Grzech bałwochwalstwa
Laboratorium wiary – Dekalog
Największym grzechem, jaki Pan Bóg wyrzucał swemu ludowi w Starym Testamencie, jest bałwochwalstwo. Polega on na tym, że człowiek oddaje cześć stworzeniu, zamiast wielbić Boga. Wypowiada posłuszeństwo Stwórcy i Zbawcy, oddając siebie w ręce fałszywych bogów. W starożytności bałwochwalstwo przejawiało się w kulcie bożków wymyślonych przez człowieka. Ludzie czcili posągi bóstw, obdarzali boskim autorytetem słońce i gwiazdy, czcili zwierzęta i drzewa. A jak jest dzisiaj?
Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że: „Bałwochwalstwo nie dotyczy tylko fałszywych kultów pogańskich. Pozostaje stałą pokusą wiary. Polega na ubóstwianiu tego, co nie jest Bogiem. Ma ono miejsce wtedy, gdy człowiek czci i wielbi stworzenie zamiast Boga, bez względu na to, czy chodzi o innych bogów, czy o demony (na przykład satanizm), o władzę, przyjemność, rasę, przodków, państwo, pieniądze, itp.” (KKK nr 2113). Na czym polega zło bałwochwalstwa? Wydaje się, że przede wszystkim na tym, że bałwochwalca żyje w świecie urojonym, nieprawdziwym, zafałszowanym. Żyje złudzeniami. Nadaje rangę boską komuś (lub czemuś), co tej rangi obiektywnie nie posiada, a odmawia czci Bogu, który ma do niej prawo z racji tego, kim jest. Bałwochwalca myli się, ukierunkowując swój kult, podporządkowując swe życie rzeczywistości ziemskiej i przemijającej. Oczekuje zbawienia tam, gdzie go nie znajdzie.
Bałwochwalstwo jest grzechem, wykroczeniem przeciwko pierwszemu przykazaniu Bożemu, ponieważ gdy człowiek wybiera demony tego świata, odchodzi od Boga. Bałwochwalstwo zniewala człowieka i niszczy. Moglibyśmy pokazać wiele sytuacji, w których kult fałszywych bogów wyniszczył i unieszczęśliwił tych, którzy mu się oddawali. I nie chodzi tutaj wyłącznie o działalność sekt satanistycznych lub tajemnych związków religijnych. Bałwanem może być przecież dla człowieka pieniądz, władza, rasa, nawet młodość, zdrowie i uroda. Wystarczy, że człowiek którąś z tych rzeczy wyniesie na piedestał i podporządkuje jej całego siebie. Jeśli nie będziemy potrafili przeciwstawić się pokusie absolutyzowania tych wartości ziemskich i staną się one dla nas bożkami – wejdziemy na drogę samozagłady.
Bałwochwalstwo zabiera wolność, niszczy człowieczeństwo, upokarza i pozbawia człowieka radości. Gdy człowiek odrzuci Boga jako Boga, bardzo szybko odda siebie samego w niewolę demonów, a życie swoje napełni strachem. Warto dostrzec pewną prawidłowość: ludzie łatwo ulegają pokusie niewiary w prawdziwego Boga. Pragnąc wypełnić pustkę, którą rodzi w sercu niewiara, gotowi są uznać za prawdziwe nawet najbardziej nieracjonalne wierzenia. Uciekają od wiary objawionej, gdyż wydaje się im ona czymś trudnym i nieatrakcyjnym, wchodzą w rozmaite sekty lub stwarzają sobie własny „światopogląd religijny”. W imię tej nowej, niechrześcijańskiej wiary są gotowi do ofiar i poświęceń. Często krytykują przykazania Boże i wymagania, jakie przypomina im Kościół, a są posłuszni absurdalnym i wyniszczającym wskazówkom nowych „guru”, całkowicie i ślepo zawierzając „mistrzom” i „nauczycielom”. Skąd się to bierze? Czy jest to owoc głupoty ludzkiej, przekory, pragnienia bycia innym niż wszyscy? Czemu ludzie tak lekkomyślnie buntują się przeciwko Ewangelii, a tak szybko przyjmują nauki proroków, których nikt nie posłał? Czemu nie chcą słuchać o Bogu, a łatwowiernie przyjmują za prawdę najbardziej nielogiczne i głupie „objawienia”? A może ma to głębsze korzenie? Wiemy przecież, że szatan jest nieprzyjacielem człowieka i wrogiem wiary w prawdziwego Boga. To on cieszy się najbardziej, gdy widzi człowieka czczącego bałwany.
Przyjmijmy przykazanie „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” jako wyraz troski Pana Boga o nas. Bóg życzy nam dobrze. Pragnie naszego zbawienia. Dlatego przestrzega nas przed bezdrożami fałszywych religii i życiowych kultów, które łudzą nas szczęściem, ale nie są w stanie go zagwarantować. „Te czcze bożki czynią człowieka pustym: „Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa”” (Ps 115, 4-5.8) (KKK nr 2112).
