fot. PAP/Paweł Supernak

[PILNE] Lewackie media atakują premiera Morawieckiego

Kolejny atak medialny na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Premier Mateusz Morawiecki został zaatakowany przez redakcję „Newsweeka”, którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Lis. Czy to źle, że do polityki idą ludzie, którzy nie chcą się na stanowiskach jedynie dorobić, ale chcą służyć Polsce, gdyż są finansowo zabezpieczeni? Skąd ten atak? 

Obrzucić wiadomą substancją w nadziei, że coś się przyklei – taki jest cel „sensacyjnego” artykułu „Newsweeka” na temat majątku premiera Morawieckiego.

Stan posiadania osób znanych czy pełniących ważne funkcje to temat zawsze dla mediów ciekawy. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, urzędujący premier złożył oświadczenie majątkowe. Redakcja „Newsweeka” uznała, że nie wytłumaczył się z podanego majątku wystarczająco. Zarzuca premierowi wręcz ukrywanie części majątku. Jednocześnie w przewrotny sposób komplementuje premiera, przypisując mu nadludzkie zdolności profetyczne. Mateusz Morawiecki miał bowiem z wielomiesięcznym wyprzedzeniem znać wynik wyborów, skład rządu oraz mieć świadomość faktu, że zostanie premierem i będzie musiał złożyć oświadczenie majątkowe. Dlatego jeszcze jako prezes banku przepisał część majątku na żonę.

„Newsweek” nie może doliczyć się 10 mln zł, które jakoby premier gdzieś ukrył. Dziennikarze nie wyjaśniają, po co premier miałby to robić. Zarobki byłego prezesa banku, a obecnie szefa polskiego rządu, nigdy nie były dla nikogo tajemnicą. Instytucje finansowe zobowiązane są do przejrzystości przed akcjonariuszami i kto ciekaw, mógł podliczać Mateusza Morawieckiego przez wszystkie lata jego pracy w banku. Po objęciu funkcji w rządzie stał się osobą powszechnie znaną i wzbudzał naturalną ciekawość wyborców i odbiorców mediów. Mateusz Morawiecki zwlekał z opublikowaniem swego oświadczenia (do czego miał prawo), jakby wstydząc się swego bogactwa. Z wizerunkowego punktu widzenia łatwo było to zrozumieć. Początkujący w PiS polityk musiał zabiegać o zaufanie zarówno w partii, jak i wśród jej wyborców, oczekujących od rządzących umiarkowania w sprawach materialnych. Sondaże pokazują, że Polacy ufają premierowi i darzą go sympatią. Mateusz Morawiecki nie słynie z wystawnego stylu życia, daleki jest od „zapominania” o posiadanych samolotach czy drogich zegarkach. Z artykułu „Newsweeka” wynika, że żona premiera zajmuje się w ramach prowadzonej działalności gospodarczej wynajmem posiadanych nieruchomości. Z tego punktu widzenia odrębność majątkowa w małżeństwie premiera wydaje się rozwiązaniem racjonalnym. „Newsweek” nie potrafi wyjaśnić, w jakim celu były prezes banku miałby ukrywać swój majątek. „Śledząc” stan posiadania rodziny premiera tworzy jedynie wokół niego atmosferę podejrzeń, niepotwierdzonych żadnym konkretnym zarzutem.

Rewelacje „Newsweeka” to w gruncie rzeczy pretensje o to, że premier Polski przestrzega prawa. Składając oświadczenie majątkowe skorzystał z formularza ministerialnego, który jest inny od tego, jaki obowiązuje posłów. A Mateusz Morawiecki posłem nie jest. Czy słuszne jest oczekiwanie, że premier zrobi więcej niż musi, by informować o sytuacji materialnej swojej rodziny? Wątpliwe. W przypadku polityka formacji bliższej sobie ideowo „Newsweek” w podobnej sytuacji broniłby zapewne zasady legalizmu i prawa do prywatności. Zamiast tego tygodnik próbuje wykreować nieistniejącą aferę. Okładkowy materiał „Newsweeka” ma zakwestionować osobistą uczciwość premiera w oczach wyborców PiS i zwolenników rządu. Obrzucić wiadomą substancją w nadziei, że coś się przyklei. Taki jest rzeczywisty cel „sensacyjnego” artykułu „Newsweeka” na temat majątku premiera Morawieckiego. Wiarygodność tytułu kierowanego przez Lisa jest w tych kręgach jednak raczej znikoma. I sądząc po poziomie najnowszego numeru – tak już pozostanie.

RIRM/TV Trwam News

drukuj