fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] B. Szydło: Polska została przez Komisję Europejską mocno upodobana jako ten kraj, który musi być karcony za zmiany i reformy

Polska została przez Komisję Europejską mocno sobie upodobana jako ten kraj, który musi być karcony za zmiany i reformy. Nawet wtedy, kiedy te reformy są podobne do tych rozwiązań, które są stosowane w innych krajach członkowskich Unii Europejskiej mówiła w niedzielnych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam wicepremier Beata Szydło.

Polityk odniosła się m.in. do kwestii relacji Komisji Europejskiej z Parlamentem Europejskim. Zdaniem Beaty Szydło, KE powinna wrócić do swoich traktatowych obowiązków i zająć się tym, co zostało w nich do jej kompetencji przeznaczone, a nie – tak jak w tej chwili – zamieniać się w narzędzie polityczne, które wykorzystywane jest przeciwko wielu krajom członkowskim Unii Europejskiej.

Przede wszystkim Polska i Węgry zostały przez Komisję Europejską mocno sobie upodobane jako te, które muszą być karcone za zmiany reformy. Nawet wtedy, kiedy te reformy są podobne do tych rozwiązań, które są stosowane w innych krajach członkowskich UE. […] W moim przekonaniu, Parlament Europejski jest również taką instytucją, którazamiast zajmować się sprawami Europejczyków realizuję politykę mającą zapewnić pewnym grupom interesów i państw przywileje. Dlatego tak ważne jest to, aby w PE nasi przedstawiciele byli orędownikami polskich spraw – podkreśliła wicepremier.

Gość „Rozmów niedokończonych” zwróciła uwagę, że parlamentarzyści z Platformy Obywatelskiej bardzo często ulegają wpływom i presji silniejszych państw.

Gwarantują oni załatwienie interesów dla innych naszym kosztem. To nie jest polityka, która daje gwarancję tego, że Polska będzie miała silną pozycję w Parlamencie Europejskim. Tak ważne jest zatem, by stawiać na ludzi, którzy nie będą się bali dyskutować; wchodzić w dyskusje czy zwarcie broniąc interesów naszego kraju – akcentowała Beata Szydło.

Polityk podjęła również temat związany z próbą ingerowania Unii Europejskiej w wewnętrzne sprawy państw członkowskich.

Są pewne sfery, w które UE nie powinna wkraczać. To dotyczy chociażby rodziny aby rodzice mieli prawo do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi wartościami, tradycjami i poglądami. To dotyczy także kwestii medialnych, ale także reformy sądownictwa, o której przecież mówimy w Polsce tak dużo. […] Oczywiście, jeżeli wprowadzamy reformy, które podlegają dyrektywom europejskim i są one łamane, wówczas Komisja Europejska może ingerować. Jeżeli natomiast jest tak, jak w przypadku Polski gdzie nie były one łamane i nie naruszały zasad demokracji oznacza to, że KE wykonuje zlecenie polityczne partii opozycyjnej w naszym kraju – akcentowała była premier.

RIRM

drukuj