fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Min. Zdrowia oraz Polskie Towarzystwo Kardiologiczne opracowało program opieki nad pacjentami z niewydolnością serca

Ponad 11 milionów nowych przypadków chorób układu sercowo-naczyniowego i  prawie 4 miliony zgonów rocznie  w Europie – z przyczyn kardiologicznych co roku umiera 175 tysięcy Polaków. Choroby układu sercowo-naczyniowego odpowiadają za 40 proc. wszystkich zgonów u mężczyzn i 49 proc. u kobiet.

Wychodząc naprzeciw gwałtownie postępującemu problemowi, Ministerstwo Zdrowia we współpracy z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym przygotowało na najbliższe dwa lata pilotaż programu KONS, czyli Kompleksowej Opieki nad Pacjentem z Niewydolnością Serca. Będzie też kontynuowany rozwój już trwającego w 50 ośrodkach medycznych w Polsce program KOS-zawał, czyli Kompleksowa Opieka nad Pacjentem po Zawale Serca.

– To, co naukowcy zobaczyli, że najważniejszy jest roczny okres monitorowania pacjenta i edukacji pacjenta oraz wspomagania go w walce ze zmianą stylu życia. I to zrobiliśmy poprzez opiekę kompleksową nad pacjentem z zawałem serca. To jest warunek pierwszy i konieczny – zaznacza wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.

Dzięki temu pacjent, który wychodzi ze szpitala po zawale, nie czuje się zagubiony w labiryncie medycznej biurokracji. Ma możliwość monitorowania swojego stanu zdrowia i zaplanowania rehabilitacji.

– W skrócie opieka polega na połączeniu opieki szpitalnej i opieki w okresie poszpitalnym przez pierwsze 12 miesięcy w ten sposób, że pacjent po zawale serca nie jest pozostawiony sam sobie, lecz ma zapewnioną opiekę kardiologa – wskazuje prof. Piotr Jankowski, sekretarz Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Jak podkreślają sami kardiolodzy, opieka kardiologiczna nie może istnieć tylko w wysokospecjalistycznych centrach medycznych. Dostęp do niej muszą mieć także mieszkańcy małych miasteczek i wsi. Taki plan jest właśnie wdrażany w Polsce.

To jest unikalne w Polsce rozwiązanie – bez względu na to, gdzie się znajdujemy, w krótkim czasie pacjent może być dowieziony i jest dowożony do specjalistycznego ośrodka, który interwencyjnie leczy zawał. Ale to jest tylko jedna część – tłumaczy prof. Piotr Ponikowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Druga to telemedycyna. Lekarz z pogotowia po dotarciu do pacjenta może wykonać pierwsze badania serca i przesłać za pośrednictwem internetu do szpitala, gdzie chory będzie dalej leczony. Tam lekarze będą mogli się odpowiednio przygotować na przyjazd pacjenta z zawałem. Ważna jest tak zwana złota godzina  – mówi prof. Przemysław Mitkowski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

– Telemedycyna jest bardzo ważnym narzędziem, które się wplata w opiekę nad pacjentami kardiologicznymi. Mówiliśmy o tym, że choćby w przypadku zawału serca pozwala na znaczne skrócenie czasu pomiędzy wystąpieniem objawów, a skierowaniem pacjenta na właściwe leczenie – akcentuje prof. Przemysław Mitkowski.

Gdy stajemy się już pacjentami kardiologicznymi, warto się zrzeszać – wskazuje prof. Ewa Straburzyńska-Migaj.

– Chcemy zrzeszać pacjentów z niewydolnością serca w celu ułatwienia im zdobywania informacji na temat ich choroby, na temat możliwości leczenia. Chcemy, żeby utworzona została platforma wymiany doświadczeń między pacjentami na różnych etapach zaawansowania choroby – wyjaśnia prof. Ewa Straburzyńska-Migaj, kardiolog, reprezentant Polskiego Stowarzyszenia Osób z Niewydolnością Serca.

Ułatwi to też zrzeszenie się środowiska wokół walki o dostępność do różnych terapii. Dla zainteresowanych pacjentów istnieją portale edukacyjne przygotowane przez specjalistów Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego: slabeserce.pl, arytmiagroziudarem.pl oraz copozawale.pl.

TV Trwam News/RIRM

drukuj