Lwica w klatce


Długo nie musieliśmy czekać, a Prawo i Sprawiedliwość po próbie wycięcia związanego z SLD kandydata na prezydenta Krakowa pana Jacka Majchrowskiego („afera podsłuchowa”) znów zaatakowało. Oto Centralne Biuro Śledcze, w związku z podejrzeniem przyjęcia łapówek na kwotę łącznie ponad 500 tys. zł, zatrzymało panią Aleksandrę Jakubowską z „grupy trzymającej władzę”.

Aleksandra J. została przewieziona do opolskiej prokuratury, a ta złożyła wniosek o areszt dla byłej posłanki SLD i byłej „lwicy lewicy”. Sprawa ma związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole, co wydaje się już zupełnie niesłychane! Przecież Aleksandra J. już wyjaśniała dwa lata temu, gdy funkcjonariusze zatrzymali jej męża Macieja J. pod zarzutem przyjęcia łapówki – co za zbieg okoliczności – od firmy ubezpieczającej Elektrownię Opole, że o przekręcie nic nie wiedziała. Aleksandra J. nie przyznaje się do stawianych jej zarzutów i trudno się dziwić, skoro chodzi dzisiaj o tę samą elektrownię. Cóż jednak z tego, skoro pan prokurator Janusz Kaczmarek i tak dalej mówi swoje: „Wykorzystując swój mandat poselski, wskazała brokera, który miał ubezpieczać Elektrownię Opole. Natomiast broker ów w zamian za to podzielił się prowizją z osobami wskazanymi przez b. posłankę, w tym również z nią samą”.
Czy „lwica lewicy” dzisiaj by powiedziała, jak wtedy, gdy na tapecie była afera Rywina, że jest trochę pokąsana, ale jeszcze potrafi ryknąć? O, pewnie już nie – ledwie wypuścili (za kaucją) na wolność męża posłanki w czerwcu br., a już w lipcu Aleksandra Jakubowska została zatrzymana za prowadzenie samochodu w stanie wskazującym i za potrącenie rowerzysty. Do kampanii samorządowej było daleko, ale już rządziło PiS. Czy ta sprawa nie mogła mieć również tła politycznego, jak ta z ubezpieczeniem elektrowni, na co zwrócił uwagę m.in. pan Ryszard Kalisz z SLD? Mogła, i inni to zgodnym chórem potwierdzają.
Pan Józef Oleksy z SLD przestrzegł, że jest za wcześnie na wydawanie wyroków w sprawie byłej posłanki jego partii, Aleksandry J., i zarzucił organom porządkowym czynienie teatrum przed kamerami z zatrzymania swojej koleżanki. Józef Oleksy ma moralne prawo do nawoływania do wstrzemięźliwości w osądzaniu innych, jako że gdy biesiadował z panem Ałganowem z KGB, nie przyjmował żadnych korzyści majątkowych poza czosnkiem marynowanym i wodą mineralną. 113-metrowe mieszkanie w „Zatoce Czerwonych Świń” nabył tanio, ale zgodnie z prawem.
Czy nie należy tego też odbierać w kategoriach nagonki na SLD? Zwróćmy uwagę, że wszystko dzieje się w przededniu wyborów samorządowych, a nie dotyczy prowincjonalnych płotek, tylko czołowych postaci SLD – pana prezydenta Kwaśniewskiego, pana premiera Millera, pana Oleksego i pana Szmajdzińskiego, którzy mieli zawłaszczyć za bezcen mieszkania.
Czy nie stało się to m.in. impulsem dla pana Szmajdzińskiego, który w czasie debaty sejmowej we wtorek nad samorozwiązaniem Sejmu wygarnął to i owo Prawu i Sprawiedliwości? „Minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Kurczuk zareagował natychmiast, tego samego dnia, kiedy pojawiła się afera Rywina. Wasz minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro też zareagował na waszą aferę korupcyjną tego samego dnia – wzruszeniem ramion. Następnego dnia zwołał zaś konferencję prasową, by poprzez telewizję udzielić instruktażu swoim podwładnym w całej Polsce: to nie była korupcja” – obnażył bezlitośnie PiS pan Szmajdziński
Czy Aleksandra J. będzie miała w celi telewizor? Niechaj i na jej skołatane serce poleje się kiedyś podobny miód.
Inna rzecz, że z ministrem sprawiedliwości w rządzie SLD panem Kurczukiem niekoniecznie było tak, jak uprzejmie przedstawił to pan Szmajdziński. W raporcie komisji śledczej badającej aferę Rywina przyjętym przez Sejm pan minister Zbigniew Ziobro, wówczas jako poseł, wniósł o postawienie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego premiera Leszka Millera i byłego ministra sprawiedliwości Grzegorza Kurczuka przed Trybunałem Stanu za to, że nie poinformowali organów śledczych o aferze Rywina. A także o to, by członkowie „grupy trzymającej władzę”: Leszek Miller, Aleksandra Jakubowska, Włodzimierz Czarzasty, Lech Nikolski i Robert Kwiatkowski, odpowiedzieli przed prokuratorem za wysłanie Rywina z łapówką do Agory. Do tego samego w nic niezamieszanego pana Michnika, któremu dziś usiłuje uszyć buty pan Gudzowaty z pomocą telewizji pana Wildsteina.
Raport komisji ds. afery Rywina znalazł ciąg dalszy w prokuraturze i Aleksandra J. nie może nawet w celi spać spokojnie. We wrześniu 2005 r. Aleksandrze Jakubowskiej w prowadzonym w Białymstoku śledztwie dotyczącym nowelizacji ustawy o rtv postawiono zarzuty bezprawnego przerobienia („lub czasopisma”) ustawy medialnej, gdy była wiceministrem kultury w rządzie pana Leszka Millera. Śledztwo w Białymstoku przedłużono do końca tego roku, a obecnie skupia się ono na wątku tzw. grupy trzymającej władzę, czyli dotyczącym osób, które miały wysłać Lwa Rywina z korupcyjną propozycją do Agory.
Za zarzucane „przyjęcie korzyści majątkowej” przy okazji ubezpieczenia elektrowni Aleksandrze J. grozi co prawda od 2 do 12 lat więzienia, ale jest przynajmniej w o tyle lepszej sytuacji, że jak długo jest w areszcie, tak długo żadni funkcjonariusze CBŚ nie będą czaić się za rogiem.
Nie opuścili też Aleksandry J. dawni przyjaciele, czyżby niektórzy się czegoś obawiali? „Wierzymy w prawo i sprawiedliwość. Jednak nie ufamy Prawu i Sprawiedliwości. (…) Aresztowanie Emila Wąsacza, oskarżanie i wdrażanie śledztw wymierzonych w kontrkandydatów PiS w wyborach samorządowych, skandal podsłuchowy opisany przez Jacka Majchrowskiego, prezydenta Krakowa,(…) czy trwające od dawna przedstawienie z szafą Lesiaka w roli głównej, to tylko niektóre przyczyny naszego braku zaufania do PiS-owskiej praworządności. (…) Sprawa opolska trwa już lata. Dlaczego zatrzymanie pani Jakubowskiej ma miejsce w trakcie kampanii?” – napisali działacze SLD w geście solidarności z Aleksandrą J. Najciekawsze jest jednak to, że w tym samym oświadczeniu SLD zapowiada, że posłowie Sojuszu z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka będą patrzeć prokuratorom na ręce.

Julia M. Jaskólska
drukuj