Wyższe kwoty, ale niewiele
Komisja Europejska jest gotowa na podniesienie w przyszłym roku unijnych limitów produkcji mleka
Komisja Europejska dopuszcza możliwość podniesienia wysokości krajowych kwot mlecznych w sezonie 2008/2009 o 2 procent. To mniej niż proponowała Polska i inne kraje, ale też i więcej niż początkowo planowała sama KE.
Przypomnijmy, że poprzedni minister rolnictwa Wojciech Mojzesowicz wystąpił z wnioskiem do Brukseli, aby w przyszłym roku kwotowym, który będzie trwał od 1 kwietnia 2008 roku do 31 marca 2009 roku, zwiększyć krajowe limity produkcji mleka o 5 procent. Miało to spowodować zwiększenie podaży surowca, którego w wielu państwach, w tym w Polsce, zaczyna brakować. Większość unijnych ministrów rolnictwa poparła nasz wniosek, ale Komisja Europejska była skłonna zgodzić się na bardzo minimalne podniesienie kwot, bo tylko o 0,5 procent. Ostatecznie zaproponowała podniesienie limitu o 2 procent. Komisja Europejska jest przekonana, że to wystarczy, bo podniesienie limitów o 5 proc. mogłoby doprowadzić do rozregulowania rynku mleka w Unii Europejskiej. A 2 proc. ma już pozwolić na ustabilizowanie galopujących cen skupu mleka i sprzedaży gotowych wyrobów mleczarskich.
Chcieliśmy więcej
Polska nie jest specjalnie usatysfakcjonowana tymi informacjami, bo dla nas oznacza to zwiększenie naszej krajowej kwoty mlecznej z 9,38 mln ton do 9,57 mln ton. Tymczasem liczyliśmy na to, że limit produkcji wzrośnie w roku kwotowym 2008/2009 nawet do 9,9 mln ton.
Sami przetwórcy mleka uspokajają, że decyzja Brukseli na przyszły rok zapewni nam wystarczające dostawy, bo o tyle nasi rolnicy są w stanie zwiększyć produkcję mleka. Oczywiście powstaje pytanie, co dalej, ale ministrowie rolnictwa z krajów unijnych są przekonani, że KE będzie teraz co roku podnosić limity, bo rośnie nie tylko spożycie nabiału na kontynencie, ale również jego eksport na rynki zagraniczne, w tym azjatyckie.
– Większa krajowa kwota mleczna otwierałaby przed rolnikami możliwość inwestowania w rozwój hodowli bydła mlecznego. W tej chwili inwestowanie w nowe, bardziej wydajne rasy wydaje się bezprzedmiotowe, skoro małe są możliwości zwiększenie produkcji bez ryzyka przekroczenia indywidualnej kwoty mlecznej, co grozi karami finansowymi – tłumaczy Marek Konwerski, doradca rolny. Bogdan Wieczorek, właściciel specjalistycznego gospodarstwa mlecznego, potwierdza, że na razie ma ograniczoną możliwość podnoszenia produkcji. Wieczorek liczy na to, że Agencja Rynku Rolnego przyzna mu dodatkową kwotę mleczną, ale zapewne nie w takiej wysokości, jak by oczekiwał. – Gdyby Polska miała o wiele większy limit produkcji, to na pewno wielu rolników zaczęłoby inwestować w rozwój hodowli, gdyż jest ona bardzo opłacalna. Więcej mleka trafiałoby też do mleczarni, które przecież narzekają na brak surowca i jego wysokie ceny – tłumaczy rolnik.
Już teraz wiadomo, że Polska będzie naciskać na Brukselę w tej sprawie, tym bardziej że znowu w lepszej sytuacji są stare kraje członkowskie. Im KE podniosła kwoty mleczne o 2,5 proc. i w ten sposób zwiększył się ich dystans wobec naszego kraju. Tak więc najwięksi dostawcy mleka w Unii: Niemcy, Francja czy Holandia, jeszcze bardziej umocnią swoją pozycję. Niewielka Holandia ma wszak większą o 2 mln ton kwotę mleczną niż Polska.
Ostateczną decyzję o zwiększeniu limitów produkcji Komisja Europejska ma podjąć w połowie grudnia, ale wydaje się ona przesądzona. Jednocześnie Bruksela przypomina, że całkowite uwolnienie kwot mlecznych jest możliwe po 2015 roku.
Dzielą rezerwę
Tymczasem Agencja Rynku Rolnego rozpoczęła już proces wydawania decyzji w sprawie przyznania indywidualnych kwot mlecznych z rezerwy krajowej. Dotyczy to zarówno dostawców hurtowych (sprzedają mleko do mleczarni), jak i dostawców bezpośrednich. W tym pierwszym przypadku okazało się, że rolnicy wystąpili o przyznanie większych dodatkowych limitów produkcji, niż ARR ma do dyspozycji. Dlatego resort rolnictwa zdecydował, że wnioski hodowców bydła mlecznego będą zaspokajane częściowo. Współczynnik przydziału ilości referencyjnej z krajowej rezerwy dla dostawców hurtowych został ustalony w wysokości 0,24675. Takiego problemu nie mają rolnicy dostarczający mleko bezpośrednio do sprzedaży, bo wielkość rezerwy w całości zaspokoiła ich oczekiwania.
Przypomnijmy, że indywidualną ilość referencyjną z krajowej rezerwy przyznaje się w wysokości nadwyżki wielkości sprzedaży mleka lub przetworów mlecznych nad wielkością kwoty mlecznej „stanowiącej własność producenta w dniu wydania decyzji”. Co ważne, wysokość indywidualnej kwoty mlecznej przyznanej z krajowej rezerwy nie może być mniejsza niż 500 kg, ale też nie może być wyższa niż 20 tys. kilogramów. To oznacza, że jeśli w wyniku redukcji zezwoleń rolnikowi będzie przysługiwało mniej niż 500 kg dodatkowej kwoty, ARR odmówi mu jej przyznania.
