Rocznice powstania RM: Homilia J.E. ks. bp. Andrzeja Suskiego (7.12.1998)
Siostry i Bracia tak licznie dziś zgromadzeni w toruńskim sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy i trwający z nami także na modlitwie przy odbiornikach radiowych.
Oto przed nami Niepokalana, Pełna Łaski, Bogurodzica i nasza Duchowa Matka. Chcemy Ją dzisiaj w szczególny sposób uczcić, zachwycić się Jej duchowym pięknem i na nowo wypowiedzieć swój zachwyt – „cała piękna jesteś, o Maryjo!” Czyńmy to razem w wielkiej rodzinie maryjnej, wpatrzeni w cudami słynący wielki wizerunek Matki Bożej na toruńskich Bielanach. Tak nam dyktuje serce i tak podpowiada wiara. Dogmat wiary katolickiej głosi, że Najświętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga Wszechmogącego na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego. W chwili zwiastowania anioł Gabriel pozdrawia Maryję jako Pełną Łaski. Jej świętość pochodzi w całości od Chrystusa. Jest bowiem odkupiona w sposób wznioślejszy z uwagi na zasługi swojego Syna. Bardziej niż wszystkie stworzenia Bóg Ojciec napełnił Ją wszelkim błogosławieństwem na wyżynach niebieskich w Chrystusie. Wybrał Ją z miłości przed założeniem świata, ażeby była święta i nieskalana przed Jego Obliczem. Duchowe piękno Matki Bożej, które dzisiaj czcimy, choć jest niewątpliwie wyjątkowym darem, wymagało przecież od Niej współpracy z łask na zapowiedź, że porodzi Syna Najwyższego Maryja odpowiada posłuszeństwem wiary: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa”. Niejako z siebie rezygnuje. Pozwala w sobie działać wyłącznie Bogu. W pełni świadomie otwiera na Boże działanie wszystkie możliwości swojej natury. Decyduje się przyznać Bogu wyłączne prawo do działania i właśnie dzięki tej decyzji staje się naprawdę współdziałającą. Siostry i Bracia. Na duchowe piękno Maryi, którą nazywamy Niepokalaną składa się więc pełnia łaski, ale też Jej osobiste posłuszeństwo wiary. Można powiedzieć posłuszeństwo radykalne, całkowite, bezwarunkowe: „Oto Ja służebnica Pańska”. Takie posłuszeństwo i taką decyzję można nazwać wyborem podstawowym, opcją fundamentalną, bo odtąd wszystko co później nastąpi będzie podporządkowane tej zasadniczej decyzji. Z niej weźmie początek sens, siłę również nasze życie, aby było piękne, jednoznaczne a nie rozmyte i byle jakie. Domaga się zasadniczego wyboru. Patrz, mówi Pan Bóg, kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja ci dzisiaj nakazuję miłować Pana Boga twego i chodzić Jego drogami. Wybieraj więc życie. Są dwie drogi życia ludzkiego całkowicie różne, nie mające ze sobą nic wspólnego. Jedna z nich to wyraźnie droga Boża, przez Niego wskazana i do Niego prowadząca, a ta druga poza Bogiem, prowadzi na bezdroża. Człowiek musi się zdecydować. Jest postawiony w sytuacji zasadniczego wyboru dla swojego życia. Ten wybór podstawowy wobec, którego staje nasza świadomość i nasza wolność to wybór z Bogiem lub przeciw Niemu. Ten właśnie wybór w sposób istotny, najgłębszy kształtuje nasze życie. Wiemy, że całkiem inaczej będzie ono wyglądało kiedy zapragniemy szczerze i konsekwentnie aż do końca przeżyć z Bogiem nasze życie, a inaczej wtedy, gdy pokierujemy nim samowolnie bez Boga lub przeciw Niemu. W trzeciej części encykliki „Veritatis splendor” Ojciec Święty tak mocno podkreśla jakie znaczenie ma wybór podstawowy dla życia chrześcijańskiego. Ta decyzja, która musi w życiu człowieka w pewnym momencie jasno stanąć żeby, człowiek miał określone życie. Jest to mówi Ojciec Święty wybór wiary, posłuszeństwa wierze poprzez, które człowiek z wolnej woli powierza się Bogu, okazując pełną uległość rozumu i woli. A więc najmilsi, chodzi o całkowitą odpowiedź ze strony człowieka, który już zrozumiał, że jego życie tu na ziemi jest drogą, jest pielgrzymowaniem do domu Ojca w niebie. Stoi oto na starcie i wie, że czeka go meta. Zna drogę. Podejmuje decyzję pójdę tędy i nie będę zbaczał. W pełni opowiada się za dobrem, choćby mógł opowiedzieć się przeciw niemu. Opowiada się za prawdą i stara się żyć tak by swoim postępowaniem nie zaprzeczyć tej prawdzie, którą wybrał. Chodzi więc o decyzję, jakby w punkcie wyjściowym. U początku musi ona być klarowna, jasna, radykalna. Bo wyzwanie Boga jest jednoznaczne i od tej decyzji wyjściowej, prawidłowego ustawienia, zależy przecież kierunek całego naszego życia. Dokonanie takiego wyboru, całkowite zapatrzenie się w wartość najwyższą, to jakby przeprowadzenie życia przez metę kiedy się jest jeszcze na starcie. I wtedy człowiek oddaje siebie do dyspozycji