fot. flickr.com

Trwa Międzynarodowy Kongres bibliotekarzy we Wrocławiu

Międzynarodowy Kongres bibliotekarzy w tym roku odbywa się we Wrocławiu. Uczestniczy w nim 3,1 tys. delegatów ze 130 krajów. Do piątku zaplanowano 247 sesji plenarnych, warsztatów oraz prezentacji, które poprowadzi ponad 100 specjalistów.

Do Polski przyjechało około 3 tysiące osób, które pracują w bibliotekach narodowych, naukowych, akademickich, publicznych, ale także więziennych, szpitalnych. W świecie bibliotekarskim to największe i najważniejsze święto, które odbywa się każdego roku.

– Celem takiego Kongresu jest przede wszystkim wymiana doświadczeń, dzielenie się, pokazywanie nowych trendów, które pojawiają się w bibliotekarstwie światowym i uczenie się nawzajem. Kongres ma także oczywiście drugi cel: poznanie historii, kultury kraju, w którym Kongres się odbywa – powiedział Andrzej Ociepa, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu.

W ramach Kongresu odbędzie się ponad 240 sesji tematycznych, które dotyczą wszystkich aspektów życia biblioteki – podkreśla Katarzyna Ślaska z Biblioteki Narodowej.

– Są omawiane problemy bibliotek publicznych, bibliotek szkolnych, bibliotek narodowych, bibliotek akademickich, ale również bibliotek dziedzinowych, takich jak biblioteki rolnicze, medyczne, czy biblioteki zajmujące się sztuką – zaznaczyła Katarzyna Ślaska.

Omawiane są również poszczególne dziedziny pracy biblioteki, takie jak: gromadzenie książek, opracowanie, nowe technologie w bibliotekach, zarządzanie nimi. Bardzo ważnym aspektem jest także praca nad przyszłością bibliotek, czyli tak zwana „Global Vision”. W świecie czytelniczym Polska jest daleko w tyle za krajami skandynawskimi, które mają największy, bo 90 proc. odsetek osób czytających. Im dalej na południe Europy, tym bardziej wskaźniki te maleją. Najgorzej czytają Grecy i Hiszpanie. Wiele krajów może czerpać wzór z pracowników szwedzkich bibliotek, którzy docierają do czytelników samochodem, autobusem a nawet rowerem.

– Bardzo zależy nam na tym, żeby czytelnictwo u nas się rozwijało i było na jak najwyższym poziomie. Pośrednio bibliotekarze współpracują z poszczególnymi osobami, żeby podpowiadać im, jakie mają czytać książki i żeby czytali ich jak najwięcej – tłumaczyła Marie Indian ze Szwecji.

Trochę inaczej zabiegają o czytelnika mieszkańcy Malezji.

– W całej Malezji spotykamy się w dni robocze na 10 – minutowe czytanie wśród przyrody, na łonie natury. To jest bardzo popularne i to ma na celu propagowanie czytelnictwa w naszym kraju we wszystkich grupach społecznych oraz wzajemną integrację – poinformowała Kasja Zakaria z Malezji.

W Rosji, co roku bibliotekarze wybierają stolicę bibliotek.

– Patrzymy, analizujemy jak przebiega proces czytelniczy, jak pracują biblioteki w naszym ogromnym państwie i można powiedzieć, że są takie miasta. W poprzednim roku takim miastem, który zdobył tytuł stolicy był Krasnojarsk – wyjaśnił dyrektor Rosyjskiej Biblioteki Historycznej dr Mikhail D. Afanasiev.

W naszym kraju, co trzecia osoba sięga raz w roku po książkę. Pan Bogdan do biblioteki zaczął regularnie uczęszczać w trzeciej klasie szkoły podstawowej.

– Pierwsza moja nagroda i jedyna w szkole podstawowej, to dostałem „Chłopcy z morza”, autora nie pamiętam za piękne czytanie i tylko taką nagrodę dostałem. I od tej pory chodziłem, wypożyczałem. Wtedy to były baśnie, legendy, klechdy, no a później to w miarę dorastania brałem już inne książki – powiedział pan Bogdan.

Podobnie dla pani Renaty czytanie to swoisty balsam dla duszy, który wycisza i uspokaja.

– Jakoś to sobie tak rozplanować, żeby ta godzinka zawsze była w tym dniu, żeby usiąść i spokojnie przy herbatce, przy kawce się zrelaksować. Dla mnie to jest relaks – radziła pani Renata.

Trzeba dołożyć wszelkich starań, żeby obowiązek czytania lektur przez wielu odbierany, jako przykry i uciążliwy, zamienić na czytanie z pasją i radością.

TV Trwam News/RIRM

drukuj