fot. PAP/Marcin Obara

Pielęgniarki z CZD: propozycje dyrekcji nie do przyjęcia

Propozycje dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka są „nie do przyjęcia”; pielęgniarki nie przerywają strajku, deklarując gotowość do dalszych rozmów. Oprócz podwyżki pensji domagają się również poprawy warunków pracy oraz mniejszej liczby obowiązków. 

Trwa czwarty dzień protestu w Centrum Zdrowia Dziecka. Wczoraj wczesnym rankiem przerwano całonocne negocjacje. [czytaj więcej] Dyrekcji i związkowcom nie udało się wypracować porozumienia. Na zaproponowane podwyżki pielęgniarki się nie godzą.

Pielęgniarki i położne zapewniają o gotowości do dalszych rozmów. Najprawdopodobniej dziś kierownictwo szpitala otrzyma od pielęgniarek ich propozycję porozumienia. Jak powiedziała przewodnicząca związku zawodowego Magdalena Nasiłowska, pielęgniarki chcą, aby porozumienie było korzystne dla obu stron. Nie chodzi tylko o podwyżkę. Pielęgniarki uważają, że jest ich za mało, by zapewnić pacjentom właściwą opiekę i bezpieczeństwo.

Każdego dnia, zdaniem protestujących, w szpitalu brakuje ok. 70 pielęgniarek. Powodem są niekonkurencyjne zarobki. Według dyrekcji średnia płaca pielęgniarki w CZD, wraz z dodatkami to 4900zł. na wynagrodzenie wpływa staż pracy oraz specjalizacja. Pielęgniarka bez doświadczenia zarabiają ok. 2,5 tys. brutto, a po okresie próbnym otrzymują również dodatki. Przewodnicząca pielęgniarek dementuje te informacje.

Magdalena Nasiłowska również, że pomimo trwającego protestu pacjenci nie zostali pozostawieni bez opieki. Dzieci są przyjmowane na badania, działają ostre dyżury. Liczba pielęgniarek na oddziałach została zredukowana. Strajk nie wpływa również na przeszczepianie narządów.

Centrum Zdrowia Dziecka to jeden z największych specjalistycznych szpitali pediatrycznych w Polsce. Pielęgniarki rozpoczęły protest we wtorek. Nie obejmuje on oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii, neonatologii, patologii i intensywnej terapii noworodka. Już pierwszego dnia Ministerstwo Zdrowia jak i władze Instytutu apelowały do pielęgniarek o zmianę formy protestu, na taką, która nie zagrażałaby bezpieczeństwu pacjentów i finansowej sytuacji szpitala. Sytuację pacjentów monitoruje Rzecznik Praw Dziecka.


TV Trwam News/RIRM

drukuj