Bogu. Mówi Bogu: oto jestem gotowy na wszystko co mi ześlesz. Jestem gotowy na cały trud istnienia na jego walki i zmagania także na cierpienia. Jestem, ale ze świadomością, że mam Ciebie, który jesteś moim ubezpieczeniem i jedyną obroną, i nie pozwolisz mi się usunąć w nicość. Jestem po stronie dobra, wszystkiego co sprawiedliwe, po stronie wszystkich praw ludzkich, po stronie prawdy i wolności, po stronie tego czego Ty Boże pragniesz dla ludzi. Drodzy moi, tak człowieka ustawia ten podstawowy wybór i rzeczywiście wyraźne posłuszeństwo w wierze, ale ten wybór wciąż musi być odnawiany. „Raz dokonawszy wyboru, ciągle wybierać muszę” – mówi poeta. Bo na naszej drodze niestety ciągle zagraża zwolnienie kroku. Dotykają nas różne prądy zobojętnienia, a przecież ustawicznie trzeba iść na przód i nie wolno oglądać się za siebie, bo ktokolwiek przykłada rękę do pługa a wstecz się ogląda nie nadaje się do Królestwa Bożego. Dlatego ten nasz podstawowy wybór, ta nasza decyzja na życie z Panem Bogiem musi być potwierdzana z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z chwili na chwilę. W ten sposób jest zabezpieczone posłuszeństwo w wierze, to zawierzenie oddanie siebie i przylgnięcie do prawdy, i dobra. Wtedy człowiek rośnie w swojej gorliwości, nie ulga wahaniom, nie jest chorągiewką kołyszącą się na wietrze, wie którędy iść dalej i angażuje siebie, jeszcze mocniej wypowiada przed sobą swoje: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Trzeba powiedzieć, że wielu gubi się w życiu. Nie potrafi w życiu właściwie wystartować i trzymać właściwy kierunek. Wówczas życie łatwo traci swój sens, wartość, piękno, staje się wegetacją. Dlatego człowiek w tej sytuacji szuka pomocy i rozgląda się za kimś, kto pomoże odnaleźć prawdą, drogę, prawdziwe życie. Niezawodnym fundamentem dla nas jest oczywiście Jezus Chrystus. To On jest pomostem między stworzeniem i Stwórcą. Dobry Pasterz prowadzi nas ku zbawieniu. Wzywa nas byśmy szli za nim: „Kto idzie za Mną nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światło życia”. Trzymając się Jego dłoni nie zabłądzimy, nie pogubimy się. W pójściu za Chrystusem pomaga nam Jego Matka, dana nam również za duchową Matkę z wysokości krzyża. To Ona uczy, co znaczy iść za Jezusem: „Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie” i w ten sposób nam nieustannie pomaga. Jest Matką Pomocy Nieustającej. Tak właśnie czcimy Maryję w tej tajemnicy wychyleniu się ku nam na miejscu dzisiejszego spotkania. Drodzy moi, zapewne nie przypadkowo, bo w ścisłej łączności z tym toruńskim Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy i niejako z inspiracji przesłania, z tego zawierzenia, które wypowiedziała w Nazarecie: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa” powstało siedem lat temu Radio Maryja. Decyzja na utworzenie Radia Maryja była również jakąś opcją fundamentalną, jakimś zasadniczym wyborem, który miał być odpowiedzią na wezwanie wiary, był posłuszeństwem w wierze. Od początku należało jasno przyjąć cel i kierunek, żeby się nie pogubić. I znów Maryja okazała się tu pomocą. Zajaśniała jako Gwiazda Nowej Ewangelizacji, czyli nowego zapału w modlitwie, w katechezie, w przeżywaniu Kościoła jako rodzinnej wspólnoty. Trwać z Maryją, jak pierwsi chrześcijanie, na modlitwie i na łamaniu chleba, w nauce Apostołów i we wspólnocie codziennej – to jakby wyjściowy program tego radia, jego zasadniczy wybór, ta opcja fundamentalna. A wszystko ma służyć jednemu – być do dyspozycji Matki Nieustającej Pomocy, ażeby Ona mogła każdemu pomóc w pójściu za Chrystusem, aby każdy kto chce odnaleźć dla siebie Drogę, Prawdę i Życie mógł radykalnie przylgnąć do tej Drogi, do tej Prawdy i do tego Życia, i dokonać w swoim życiu wyboru a potem ciągle ten wybór odnawiać każdego dnia na modlitwie, katechezie, braterskiej wspólnocie Kościoła. Czy Radio Maryja spełnia te służebna rolę wobec Służebnicy pańskiej? Myślę, że odpowiedzią są świadectwa radiosłuchaczy te już wydrukowane w książce „Czym jest dla mnie Radio Maryja” i te często przekazywane tak spontanicznie na falach eteru, ile w nich słów wdzięczności za otrzymaną otuchę i pomoc, ile radości z odnalezionej drogi, która się komuś tam zagubiła i ile nadziei, że ta droga zaprowadzi w końcu do upragnionego celu, do Boga. Siostry i Bracia, złóżmy dzisiaj Bogu na dziękczynnej patenie Mszy Świętej te wszystkie doświadczenia, świadectwa, przez ręce Niepokalanej oddajmy Chrystusowi Panu. Niech to będzie nasz duchowy dar z okazji dzisiejszego święta. Amen
