Zatrute ziarno rzucone Europie

św. ks. abp Józef Sebastian
Pelczar

Rewolucja, jako twórczyni republiki ateistycznej, została pokonana i zamiast
czapki frygijskiej musiała przywdziać koronę cesarską. Czy jednak jej idee
zaginęły? Nie, tkwią one w głębinach społeczeństwa, jakby wulkany ukryte, a
wpływ ich sięga daleko poza granice Francji.
Jeżeli teraz zechcemy w kilku słowach wydać sąd o rewolucji, musimy powiedzieć,
że była ona, odnośnie do wyroków Bożych, ciężką chłostą i próbą, a co do jej
skutków, jakby burzą gwałtowną, która oczyściła powietrze, to jest usunęła
niemało nadużyć i zmusiła monarchów do większego poszanowania praw ludów, ale
też była powodem wielu strasznych spustoszeń. Początek ruchu, czyli okres reform,
zapowiadał się dobrze, ale dalszy ciąg, czyli okres rewolucji, zaznaczył się
tylko szaloną żądzą niszczenia.
Pod względem religijnym rewolucja wypowiedziała zaciętą walkę Kościołowi we
Francji, ograbiła i rozpędziła duchowieństwo, wywołała rozterkę w sumieniach
z jednej, a orgie bezbożności z drugiej strony. Zaszczepiła nadto jad niedowiarstwa
we wszystkich warstwach, jako ciągły zarodek duchowej gangreny, a w nienawiści
do religii stała się mistrzynią młodszych swoich sióstr, czyli rewolucji dziewiętnastego
wieku, ale zarazem wykazała niespożytą siłę Kościoła katolickiego.
Pod względem moralnym rewolucja rozbudziła najdziksze ludzkie namiętności i
puściła wodze rozpasaniu, już to proklamując ateizm i uświęcając ohydny kult
bogini rozumu, już to popierając i nagradzając niemoralność[1], już to rozluźniając
węzeł małżeński i uprawniając rozwody.
Pod względem politycznym rewolucja nie tylko obaliła monarchię i sponiewierała
majestat królewski, przez co naraziła Francję na nieustającą walkę stronnictw
i częste przewroty, ale stawiając jako zasadę wszechwładztwo ludu i czyniąc
prawo prostą uchwałą zmiennej większości izby, zadała śmiertelny cios władzy
i prawu, za czym musiała pojawić się anarchia.
Pod względem społecznym rewolucja w imię wolności zaprowadziła srogą tyranię.
W imię braterstwa wywołała piekielną nienawiść jednych obywateli przeciw drugim,
a w ślad za nią mord i rabunek. W imię wolności i opieki nad niższymi warstwami
naruszyła prawo własności i utorowała drogę socjalizmowi i komunizmowi[2],
nadto zdzierając z życia publicznego, z prawodawstwa, z wychowania i z małżeństwa
element religijny, czyli zdechrystianizowała społeczeństwo, wtrąciła Francję
w ciężką niemoc, z której się dotąd całkowicie uleczyć nie mogła.
Oby inne narody korzystały ze smutnego doświadczenia! Ale niestety, wiele złych
ziaren, jakie posiała rewolucja, przyjęło się pośród ludzi, dlatego też nie
chcąc być prorokiem, można powiedzieć, że czekają ją jeszcze cięższe kataklizmy,
których przesłanką była straszna wojna w latach 1914-1918.

Fragment książki Józefa Sebastiana Pelczara "Rewolucja francuska wobec
religii katolickiej i jej duchowieństwa", Rzeszów 2005 (pierwodruk ukazał
się w 1922 r.).

[1] Takie właśnie było prawo z 28 czerwca 1793 r.
[2] Teorie socjalistyczne głosił wówczas Gracchus Babeuf.

drukuj