fot. fb/Fot. Rafał Jaworski / PWPW S.A.

Obchody 82. rocznicy zdobycia PWPW przez powstańców

W siedzibie Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych odbyły się w poniedziałek obchody 82. rocznicy zdobycia przez powstańców warszawskich Reduty PWPW. Bastion ten był bardzo ważny, osłaniał bowiem Starówkę od północy.

„Historii obrony i upadku Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych nie sposób sprowadzić wyłącznie do opowieści o bohaterstwie żołnierzy, którzy przez 27 dni toczyli tutaj nierówną walkę. Reduta PWPW była również miejscem heroicznej służby lekarzy i sanitariuszek. Działał tu szpital polowy kierowany przez dr Hannę Petrynowską pseudonim Rana, warszawską pediatrę, która mimo śmiertelnego zagrożenia nie opuszczała rannych” – napisał w liście do uczestników uroczystości prezydent RP Karol Nawrocki.

„Obchody 82. rocznicy zdobycia Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych przez powstańców pod dowództwem porucznika Czesława Lecha pseudonim Biały są hołdem dla wszystkich, którzy właśnie tutaj walczyli o wolną Polskę – żołnierzy, lekarzy, sanitariuszek, łączniczek i cywilów, którzy pozostali do końca wierni przysiędze i ojczyźnie” – podkreślił prezydent.

Karol Nawrocki podziękował też wszystkim, którzy każdego dnia dbają o zachowanie prawdy o walkach stoczonych w tym miejscu i o ofierze personelu medycznego, który do końca pozostał przy rannych.

W uroczystości wziął udział prof. Leszek Żukowski, uczestnik Powstania Warszawskiego, wieloletni prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Z żołnierzy broniących Reduty PWPW nie żyje już nikt. Ostatni żołnierz walczący tu, kpt. Juliusz Kulesza pseudonim Julek, zmarł w lutym ubiegłego roku.

W swoim liście prezydent przypomniał słowa kpt. Kuleszy: „Słyszę nieraz, że jestem bohaterem powstania. Ja nie uważam siebie za bohatera. Moją największą zasługą jest tylko to, że długo żyję. Bohaterowie waleczniejsi ode mnie już nie żyją”. Karol Nawrocki podkreślił, że w tych kilku prostych zdaniach zawarte jest jedno z najważniejszych przesłań pozostawionych nam przez pokolenie Powstania Warszawskiego.

„Wybrzmiewa w nich pokora, skromność i wierność. Cnoty, które w tamtych sierpniowych dniach połączyły Warszawiaków w zrywie przeciwko niemieckiemu okupantowi” – napisał prezydent.

Od wiosny 1940 r. w PWPW działał konspiracyjny Wydział Produkcji Banknotów PWB/17/S, wytwarzający na potrzeby Polski Podziemnej m.in. fałszywe dokumenty oraz banknoty. Grupą dowodził major Mieczysław Chyżyński, ps. Pełka. 2 sierpnia 1944 r. o godz. 11.00 pracownicy PWPW zgromadzeni w środku gmachu, strzeżonego przez załogę niemieckiej Schutzpolizei, podjęli próbę zbrojnego odbicia budynku. Równocześnie oddziały powstańcze rozpoczęły atak z zewnątrz. Dzięki precyzyjnie skoordynowanej akcji budynek szybko udało się zdobyć. Stał się on jednym z kluczowych punktów oporu Starego Miasta, zyskując miano Reduty PWPW. Dowódcą obrony był mjr „Pełka”.

Oblężenie gmachu przez Niemców trwało niemal cztery tygodnie, do 28 sierpnia. PWPW broniło ok. 600 powstańców z różnych oddziałów. W walkach poległo ok. 100.

Niemcy atakowali obiekt bombowcami nurkującymi, ostrzeliwali artylerią czołgów, pociągu pancernego i ze stanowisk artyleryjskich usytuowanych w Cytadeli. Załoga odpierała również liczne ataki piechoty. Po wycofaniu się powstańców, w piwnicach budynku pozostał szpital wraz z kilkudziesięcioma rannymi. 28 sierpnia 1944 r. Niemcy wtargnęli do znajdującego się w podziemnym schronie PWPW szpitala, wrzucili granaty i ostrzelali, zabijając doktor Hannę Petrynowską ps. Rana, cały personel oraz kilkudziesięciu rannych.

Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 r. o godz. 17. Było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie i największym zrywem niepodległościowym na terenie okupowanej Polski. Do walki w stolicy przystąpiło około 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło około 18 tys. powstańców, 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej wynosiły około 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, około 500 tys. osób, wypędzono z miasta.

PAP

drukuj