Trzeba liczyć na dobry los

Pieniędzy na dotacje na inwestycje w gospodarstwach rolnych na pewno

nie wystarczy dla wszystkich zainteresowanych

Tak jak było do przewoidzenia, program dofinansowania inwestycji w gospodarstwach rolnych wywołał duże zainteresowanie rolników. W regionalnych biurach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa rolnicy złożyli osobiście 3 tys. 421 wniosków o dotacje na łączną sumę 411 mln złotych. To jednak nie wszystko, gdyż cały czas do agencji napływają wnioski za pośrednictwem poczty.

Rolnicy mogli składać wnioski tylko w poniedziałek i ci, którzy nie byli w stanie tego zrobić osobiście, korzystali z usług poczty. Za datę złożenia wniosku ARiMR będzie przyjmowała datę na stemplu pocztowym. Niewykluczone, że ostatecznie agencja zarejestruje około 4 tys. dokumentów, a suma wnioskowanych dotacji przekroczy pół miliarda złotych. Potwierdzają się więc wcześniejsze przypuszczenia, że większość rolników będzie musiała odejść z kwitkiem, bo agencja ma do rozdysponowania tylko 230 mln złotych. Wszyscy muszą teraz czekać na wyniki publicznego losowania, które zostanie przeprowadzone za tydzień przez specjalną komisję powołaną przez ARiMR.

Rzecznik prasowy agencji Radosław Iwański zastrzega, że losowanie nie przesądza automatycznie o przyznaniu pieniędzy, ma ono tylko na celu ustalenie kolejności wniosków. Może się bowiem okazać, że rolnik, który jest wysoko na liście, złożył wniosek niespełniający formalnych kryteriów zapisanych w programie i dotacja nie będzie mu się zwyczajnie należała. Komisja będzie więc musiała jego wniosek odrzucić i od razu zrobi się miejsce dla rolnika z niższej pozycji. Tak więc choć od losowania dużo zależy, to jednak ważna okaże się też jakość złożonych podań.

Sami rolnicy są podzieleni w ocenie procedury rozdziału pieniędzy. Losowanie nie podoba się Sylwestrowi Kanieckiemu, właścicielowi 14-hektarowego gospodarstwa z powiatu płockiego. – Nie składałem wniosku, chociaż przydałyby mi się pieniądze na nowe maszyny. Nie chcę jednak wszystkiego oddawać w ręce ślepego losu. Wolę poczekać i złożyć podanie w przyszłym roku, gdy będą nowe pieniądze na dotacje i odbędą się normalne konkursy wniosków, a nie losowanie – mówi Kaniecki.

Jego sąsiad Józef Kobielski swoje podanie wysłał do Warszawy pocztą. – Myślę, że losowanie to bardzo dobre rozwiązanie. Uniknęliśmy w ten sposób zapewne wielu awantur, jakie wybuchłyby między rolnikami, gdyby dotacje były przydzielane na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy” – uważa Kobielski. – Teraz wszyscy mają jednakowe szanse i nie będzie oskarżeń o to, że ktoś dostał pieniądze po znajomości – dodaje.

Pracownicy agencji sami są ciekawi, jak sprawdzi się w praktyce losowanie. Nigdy bowiem jeszcze w ten sposób ARiMR nie rozdzielała pieniędzy między rolników.

Krzysztof Losz
drukuj