Kaplica z relikwiami pod młotek

Zarząd Województwa Śląskiego zamierza sprzedać rybnicki kompleks poszpitalny „Juliusz”, obejmujący w znacznej części zabytkowe budynki wpisane w 1991 r. do rejestru zabytków klasy A, w tym bezcenną przyszpitalną kaplicę z relikwiami św. Juliusza. W najbliższym czasie zostanie rozpisany ponowny przetarg na jego sprzedaż. – Będzie to pierwsza w historii Polski próba sprzedaży kościoła katolickiego – mówi Czesław Sobierajski, radny PiS, prezes Stowarzyszenia Brackiego Rybniczan, krytykujący kontrowersyjną transakcję. Szpital został wybudowany w drugiej połowie XIX wieku z inicjatywy nadwornego lekarza księcia raciborskiego, dr. Juliusza Rogera, w dużej mierze z datków społecznych i z przeznaczeniem na cele społeczne.

Członkowie Zarządu Województwa Śląskiego to: marszałek Bogusław Piotr Śmigielski wybrany z listy Platformy Obywatelskiej, podobnie zresztą jak Mariusz Kleszczewski, jeden z członków zarządu. Wicemarszałkiem województwa jest Zbigniew Zaborowski, od 2003 r. przewodniczący Śląskiej Rady Wojewódzkiej Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Kolejni członkowie zarządu to Marian Ormaniec z Polskiego Stronnictwa Ludowego i Piotr Spyra. Ten ostatni to wyjątkowo barwna osobistość. Wybrany z listy Prawa i Sprawiedliwości, w 2007 r. odszedł do Prawicy Rzeczypospolitej. W styczniu 2008 r. powołano go na stanowisko członka zarządu województwa w ramach nowej koalicji zawartej przez radnych PO, PR, PSL i LiD. Decyzja o wejściu w koalicję z LiD stała się bezpośrednią przyczyną jego usunięcia z PR. W związku z tym Spyra zainicjował w sejmiku powołanie nowego klubu pod nazwą Przymierze Regionalne, zrzeszającego byłych radnych PiS. Wygląda więc na to, że sprzedażą „Juliusza” wraz z kościołem na cele usługowo-handlowo-biznesowe zainteresowana jest miejscowa koalicja PO – PSL – SLD.

Zbulwersowany decyzją zarządu jest Czesław Sobierajski, radny PiS, prezes Stowarzyszenia Brackiego Rybniczan. – Nie ma na całej ziemi rybnickiej hospicjum i właśnie tutaj powinno się ono znaleźć. Szpital najłatwiej do tego zaadaptować. Nie spotkaliśmy w Rybniku poza władzami miasta, czyli kilkoma osobami, aby ktokolwiek miał inne zdanie – twierdzi Sobierajski. Stowarzyszenie wielokrotnie zwracało się z prośbą o przekazanie miastu wspomnianego obiektu. – Prezydent nie chce wystąpić w tym przypadku o przekazanie miastu nieodpłatnie tego obiektu. A istnieje przecież taka możliwość, by jednostka samorządu mogła drugiej przekazać nieodpłatnie obiekty lub inne rzeczy na własne zadania gminy, czyli na cele społeczne. Niestety jest to więc pierwsza w Polsce próba sprzedaży kościoła katolickiego – dodaje. Sobierajski podkreśla, że we wnętrzu mającej pójść pod młotek kaplicy znajdują się relikwie św. Juliusza.

Prezydent Rybnika Adam Fudali występował już o przekazanie „Juliusza” miastu. – W tej chwili dysponujemy przyległym terenem do szpitala „Juliusz”, tam gdzie leży park „Bokówka” i obszar w ofercie inwestycyjnej miasta między ul. Miejską a ul. 3 Maja. Prezydent proponował już, by przeprowadzić wspólny przetarg i połączyć to w jakąś jedną koncepcję, natomiast ze względu na zawiłości prawne i przede wszystkim decyzję marszałka czy też zarządu ten przetarg będzie realizowany samodzielnie – informuje Krzysztof Jaroch, rzecznik prezydenta Rybnika.

Witold Trólka z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego przyznaje, że utrzymanie albo zmiana sakralnych funkcji kaplicy zależy od przyszłego właściciela kompleksu. – Jedno jest pewne, ze względu na zabytkowy charakter nie mogą być to funkcje, które będą zagrażać obiektowi – zaznacza Trólka.

Potwierdza to ks. dr Leszek Makówka, historyk sztuki, przewodniczący Komisji Architektury i Sztuki Sakralnej w Archidiecezji Katowickiej, diecezjalny konserwator zabytków. – Oczywiście nie ma już w kaplicy tego, co jest dla nas najważniejsze – Najświętszego Sakramentu. Relikwie są w ołtarzu, pozostały jeszcze ławki i stacje drogi krzyżowej. My jako Kościół, mimo że nie jesteśmy właścicielami, jeszcze nic stamtąd nie zabraliśmy z prostego powodu – ta kaplica jest wpisana do rejestru zabytków i pieczę nad nią sprawuje wojewódzki konserwator zabytków – wyjaśnia ks. Makówka. W jego opinii, nawet gdy znajdzie się kupiec, którego szukano od trzech lat, nie będzie on mógł ingerować w wygląd kaplicy bez zgody konserwatora. – Jeżeli jednak okaże się, że ten nabywca będzie zagrażał sakralnemu charakterowi jej wnętrza, wtedy wyposażenie, które jeszcze pozostało, po prostu zabierzemy. Oczywiście za zgodą konserwatora zabytków – dodaje ks. Makówka.


Jacek Dytkowski
drukuj