Budowlany zawrót głowy

Rozpoczęcie budowy łączy się z kilkumiesięcznym oczekiwaniem na materiały budowlane. Składy budowlane świecą pustkami, chętni muszą się zapisywać na listy, nie wiedząc, kiedy będą dostawy i jakie będą ceny.

Rosnące ceny, brak materiałów budowlanych i rąk do pracy – to wszystko sprawia, że realizacja inwestycji budowlanych może być dziś dość trudna, a to dopiero początek tradycyjnego sezonu budowlanego. Kiedy można się spodziewać zmian na rynku materiałów budowlanych i spadku cen? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, jednak wiele wskazuje na to, że ceny materiałów budowlanych nie prędko będą tak niskie, jak jeszcze kilka miesięcy temu.

Składy budowlane świecące pustkami, zapisy na materiały budowlane, brak informacji o terminie kolejnych dostaw i co najważniejsze o wysokości cen to problem, z którym boryka się obecnie wielu sprzedawców i potencjalnych klientów. Już teraz ceny niektórych materiałów budowlanych są nawet 2-3 razy wyższe niż kilka miesięcy temu. Przyczyniło się do tego w znaczącym stopniu duże zapotrzebowanie na materiały budowlane. Dlaczego towaru brakuje na półkach? Jest kilka przyczyn. Jedna z nich to z pewnością ciepła zima, która spowodowała, że budowy właściwie pracowały bez przerwy. Nie bez wpływu na krajowy rynek pozostał też eksport materiałów budowlanych na Ukrainę i do Rosji. Ponadto jesienią ubiegłego roku wielu inwestorów zaciągnęło kredyty budowlane i rozpoczęło inwestycje. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Dziś do najtrudniej dostępnych należą materiały ścienne i termoizolacyjne, a co za tym idzie, ich ceny są wysokie. Tu podwyżki tylko w ostatnim kwartale sięgają kilkunastu procent.


Drożej, dłużej i niefachowo


Zaczynając budowę, na materiały budowlane trzeba będzie czekać kilka miesięcy. W tej chwili niektórzy producenci planują odbiory nawet na listopad. Nie ma natomiast problemu z materiałami wykończeniowymi, ale i w tym przypadku często składane są zamówienia na towar, który jest jeszcze w zakładzie produkcyjnym. – Zamówienia robione są w obawie o cenę towaru. W dużym stopniu te materiały nie są od razu wykorzystywane, ale deponowane na przyszłym placu budowy. Jest to szczególnie widoczne w przypadku indywidualnego budownictwa mieszkalnego – podkreśla Mirosław Lubarski, dyrektor ds. marketingu Grupy PSB. Dodaje, że w tym roku trudno mówić o „sezonie budowlanym”. Grupa PSB już w tej chwili notuje 100-procentowe sprzedaże wielu asortymentów, a co do niektórych, centrala PSB odnotowała przyrosty sprzedaży nawet 200-300-procentowe.


Taniej? Raczej nie…


Hamulcem panującej gorączki budowlanej mogą być wygórowane ceny. Z jednej strony cieszą one producentów, jednak ich wysokość powoduje, że kurczy się liczba potencjalnych nabywców – mimo to producenci na razie nie mają problemów ze sprzedażą swoich wyrobów. Drugim czynnikiem hamującym może okazać się ograniczona liczba rąk do pracy. Wielu fachowców wybrało pracę za granicą. Na krajowych budowach coraz częściej zatrudniani są niedoświadczeni pracownicy, za coraz większe pieniądze. Renomowane ekipy rezerwują już terminy na przyszły rok. Niestety, wzrost cen budulca i usług przekłada się bezpośrednio na końcową cenę obiektu.

Być może sytuację nieco uspokoi import niektórych materiałów budowlanych, jednak tu na większy spadek cen raczej liczyć nie można. Pozostaje jeszcze nadzieja w producentach… ale wielu z nich nie jest już w stanie zwiększyć produkcji. Wyjściem są nowe inwestycje. Jednak na budowę linii np. do produkcji cegieł przy dobrym tempie robót potrzeba przynajmniej pół roku. W przypadku rozpoczęcia inwestycji od zakupu gruntów, pozwoleń na budowę itd., czas ten się znacznie wydłuża. Z kolei branża izolacji termicznej już w połowie ubiegłego roku odczuwała rosnący popyt na swoje produkty i producenci zaczęli myśleć o inwestycjach. W efekcie nowe ich linie powstaną zapewne w połowie przyszłego roku. – W branżach produkujących te najbardziej rozchwytywane materiały dopiero planuje się inwestycje. Na zwiększenie mocy produkcyjnych trzeba będzie poczekać – ocenia Mirosław Lubarski.

Tymczasem właściwy sezon budowlany właśnie się zaczyna. To pozwala sądzić, iż ceny znowu pójdą w górę. Można się spodziewać, że i koniec roku budowlanego będzie nerwowy. Najbliższa jesień i zima to czas zaopatrywania się w materiały budowlane przed kolejnym sezonem, a trzeba pamiętać, że 31 grudnia br. przestanie obowiązywać ustawa o zwrocie różnicy podatku VAT zapłaconego w cenie materiałów budowlanych. Kolejki i ceny z pewnością więc nie zmaleją. Według ostrożnych szacunków niektórych producentów, to „szaleństwo na rynku” może uspokoić się najwcześniej za około 1,5 roku. Sprzedawcy liczą, że uspokajanie rynku potrwa nawet dwukrotnie dłużej. – Tego nie da się przewidzieć, tak samo, jak nikt jeszcze w zeszłym roku nie spodziewał się trzykrotnego wzrostu sprzedaży – twierdzą. To wszystko wskazuje, że ceny raczej nie wrócą do chociażby ubiegłorocznego poziomu.

Marcin Austyn

drukuj