fot. wikipedia

Rząd kupuje sobie demokratyczną i wolną debatę publiczną?

Kancelaria premiera Donalda Tuska opłaca prorządową propagandę w Internecie. Prawnik Piotr VaGla Waglowski ujawnił umowę pomiędzy Kancelarią Prezesa Rady Ministrów a firmą brandAddicted.

Prawnik zwrócił uwagę, że ogłoszona przez rząd dyskusja o „reformie” OFE toczy się tylko w Internecie i animowana jest przez te same osoby powielające propagandowe wpisy. W związku z tym, wystosował pismo do ministerstw, aby ujawniły treści umów na działania pijarowe i prowadzenie promocyjnej lub marketingowej działalności internetowej.

W odpowiedzi, Ministerstwo Finansów nie potwierdziło zawierania podobnych umów. Jednak kancelaria premiera przyznała się do zawarcia umowy zlecenia z dn. 28 maja bieżącego roku dot. usług strategicznego wsparcia komunikacyjnego w zakresie aktywności Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w mediach społecznościowych ze  spółką brandAddicted sp. z o.o. Umowa przewiduje, że spółce przysługiwać będzie wynagrodzenie w wysokości 35 tysięcy złotych netto.

Jeśli wszystkie informacje potwierdzą się w szczegółach, będzie to oznaczać, że rząd kupuje sobie demokratyczną i wolną debatę publiczną. A to jest niebywały skandal – zaznacza dr Janusz Szewczak, ekonomista.

– Kancelaria premiera potwierdziła, że zawarto umowę zlecenie dot. tzw. usług strategicznego wsparcia komunikacyjnego w zakresie aktywności kancelarii premiera w mediach społecznościowych, czyli na facebook’u i na youtubie. To nieprawdopodobna historia jeśli miałoby się to potwierdzić w szczegółach. To by oznaczało, że rzekomo wolne media internetowe, wolna debata dotycząca fundamentalnej niewątpliwie kwestii jaką jest sprawa OFE – jest sterowana i to za publiczne pieniądze – powiedział dr Janusz Szewczak.  

Umowa dotyczy tzw. wsparcia kryzysowego. Analizy i rekomendacje działań miałyby pomóc złagodzić lub zniwelować w mediach społecznościowych opinie o działaniach kancelarii premiera, jak i samego premiera.

Ekonomista zwraca uwagę, że do podobnych rządowych manipulacji debatą publiczną mogło dochodzić w innych ważnych dla państwa sprawach.

– Choćby sprzed kilku lat w tak fundamentalnej dla naszego kraju sprawie dot. tragedii smoleńskiej, czy np. w kwestiach owego obecnego ożywienia gospodarczego, które podobno już nastąpiło. Widzimy setki komentarzy głównych mediów mętnego nurtu; podkreślają one, że jest już po kryzysie. Pojawia się pytanie, czy i tutaj nie dochodzi do sterowania poprzez płatne działania tego typu firm? To by świadczyło, że ten rząd próbuje za pieniądze kupić sobie mądrość, przyzwoitość, że to jest wszystko udawane. To jest tzw. pic na wodę. To bardzo zła wiadomość, chyba również dla tych, którzy wierzyli, że ta debata w mediach w dużej mierze jest prowadzona uczciwie – akcentuje dr Janusz Szewczak.

RIRM

drukuj