Niech Polska głosi życie
Z dyrektorem Radia Maryja ojcem Tadeuszem Rydzykiem CSsR rozmawia Małgorzata Rutkowska
Decyduje się sprawa umocnienia w Konstytucji ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Ojcze Dyrektorze, czy politycy staną w całej prawdzie, by opowiedzieć się za życiem?
– Ci rządzący i ta koalicja zrobili już dużo dobrego w Polsce. Teraz stoimy przed następną bardzo poważną sprawą, która jest naszym być albo nie być. Chodzi o zachowanie prawa naturalnego i prawa Bożego: nie zabijaj. I tu jest problem. Po pierwsze, ochrona życia zależy od sumień i świadomości całego Narodu, w tym tych, którzy stanowią prawo. Widać, że wiele już zostało zrobione w formowaniu sumień i świadomości, ale jeszcze nie wszyscy rozumieją wagę tej sprawy. Istnieje problem, czy znajdzie się parlamentarna większość za życiem od poczęcia do naturalnej śmierci, przeciw eutanazji. Za parę dni przypada druga rocznica odejścia do domu Ojca Jana Pawła II – Papieża życia. 16 kwietnia minie też 11. rocznica trzeciego spotkania Rodziny Radia Maryja z Janem Pawłem II. Wtedy Ojciec Święty dał nam bardzo jasne zadanie: głoście Ewangelię życia. To jeszcze bardziej nas mobilizuje, zobowiązuje. Sam Papież przypomina nam bardzo jasno, co mamy głosić, o co mamy zabiegać.
Jest jakaś blokada w sprawie, która nie powinna budzić wątpliwości.
– Widzę potrzebę ogromnej modlitwy o przemianę serc, umysłów, o to, żebyśmy byli ludźmi życia. Z drugiej strony potrzebna jest edukacja. Nasze społeczeństwo ma świadomość antykoncepcyjną. Tak kształtowano nas przez półwiecze, a teraz idzie to bardzo mocno z Zachodu. Stawiam pytanie: czy nie boimy się czasem, co o nas powiedzą gdzie indziej, inne narody? Nie bójmy się głosić prawdy. Jan Paweł II głosił prawdę wszędzie i wszystkim, i urósł do największego autorytetu moralnego świata, także dla innych wyznań i religii, dla niewierzących. Trzeba być klarownym, nie bać się, z całą miłością głosić prawdę.
Badania pokazują, że większość Polaków jest za życiem, za to wahania widzimy u polityków. Skąd to się bierze?
– Słyszałem, że rządzący boją się, iż nie zdobędą tylu głosów, żeby nie cofnąć się w stosunku do tego, co osiągnęliśmy. Musimy rozmawiać ze sobą, wyjaśniać sprawy, ale nie trzeba się bać życia. Na pewno trzeba modlić się, edukować. Nie tylko rządzący, ale również wszyscy w parlamencie. Przecież wszyscy są ludźmi i nikt nie chciałby zostać zabity. Dlaczego więc dawać zabijać innych? Nie rozumiem tego. Zapytałbym wszystkich parlamentarzystów: czy chciałbyś być zabity? Jeżeli nie chcesz, dlaczego chcesz zabijać innych, zalegalizować zbrodnię? Dlaczego nie chronisz życia najbardziej bezbronnych? Dlaczego boisz się życia?
Tu przecież chodzi o przyszłość Narodu.
– To jest bardzo poważny problem. Ksiądz kardynał Wyszyński mówił, że Polska może wyżywić 70 milionów ludzi. A my zmierzamy szybkimi krokami do tego, co postanowił Klub Rzymski, do 15 milionów. Już mamy ujemny przyrost, Polska umiera. Z małym, słabym narodem nikt się nie liczy.
W batalii o życie media nie są naszym sprzymierzeńcem. Co mogłyby zrobić dla tej sprawy?
– Media powinny głosić prawdę, budować, a nie niszczyć. Powinny być środkami społecznego komunikowania, żeby doszło do communio, czyli do wspólnoty pomiędzy ludźmi. Powinny prowadzić również dalej – do communio z Panem Bogiem. Niestety, widzę że przeważająca liczba mediów raczej intryguje, skłóca ludzi, judzi. Proszę zauważyć, nasze społeczeństwo traci swoją przepiękną kulturę. Jest coraz większe rozdrażnienie, takie działania prowadzą w kierunku kształtowania postaw do przemocy. To jest bardzo niebezpieczne. Niszczy się kulturę bycia ze sobą, wzajemnych pozytywnych relacji. Media odwracają też uwagę od istotnych problemów i ciągle szukają sensacji, by ośmieszać innych, a nie pomagać budować dobro.
Ojciec Dyrektor został brutalnie zaatakowany za bardzo jednoznaczne słowa, chociaż stanowiły one odniesienie do określonej sytuacji, a nie do konkretnych osób.
– Nigdy nie miałem zamiaru komukolwiek robić przykrości czy ubliżać. W retoryce, w sztuce mówienia, jest bardzo ważne, żeby tak mówić, by ludzie zrozumieli, o co chodzi. Bardzo wyraźnie powiedziałem, jaka ma być nasza mowa i postawy: tak-tak, nie-nie. Chrystus mówił: co nadto jest, od złego pochodzi. Nie może być żadnego zamazywania rzeczywistości, musimy rozróżniać dobro od zła, czarne od białego. I dlatego powiedziałem te słowa: „trzeba rozróżniać szambo od perfumerii”. Nigdy nie nazywa się zła dobrem ani grzechu cnotą. Zauważyłem, że media zwróciły uwagę tylko na to jedno słowo, a pominęły całą treść. To jest typowe dla manipulatorów, którzy odwracają uwagę od ważnych spraw, od wspólnego dobra, budowania. Szukają tylko sensacji, jak napuszczać jednego na drugiego, oczernić kogoś, obmówić, żeby ludzie się z tego cieszyli. Takie „panem et circenses” – chleba i igrzysk, z tym, że tu nie dają chleba, tylko rozrywkę, ale kosztem drugiego człowieka. To nie jest ludzkie ani działanie z klasą.
W najbliższą środę spotykamy się w Warszawie na wielkim Marszu dla Życia. Jakie przesłanie pragnie Ojciec przekazać ludziom, którzy przyjadą na tę manifestację?
– Módlmy się wszyscy bardzo mocno, apostołujmy. Niech wszyscy – od dziecka do najstarszego, od wierzącego do niewierzącego – mówią o życiu. Wszystkich zapraszamy na Marsz. Niech to będzie wielka modlitwa o zachowanie Bożego prawa w Polsce, o rozwój naszej Ojczyzny, o godne życie wszystkich Polaków od poczęcia aż do śmierci, niech to będzie wyraz naszej solidarności. Ten apel kieruję do wszystkich. Jeszcze Polska nie zginęła – taka jest nasza droga, aż do zwycięstwa prawdy i życia. W tej chwili to jest jedna z potyczek, zmagania trwają. Niech cały świat, patrząc na Polskę, zobaczy, jaka jest piękna, jak głosi prawdę, życie.
Dziękuję za rozmowę.
