Prof. M. Dyżewski: Pytam was dyrektorzy, reżyserzy naszych teatrów: coście dzisiaj z tego teatru uczynili?

„Uważam, że to co dzieje się w polskim teatrze woła o pomstę do nieba” – powiedział prof. Marek Dyżewski w rozmowie z TV Trwam, komentując skandaliczny spektakl w Teatrze Powszechnym. W sztuce zatytułowanej „Klątwa” na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego pojawiły się sceny obrażające uczucia religijne Polaków oraz nawołujące do zabójstwa prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego.  

W sobotę na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie – nadzorowanego przez warszawski ratusz, odbyła się premiera spektaklu „Klątwa”, w reżyserii Olivera Frljića – obywatela Chorwacji. Podczas przedstawienia można zobaczyć m.in. sceny pocierania się przez aktorkę drewnianym krzyżem w kroku, podcierania się flagą Watykanu, czy scenę seksu oralnego aktorki z figurą św. Jana Pawła II . Podczas spektaklu aktorzy omawiają zorganizowanie zbiórkę pieniędzy na wynajęcie płatnego zabójcy, który zabiłby Jarosława Kaczyńskiego.

Jak podkreślił prof. Marek Dyżewski teatr, który powinien być sanktuarium kultury narodowej, powinien kształtować duszę narodu w oparciu o arcydzieła takich mistrzów, jak Kochanowski, Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Krasiński, Wyspiański. Ten teatr dzisiaj często u nas tę duszę narodu deprawuje, ponieważ jego dyrektorzy i reżyserzy zamienili teatr w jaskinię zgorszenia.

Scena teatru jest forum, na którym słyszymy brukowy język, na którym dzieje się promocja homoseksualizmu, łącznie ze wszystkimi zboczeniami seksualnymi. Przede wszystkim teatr jest terenem, gdzie mamy do czynienia z profanacją i szyderstwem tego, co stanowi świętość narodową, świętość religijną, naszą historię, naszą kulturę, często nawet flagę, hymn i godło narodowe – akcentował wykładowca akademicki.

Dziś teatr stał się forum, na którym profanuje się także wielkie arcydzieła jak to ma miejsce w tym przypadku, zaznaczył prof. Marek Dyżewski.

Profanuje się też same arcydzieła, wypaczając ich, w sposób perwersyjny, przesłanie, jak to właśnie mamy do czynienia ze wspomnianym spektaklem według „Klątwy” Stanisława Wyspiańskiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie – mówił muzyk i publicysta.

Jak zaznaczał prof. Dyżewski raz po raz odzywają się głosy protestu i sprzeciwu, ale z tamtej strony, ze strony reżyserów i dyrektorów słyszymy nie naruszajcie naszej wolności, wolności ekspresji artystycznej.

Trzeba jednak przypomnieć, że moja wolność, kończy się tam, gdzie zaczynają się granicę wolności drugiego i jego praw, a my w Polsce mamy prawo do tego by w naszej obecności nie szydzono z Boga, Ojczyzny i temu, co drogie naszemu sercu. To jest przykre, że to wszystko dzieje się w ojczyźnie Jana Pawła II osoby wykształconej przecież na teatrze – teatrze rapsodycznym, a więc człowieka teatru. Człowieka teatru, który nawet wtedy, kiedy w roli apostoła głosił Słowo Boże na agorach świata zawsze był tym wspaniałym człowiekiem teatru. O to posąg Jana Pawła II wielkości naturalnej wisi nad sceną we wspomnianym spektaklu, a dopięta jest tabliczka „obrońca pedofilów” – podkreślał wykładowca akademicki.

Prof. Marek Dyżewski odwołał się do istotnego wydarzenia w historii polskiej kultury, w historii teatru, które to wydarzenie, jak podkreślił, pokazuje czym teatr powinien być i czym może być.

Otóż dzieje się to 100 lat temu w Moskwie i w teatrze, gdzie na widowni jest polska Polonia, prezentowane są dziady Adama Mickiewicza. Juliusz Osterwa, jako ksiądz Piotr na zakończenie spektaklu wychodzi na Proscenium i kontynuuje ów spektakl podejmując niezwykle wzruszonym głosem Litanie Pielgrzymską z Ksiąg Narodu Polskiego i Pielgrzymstwa Polskiego A. Mickiewicza:

„Przez męczeństwo 30 tys. rycerzy barskich poległy za wiarę i wolność.
Wybaw nas Panie.
Przez męczeństwo 20 obywateli Pragi, wyrżniętych za wiarę i wolność.
Wybaw nas Panie.
Przez męczeństwo młodzieńców Litwy zabitych kijami, zmarłych w kopalniach i na wygnaniu.
Wybaw nas Panie”.

Wtedy dzieje się rzecz niezwykła. Na widowni panuje kamienna cisza i Osterwa wypowiada wielkie słowa:

„O niepodległość, całość i wolność Ojczyzny naszej prosimy Cię Panie”.

Panuje ogólny szloch, płacze Osterwa, płacze widownia. Stefan Jaracz wspominając po latach to wydarzenie mówił, że zrozumiał, czym może być teatr. Ten teatr stał się wtedy czymś więcej niż teatrem, stał się kościołem – mówił muzyk i publicysta.

Prof. Marek Dyżewski pytając współczesnych dyrektorów i reżyserów polskich teatrów – którzy według niego ukradli Polsce jej teatr – co z tego teatru uczynili, przypomniał, że teatr powinien być sanktuarium narodowej kultury.


 

 

TV Trwam News/RIRM   

drukuj