fot. M.Marek

Radiowa ambona

Z o. dr. Januszem Sokiem, prowincjałem Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, rozmawia Beata Falkowska

Został Ojciec wybrany na przewodniczącego Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce. Nowa funkcja oznacza spotkanie z wielkim bogactwem różnorodności zgromadzeń zakonnych.

– Mamy różne twarze, pasje duchowe, różne habity, różne charyzmaty, a z drugiej strony mamy podobne rysy twarzy: wszyscy zafascynowani jesteśmy Jezusem Chrystusem i do Niego chcemy być podobni, w podobny sposób, na drodze rad ewangelicznych, kroczymy za Nim, szukamy Jego śladów. Na tym polega życie zakonne w bogactwie swych wymiarów. Swoją rolę przewodniczącego Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich postrzegam jako służebną wobec bogactwa owych charyzmatów, osobowości, doświadczeń poszczególnych instytutów i wspólnot, fenomenu osób, które je tworzą. Wyzwanie, które stoi przede mną i całą Konsultą stojącą na czele Konferencji – z całą pokorą chcę to stwierdzić – to zadanie nietuzinkowe. Bóg jednak, stawiając wyzwania, daje i swą łaskę, w to wierzę z całego serca.

Jednym z celów, sensów życia zakonnego jest ewangelizacja.

– Jest cała gama wymiarów i sposobów ewangelizacji – szkoły, sanktuaria, szpitale, przytułki, media, ciche słowo szeptane na spowiedzi i mocniej głoszone z misyjnej ambony. Prowadzimy różne dzieła, np. redemptoryści posługują m.in. w Radiu Maryja, to wielka ambona. Fenomenem tego Radia jest to, że w nim nie tylko mówi się do ludzi, ale stwarza też możliwość rozmawiania z nimi, dzielenia się wzajemnie wiarą i problemami, wspólnej modlitwy, jak w dobrej rodzinie czy po prostu we wspólnocie Kościoła, gdzie jesteśmy za siebie odpowiedzialni i przez to bliscy. Ewangelizacja to rozmowa o sprawach Bożych i ludzkich, bo te wzajemnie się przenikają. Radio Maryja bardzo dobrze tę rolę wypełnia i zarazem jest przejawem realizacji charyzmatu zgromadzenia założonego przez św. Alfonsa Liguoriego.

Jaki wkład w formację młodzieży w Polsce ma Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu?

– Jest to uczelnia słusznie kojarzona z instytucją kościelną. A dzisiaj, gdy mamy taką presję na pragmatyzm życia i powabnym syrenim śpiewem kuszącą manierę luzu, dla młodego człowieka opowiedzenie się po tej stronie jest w zasadzie bohaterstwem. Stąd też myślę, że jest to szkoła dla ludzi myślących odważnie, konsekwentnie i krytycznie.

Ciekawa jest konstatacja pewnego socjologa, wcale nie ze środowiska kościelnego, mianowicie: ci, którzy głoszą wolność myśli i pluralizm, jakoś tracą cierpliwość, gdy spotkają człowieka z zasadami, zwłaszcza gdy on się ich nie wstydzi i potrafi ich bronić. Oj, jak ich to denerwuje. A skoro większość środków przekazu jest przechylona w kierunku bodźców lekkich, łatwych i przyjemnych, chętnie skandalizujących, szokujących, a przy tym niezbyt zainteresowanych docieraniem do prawdy, tym bardziej potrzeba środowisk, które uczą, jak zachować zdrowy rozsądek i wrażliwość. Mam nadzieję, że szkoła będzie się rozwijać, wspieram i liczę w tym względzie na rektora WSKSiM o. dr. Zdzisława Klafkę.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj