PO ustawie

Klub Lewicy wstrzyma się w głosowaniu nad wetem prezydenta do ustawy medialnej. Niepodniesienie ręki ani „za”, ani „przeciw” będzie faktycznie oznaczać poparcie dla weta. W efekcie ustawa medialna autorstwa Platformy Obywatelskiej trafi do kosza. Nad wetem prezydenta do tej ustawy Sejm mógłby zagłosować już jutro.



Politycy z zarządu krajowego Sojuszu Lewicy Demokratycznej i klubu poselskiego Lewica zastanawiali się wczoraj, co począć z wetem prezydenta Lecha Kaczyńskiego do ustawy medialnej. – Lewica podtrzymuje swoje stanowisko sprzed kilku miesięcy. Nasz klub parlamentarny wstrzyma się od głosu – poinformował wieczorem szef SLD Grzegorz Napieralski. Według przewodniczącego SLD, ustawa jest zła i dlatego nie warto jej popierać.

Fakt, że sprawa podtrzymania bądź odrzucenia weta zależy od głosów posłów SLD, sprawia, iż szef Sojuszu Grzegorz Napieralski ma w mediach nie tylko swoje pięć minut, lecz nawet dziesięć. Napieralski zręcznie zresztą tę sytuację wykorzystuje, podkreślając codziennie, że żadnych targów na temat poparcia weta bądź jego odrzucenia z nikim nie prowadzi i że SLD od początku uważało za złą ustawę stworzoną pod kierownictwem posłanki Platformy Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej. Dobre rozegranie sprawy pozwoli tej partii na zdobycie lepszych łupów w późniejszym czasie. Politycy SLD chcą bowiem dogadać się z Platformą w sprawie reformy mediów publicznych i pracy w Sejmie nad ustawami medialnymi przygotowanymi przez SLD.

Szef klubu Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski zapowiedział wczoraj, jeszcze przed ogłoszeniem decyzji przez klub Lewica, że nie będzie już rozmawiał z SLD na temat weta, a głosowanie w tej sprawie powinno odbyć się w tym tygodniu. – To jest koniec kompromisu. Żadnych innych negocjacji nie będzie. Grzegorz Napieralski podjął decyzję o poparciu weta prezydenckiego już wcześniej, a obecnie prowadzi jakąś dziwną, niezrozumiałą dla mnie grę – stwierdził. Chlebowski zadeklarował zarazem, że Platforma nie zgodzi się na przełożenie na wrzesień głosowania w tej sprawie.

Przystanie dzisiaj na namowę Platformy, by weto odrzucić, mogłoby w złym świetle postawić Sojusz jako partię, która łatwo zmienia zdanie za darowanie jej ludziom paru stanowisk. Teraz Napieralski może natomiast konsekwentnie mówić, że ustawa uchwalona przez Sejm, a zawetowana przez prezydenta prowadzi „do jeszcze większego niż obecnie politycznego zawłaszczenia mediów publicznych”.

Artur Kowalski

drukuj