. Właśnie na tym polegał dramat

i szataństwo komunizmu, który człowieka chciał oderwać od własnych przekonań

i wiary, od sumienia, które każdemu podpowiada co jest dobre, a co złe. Bo

gdy nie ma już zahamowań, wystarczy ukryć się za rozkazem, za nieludzkim

systemem, za machiną zbrodni.

Nasza obecność tutaj jest wyrazem miłości do naszych Rodaków, którzy wzorem

Chrystusa oddawali swoje życie. W tym miejscu musimy przypomnieć słowa, że

„nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za

przyjaciół swoich” (J 15,13). Ich ofiara jest dla nas zobowiązaniem, o

którym nikt z nas nie może zapomnieć. Musimy pamiętać o

„.wszystkich, co ginęli sami,

Aby nas zbawić swą krwią czerwoną,

Za śmierć dla jutra, za ten lot słoneczny,

O Polsko, odmów: „Odpoczynek wieczny”

Gdzie są ich groby, Polsko! Gdzie ich nie ma!

Ty wiesz najlepiej – i Bóg wie na niebie!”

(A. Oppman, Pacierz za zmarłych)

Wiemy dobrze o wielkim bólu najbliższych, o bólu Rodzin tych którzy tutaj

spoczywają. Wiemy o bólu, który przez dziesiątki lat musiał być tłumiony i

znoszony w milczeniu. Modlimy się dzisiaj w duchu chrześcijańskiego

przebaczenia i miłości. Pragniemy żyć w braterskiej miłości i pokoju, ale

musimy pamiętać, że miłość aby była autentyczna musi opierać się na

prawdzie. W tym szczególnym miejscu, nasączonym krwią męczenników i łzami

ich najbliższych chcę przypomnieć fundamentalną prawdę: sprawiedliwość,

obrona praw człowieka nie mają i nie mogą mieć granic państwowych, ani

ideologicznych. Zbrodniarze i zbrodnia nie mogą być ukrywane. Chcę

przypomnieć wszystkim tym, którzy prawdę o zbrodni przez lata ukrywali, że

aby przebaczenie nie było farsą, musi być wypełniony podstawowy

chrześcijański warunek szczerego żalu winowajcy i warunek wynagrodzenia

poprzez przyznanie się do winy. A czy ten warunek rzeczywiście został już

spełniony? Moralny spadkobierca, odpowiedzialny za mord, reprezentowany

przez rosyjski wymiar sprawiedliwości, w ostatnich dniach oddalił zażalenie

adwokatów rodzin ofiar, uznając że, „..wśród pomordowanych w 1940 r. przez

NKWD Polaków mogli być „szpiedzy, dywersanci, terroryści, a takim

rehabilitacja się nie należy” (Gazeta Świąteczna, nr 251 z dn. 25-26.10.

2008, s.11). Niestety ciągle trzeba pokonywać opór ludzi i instytucji, które

zasłaniają i deformują kształt prawdy. Ciągle przed Wami, Rodzino Katyńska

bój o prawdę, której domagają się te mogiły, której domaga się cała

Rzeczpospolita Polska, która nie zapomniała o swoich synach – ofiarach

Golgoty Wschodu. Nie traćcie zapału, bo dzięki Wam wierzymy, że prawda jest

silniejsza niż obłuda i kłamstwo. Razem z naszymi Braćmi Ukraińcami stajemy

dzisiaj na tym wojennym cmentarzu – pomniku, aby manifestować prawdę, i

przypomnieć o męczeństwie obu Narodów.

Naszą modlitwą obejmujemy ofiary dwóch narodów: Polaków i Ukraińców – ofiary

zbrodniczego systemu, który na szatańskiej służbie stał, który w miejsce

miłości propagował nienawiść, egoizm i dyktaturę wobec innych państw. Posiew

tego zła odczuwamy jeszcze dzisiaj, ale nie lękajmy się, bo Chrystus, który

dzisiaj nas tutaj gromadzi jest „.drogą, prawdą i życiem” (J 14,6).

Jako spadkobiercy naszych pomordowanych Braci, musimy pamiętać o obowiązku

budowania cywilizacji miłości, nasyconej duchem Ewangelii, która domaga się

poznawania Prawdy. Te groby przypominają nam, abyśmy trwali przy tym co

Polskę stanowi; przy wartościach wyniesionych z Ojczyzny. Pamiętajmy jak

wielka jest cena utrzymania narodowej tożsamości. „Chcecie wolności, która

kosztowałby trzy grosze i jedną kroplę krwi?” – mówił marszałek Piłsudski.

Nasi Bliscy oddali za wolność i wierność wszystko, oddali życie. Taka jest

cena wolności i musimy szczególnie o niej pamiętać dzisiaj, gdy Polska jest

wolna.

Nasze modlitwy i wspomnienia przy mogiłach patriotów polskich to nie tylko

próżne przypominanie bolesnej przeszłości o męczeństwie naszych Rodaków, ale

to przede wszystkim czerpanie sił do budowania innej przyszłości, lepszego

jutra naszej Ojczyzny. Tych ofiar nie wolno nam zapomnieć ani o nich

milczeć. Trzeba wspierać ich owocowanie, trzeba naśladować ich ofiarną,

patriotyczną postawę męczenników za wiarę i Ojczyznę. Ich prochy są święte,

bo na nich jak na żyznej ziemi rośnie bohaterska historia naszego Narodu.

„Żołnierzu wielki, nieznany.

Chociaż płyną za tobą

Żałobne kwiaty i pienia,

I dzwonów pogrzebnych bicie –

Nie idziesz z czarną żałobą,

Lecz blask cię opromienia!

Idziesz dostojnie i dumnie,

Bo Polski zaczęło się życie w twej trumnie”.

(St. Nicieja, Cmentarz obrońców Lwowa).

+ Tadeusz Płoski

Biskup Polowy Wojska Polskiego

Charków, 2 listopada 2008 roku

drukuj