fot. twitter.com/A_Zapalowski

[TYLKO U NAS] Dr A. Zapałowski: Prof. Osadczy jest atakowany za wskazywanie błędów w polskiej polityce wschodniej

Głównym elementem ataku na prof. Włodzimierza Osadczego jest wskazywanie przez niego błędów w prowadzeniu polskiej polityki na Wschodzie – powiedział dr Andrzej Zapałowski, historyk, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

W ostatnich dniach zintensyfikował się atak na prof. Włodzimierza Osadczego, dyrektora Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum KUL, ze strony mediów, w tym tych mieniących się prawicowymi. Pod adresem Profesora kierowane są dwa zarzuty: rzekome powiązania z szefową Fundacji Otwarty Dialog Ludmiłą Kozlovską oraz służba w Armii Radzieckiej.

Zupełnie nie jest prawdą, że byłem promotorem pani Kozłowskiej. (…) Jestem promotorem kilku prac doktorskich na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, natomiast pani Kozłowska nie zakończyła studiów na KUL, ponieważ jej próby na socjologii nie powiodły się” – mówił profesor w poniedziałkowym wywiadzie dla portalu Radia Maryja. [czytaj więcej] 

Dr Andrzej Zapałowski, historyk, wskazał powody nagonki na dyrektora Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum KUL.

– Jeśli chodzi o sugerowanie współpracy z szefową Fundacji Otwarty Dialog, to tutaj jest głębokie niedouczenie ze strony osób atakujących. Co innego być promotorem (promotor to osoba, którą rada wydziału uczelni wyznacza na prowadzenie jakiegoś doktoranta; prof. Osadczy nigdy nie był promotorem), a czym innym jest prowadzenie seminarium, gdzie władze uczelni dzielą studentów na grupy. Tak jak komuś wyznacza się zajęcia, tak samo wyznacza się daną grupę studentów. Ja miałem w życiu kilkuset seminarzystów i w dużym stopniu nie miałem wpływu na to, kogo dostanę od dziekana czy dyrektora instytutu na moje seminarium. Podnoszenie tego jako zarzut jest absurdalne (…). Środowiska, które widzą zupełnie inną politykę Polski niż prof. Osadczy na kierunku wschodnim, szukają wszelkich powodów, często jak najbardziej irracjonalnych, żeby zaatakować każdą osobę, której można dolepić jakieś insynuacje. Ponieważ prof. Osadczy startuje z list Konfederacji, stał się obiektem takiej nagonki – zaznaczył rozmówca portalu Radia Maryja.

Dr Andrzej Zapałowski odniósł się również do kwestii służby prof. Osadczego w Armii Radzieckiej.

– Nikt z atakujących nie uruchomił własnego myślenia, gdyż jak można było nie służyć w Armii Radzieckiej mieszkając na Kresach, które zostały zabrane Polsce? Poruszenie takiego tematu jest skandaliczne dla każdego obywatela państwa polskiego, który czuje, że skradziono nam te ziemie i zostawiono tam dużą część narodu polskiego. Zamiast współczuć, to oskarża się kogoś. A cóż prof. Osadczy czy każdy inny Polak, który pozostał na Kresach Wschodnich mógł zrobić? Czy w Polsce księża mogli nie iść do wojska za PRL? Przecież przytłaczająca większość księży i polskich biskupów za PRL służyła w Ludowym Wojsku Polskim. Prof. Osadczy, jak każdy mieszkaniec byłego Związku Radzieckiego, musiał służyć w Armii Radzieckiej – tłumaczył.

Historyk podkreślił, że osoby atakujące dziś prof. Włodzimierza Osadczego robią to ze względu na jego myśl dotyczącą polskiej polityki wschodniej.

– Media, które obecnie atakują, jeśli chodzi o kierunek polskiej polityki wschodniej, o dystans do wspierania takiej Ukrainy, jaka jest, mają takie samo zdanie, jak media, które są związane z totalną opozycją. Problem polega na tym, że wskutek tego, co stało się na Ukrainie, gdzie może okazać się, że w dużym stopniu dojdzie do klęski polskiej polityki wschodniej ostatnich dwóch dekad, prof. Osadczy jest jednym z tych, którzy mieli rację. Te środowiska bardzo się myliły, prof. Osadczy o tym mówił i teraz próbują go stygmatyzować absurdalnymi zarzutami, które nie mają racjonalnego uzasadnienia. Tak naprawdę nie atakują prof. Osadczego, tylko myśl, kierunek działania, wskazywania błędów w polskiej polityce wschodniej. To jest główny element tego ataku (…). Po pierwsze, wykorzystano kwestie związaną z tym, że prof. Osadczy miał racje w odniesieniu do polskiej polityki wschodniej, a po drugie, że kandyduje do Parlamentu Europejskiego z list ugrupowania, które jest konkurencyjne wobec głównych dotychczasowych nurtów politycznych – mówił dr Andrzej Zapałowski.

Monika Bilska/RIRM

drukuj