Myśląc Ojczyzna – red. Stanisław Michalkiewicz

Audio MP3
Pobierz

W imię „Chrystusa” i „Ewangelii”

Szanowni Państwo!

Nie ma przypadków, są tylko znaki – mawiał ksiądz Bronisław Bozowski z kościoła Panien Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Jak pamiętamy, ekipa telewizji TVN, którą podejrzewam, że została utworzona przy udziale pieniędzy ukradzionych z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego – więc ekipa tej telewizji podróżowała przez lasy w pobliżu Wodzisławia Śląskiego i w pewnym momencie usłyszała dochodzące z głębi lasu odgłosy obchodów urodzin Adolfa Hitlera. Kierując się tymi odgłosami dotarła na miejsce uroczystości i ją sfilmowała. Jednak ścisłe kierownictwo stacji nie opublikowało tego atrakcyjnego materiału od razu, tylko 9 miesięcy później, akurat w momencie, gdy w Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się prace nad ustawą numer 447 JUST, a Polonia Amerykańska podjęła desperacką próbę jej zablokowania. Publikacja filmu, jak to pogrobowcy Hitlera odprawują po lasach swoje sabaty, miała na celu osłabienie polonijnego lobbingu i dodanie odwagi senatorom i kongresmenom, by ustawę uchwalili. Wprawdzie jeden z uczestników uroczystości urodzinowych twierdził, że cała impreza została przez TVN zamówiona, ale pani Zorżeta Mosbacher, będąca ambasadorem USA w naszym bantustanie, obsztorcowała Polskę za „represje” wobec TVN, wobec czego wszyscy podkulili pd siebie ogony i na tym się skończyło. Pewne światło na tę sprawę rzuca okoliczność, że TVN należy do Discovery Communications, kierowanej przez pana Dawida Zaslawa z pierwszorzędnymi korzeniami.

11 maja pan redaktor Tomasz Sekielski, który wcześniej zasłynął z tak zwanej „prowokacji dziennikarskiej”, polegającej na tym, że wraz z panem red. Morozowskim, który też legitymuje się pierwszorzędnymi korzeniami, namówili panią Renatę Beger z „Samoobrony”, żeby złożyła rozmaite propozycje panu Adamowi Lipińskiemu z Prawa i Sprawiedliwości, a oni ukrytą kamerą to nagrają i będą jaja jak berety – więc tenże pan Sekielski 11 maja, a więc na dwa tygodnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, puścił w internecie film „Tylko nie mów nikomu”, w którym zdemaskował grupę księży katolickich, że dopuścili się pedofilii. Film wywołał potężny rezonans, zwłaszcza w środowisku autorytetów moralnych i ludzi przyzwoitych, co to rozpoznają się po zapachu – ale również wśród duchowieństwa, z którego szeregów kilku księży z hukiem wyleciało, a wielu innych zaczęło bić się w piersi. Co prawda nie wszyscy biją się z jednakowym entuzjazmem, ale tych, którzy jeszcze nie złożyli samokrytyki, autorytety moralne nieubłaganym palcem już dźgają w chore z nienawiści i obłudy oczy.

Przypadkowo film ten wychodzi naprzeciw pomysłom pana Jażdżewskiego ze sponsorowanego przez korporację „Lewiatan”, niemiecką Fundację Neumanna i żydowską Fundację Batorego Magazynu Liberte, który 3 maja na Uniwersytecie Warszawskim nawoływał, by zrobić porządek z Kościołem w Polsce, bo „zaparł się” on „Chystusa” i „Ewangelii”. Dlaczego panu Jażdżewskiemu tak zależy na Ewangelii i Chrystusie – tajemnica to wielka – ale być może dlatego, że Nasza Złota Pani surowo zabroniła swojej polskiej ekspozyturze uprawiania prawdziwej polityki, więc z braku innych możliwości muszą „gryźć proboszcza” – podobnie jak to było we Francji na przełomie XIX i XX wieku. Z podobnym programem wystąpił również ostentacyjny sodomita pan Biedroń, któremu z kolei zależy na zrobieniu porządku z Kościołem, by „wyzwolić kobiety’. Z czego chce te „kobiety” wyzwolić i co potem mają takie wyzwolone kobiety robić – tego na razie nie wiadomo – ale być może pan Biedroń coś tam dla nich obmyśli, a nawet, jak nie on – to obmyślą coś dla nich starsi i mądrzejsi, którzy kiedyś takie wyzwolone wywozili do domów publicznych w Argentynie. Na początek jednak trzeba zrobić porządek z Kościołem, by w obliczu nadchodzącego zagrożenia żydowską okupacją, pozbawić w ten sposób mniej wartościowy naród tubylczy nawet tej namiastki szlachty i tej namiastki przywództwa. Trzeba przyznać, że ze swoim filmem pan redaktor Sekielski wstrzelił się idealnie, co pewnie zostanie zauważone przez kogo trzeba i odpowiednio wynagrodzone.

Nie ma jednak dymu bez ognia, więc i pan redaktor Sekielski niewiele by wskórał, gdyby nie kryzys przywództwa w Kościele, wskutek czego przypadki łajdactwa w szeregach duchowieństwa nie zostały wypalone ogniem i żelazem. Skoro przymknięto oczy na konfidentów, co to „bez zwojej wiedzy i zgody”, to nic dziwnego, że i inne rodzaje łajdactwa się rozpleniły.

Stanisław Michalkiewicz

drukuj