Witajmy Zwiastuna Radosnej Nowiny

Ksiądz biskup Antoni Pacyfik Dydycz, ordynariusz drohiczyński

Prorok Izajasz pełen tęsknoty – w oczekiwaniu na wyzwolenie
Miasta Świętego – zapowiada nadejście dobrych wieści i woła z radością: "O jak są pełne
wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje
szczęście, który obwieszcza zbawienie (…)" (Iz 52, 7). Słowa te Kościół
bardzo często odnosi również do posłannictwa apostolskiego. I my w tym samym
duchu kierujemy je na powitanie na polskiej ziemi Ojca Świętego Benedykta XVI,
który przybędzie do nas w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, chociaż ze
względu na dzień pracy wspominamy ją w najbliższą niedzielę.

Papież przybywa do nas jako zwiastun radosnej nowiny, na której zawartość
składa się pokój, szczęście i zbawienie. Ile tu bogactwa duchowego! I dlatego
słusznie określamy to posłannictwo mianem radosnej nowiny. Do tej wizji, pochodzącej
ze Starego Testamentu, należy dodać to wszystko, czym nas ubogaca Jezus Chrystus
jako najwspanialszy Zwiastun radosnej nowiny. Na pierwszym miejscu należy w
tym wypadku podkreślić tajemnicę zmartwychwstania Pańskiego jako największe
zwycięstwo, które możemy sobie wyobrazić tutaj na ziemi. Jest to bowiem zwycięstwo
życia nad śmiercią, nieśmiertelności nad unicestwieniem i to nieśmiertelności
szczęśliwej.

Nie można takiej nowiny zachowywać jedynie dla siebie. I dlatego przed dwudziestu
blisko wiekami Pan Jezus polecił swoim Apostołom i ich następcom: "Idźcie
na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu" (Mt 16, 15).
I tak to czynili Apostołowie. Dzisiejsze pierwsze czytanie opowiada o św. Piotrze,
który odwiedza różne miejscowości, a nawet niektóre rodziny. Udaje się do domu
Korneliusza, nie omija pogan, gdyż oni także mają prawo do uczestnictwa w zbawieniu,
wysłużonym przez Syna Bożego. Święty Jan w drugim czytaniu zachęca z kolei,
abyśmy pamiętali o potrzebie miłości, ponieważ Pan Bóg najpierw "nas umiłował
i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną", aby nas uzdolnić do owocnego
przyjmowania radosnej nowiny o odkupieniu.
Ten sam wątek przepaja wyjątek z Ewangelii. Chrystus ujawnia nam, że Jego miłość
do nas ma swoje źródło w miłości trynitarnej, w miłości Ojca do Niego. To jest
ta zasadnicza przesłanka, która wzywa nas do miłości. "Jak Mnie umiłował
Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej". Tak brzmi
podstawowa zasada bycia chrześcijaninem. A w niej zawiera się także nasz program
życiowy: mamy wytrwać w miłości Jezusa!
Pomocą są nam przykazania, a przykład znajdujemy na krzyżu, ponieważ "Nikt
nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich".
I tak dowiadujemy się wszyscy, że jesteśmy przyjaciółmi Chrystusa. On nas tą
przyjaźnią obdarza, gdyż On nas wybrał. Szczerze mówi: "Nie wyście Mnie
wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc
przynosili i by owoc wasz trwał…".

Nie jest łatwo trwać w miłości Chrystusa. O tym mówią nam nasze słabości i
jakże liczne upadki. O tym przekonujemy się każdego dnia. Pan Jezus nie pozostawia
nas "sam na sam" w obliczu naszych ułomności. Dlatego powołał Apostołów,
aby utwierdzali braci w wierze (por. Łk 22, 52). W tym samym celu powołał także
do istnienia Kościół. I dzięki temu od dwóch tysięcy lat nie brakuje zwiastunów
radosnej nowiny. Z wielkim wzruszeniem wciąż pamiętamy o Słudze Bożym Janie
Pawle II, który tyle razy przybywał do nas, aby nas pokrzepiać, aby nam przypominać
o miłości i Chrystusowej przyjaźni. Podobnie postępuje Jego następca Benedykt
XVI. W tym samym duchu pielgrzymuje do Polski. Wie dobrze, że dziedzictwo Jana
Pawła II jest wielkie, że niewyczerpany jest skarbiec darów, pozostawionych
przez Syna Bożego w Kościele. Ale równie dobrze wie, że nasza pamięć jest krótka,
a co gorzej – jest słaba. Nie jest w stanie zapanować nad naszymi decyzjami
i czynami.
Potrzebna jest nam wytrwałość w wierze. W pierwszej swojej encyklice mówi o
tym Benedykt XVI: "Wiara, która jest świadoma miłości Boga objawionej
w przebitym sercu Jezusa na krzyżu, ze swej strony prowokuje miłość. Jest ona
światłem – w gruncie rzeczy jedynym – które zawsze na nowo rozprasza mroki
ciemnego świata i daje nam odwagę do życia i działania" (Benedykt XVI,
Deus caritas est, Pallottinum 2006, str. 56, par. 39).
Taka odwaga płynie ku nam ze świadectwa życia i działalności Jana Pawła II,
Stefana Kardynała Wyszyńskiego i wielu innych bohaterskich wyznawców Chrystusa.
Papież, przybywając w tych dniach i to do określonych miejsc, chce nawiązać
do jednej i drugiej Postaci. Nawiedza nasz kraj w miesiącu urodzin Jana Pawła
II i zamachu na Jego życie. Będzie przebywać w miejscach, które były wyjątkowo
bliskie naszemu Papieżowi: Wadowice, Kraków, Kalwaria Zebrzydowska. Najpierw
jednak przylatuje do Warszawy, nawiedza katedrę i grób Prymasa Tysiąclecia.
A kończy swój pobyt w Polsce dokładnie w dniu śmierci, czyli przejścia z tego
świata do wieczności przed 25 laty Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Wyraźnie daje nam do zrozumienia, abyśmy często sięgali do tych przykładów,
jakimi są życiorysy ludzi świętych, ludzi wielkich. (…)

(Fragment Listu pasterskiego na przyjazd Ojca Świętego Benedykta XVI i Dzień
Modłów o Świętość Kapłanów, VI Niedziela Wielkanocy, rok B).

drukuj