Różaniec, czyli modlitwa najlepsza

Najpierw było marzenie, by wypełnić żądanie Jezusa i modlić się nieustannie. Jak wytworzyć w sercu taki stan, w którym nieprzerwanie myśli się o niebie i rozmawia z Bogiem?

Samotni mieszkańcy pustyni odmawiali Psalmy, a kto ich nie znał, wołał jak żebrak: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną grzesznikiem!”. Ustalono, że modlitw winno być tyle, ile Psalmów, czyli sto pięćdziesiąt. To była liczba graniczna: poniżej niej czas był zbyt świecki, by dostąpić zjednoczenia z Bogiem, trzeba więcej myśleć o niebie niż o ziemi. Niebawem powstały sznury modlitewne, na których liczono owe minimum odwołań się do Boga. W X wieku ukształtował się pierwszy Różaniec, który składał się ze stu pięćdziesięciu „Ojcze nasz”. I oto stała się rzecz teologicznie niewytłumaczalna: w następnym stuleciu z Różańcem Modlitwy Pańskiej zrównał się Różaniec maryjny – składający się z Pozdrowień Anielskich – jakby „Zdrowaś Maryjo” było tak samo potężne jak modlitwa, którą pozostawił nam sam Zbawiciel! Więcej – po kilkudziesięciu latach Różaniec do Matki Bożej usunął ten pierwszy Różaniec w cień tak głęboki, że niebawem sto pięćdziesiąt „Ojcze nasz” przeszło do historii. Na polu pozostał tylko Różaniec maryjny.

W początku XIII w. z natchnienia nieba (intuicja kartuza Dominika z Gdańska, potem objawienie dane św. Dominikowi) modlitwa słowna została połączona z modlitwą myślną: rozmyślaniem nad tajemnicami zbawienia. Ich treść została ostatecznie określona dopiero w XVII wieku. W wieku XIX zaczęły pojawiać się zachęty do odmawiania Różańca udzielane przez Matkę Najświętszą w objawieniach (np. Pompeja, Gietrzwałd), a Leon XIII poświęcił mu kilkanaście encyklik. Temat ten został jeszcze bardziej podkreślony w Fatimie i tzw. nowych objawieniach. A potem nastał pontyfikat Jana Pawła II, który każdemu, z kim się spotykał, wręczał różaniec (to samo czyni Benedykt XVI). Zaś z początkiem nowego tysiąclecia Różaniec został odnowiony i ubogacony. Odnowa polega na podkreśleniu jego wymiaru medytacyjnego, opartego na tekstach biblijnych, oraz nowości – na wpisaniu w Różaniec pięciu tajemnic światła.

Dlaczego właśnie Różaniec maryjny? Nie rozmawiajmy o jego monotonii czy powierzchownym klepaniu pacierzy, bo w świetle nauczania Papieża Jana Pawła II takie zarzuty są bezsensowne. Może je stawiać ktoś, kto nigdy nie wszedł w obszar wiecznego trwania Boga, ktoś, kto nie odkrył piękna spokojnego rozmyślania nad wielkością Boga. Ale dlaczego ten Różaniec jest od tysiąca lat maryjny? Możemy odpowiedzieć jak siostra Łucja: Bo Bóg tak chce. Ale pomaga nam też nasz zmysł wiary, który nam – podobnie jak wszystkim poprzednim pokoleniom – uświadamia, że Matka Najświętsza ukazuje najpiękniejszą drogę do nieba; więcej – wybiegając nam naprzeciw, skraca dzielącą nas odległość. Daje nam odczucie miłości.

Niewidzialny i niepojęty Bóg – pisał św. Ludwik – daje się nam w różnych naczyniach. Może najlepiej kształt Jego miłości ukazuje Maryja? Kto nauczył się odmawiać Różaniec, zna odpowiedź…

Wincenty Łaszewski
drukuj