fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

Ks. prof. Chrostowski: Żydzi mogli znaleźć się w naszym kraju przed Chrztem Polski

W programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam ks. prof. Waldemar Chrostowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie opowiedział, jak Żydzi znaleźli się w naszym kraju oraz skąd wzięło się pojęcie antysemityzmu.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski podkreślił, że należy krzewić i przypominać Polakom dziedzictwo kultury żydowskiej i jej wpływ na stosunki polsko-żydowskie.

Kultura żydowska była bardzo bogata. Była ona zakorzeniona w Biblii, głównie w Starym Testamencie i w całej wielowiekowej tradycji żydowskiej. Stanowiła ona wobec tego niejaką kontynuację Biblii, a wiadomo, że Pismo Święte i historia zbawienia, która za nią stoi, to jest część naszego duchowego i religijnego dziedzictwa. Ta duchowa kultura rozwijała się tutaj w sposób odmienny od kształtu, jaki miała w wielu innych rejonach świata i Europy. Ta specyfika wynikała zarówno z geografii i topografii naszej Ojczyzny, ale i ze specyfiki naszej kultury oraz ze specyfiki wzajemnych relacji między Polakami a Żydami, a także między judaizmem a chrześcijaństwem w tym wydaniu, które tutaj przez wieki na ziemiach Rzeczypospolitej było szczególnie płodne i ważne – wskazał.

Zdaniem ks. profesora, Rzeczpospolita w czasie okupacji niemieckiej stała się miejscem zagłady Żydów i ich kultury, ale i cmentarzem bez grobów dla wielu milionów Żydów. W związku z tym od kilkudziesięciu lat utarł się stereotyp, że na cały ten długi czas – około tysiącletni czas zamieszkiwania Żydów na naszych terenach – patrzy się przez pryzmat wyłącznie tej zagłady.

W ten sposób urabia się wizerunek Polski, jako nie tylko kraju pozbawionego Żydów, ale jako miejsca ich wymordowania. Wtedy już nie pojawia się nawet pytanie, kto tego dokonał, ale sama ziemia jest napiętnowana, a wraz z nią także i my – podkreślił duchowny.

Ks. prof. Chrostowski przypomniał również znaczenie słowa „Polin”.

Słowo „Polin” ma związek z żydowską opowieścią. (…) Jej początki sięgają końca XV w. i początków XVI w., kiedy to Żydzi zostali wypędzeni z Półwyspu Iberyjskiego, z Hiszpanii i Portugalii. Udali się wtedy na Wschód w dwóch zasadniczych kierunkach: jedna fala udała się w kierunku Konstantynopola, bo chciała być bliżej Ziemi Świętej, a druga fala udała się na Wschód. Kiedy Żydzi wędrowali na Wschód, prosili Pana Boga, żeby wskazał im kraj, w którym mogliby odpocząć. W ten sposób dotarli do kraju, gdzie są puszcze. Samo słowo: puszcza ma w sobie wydźwięk, który oddaje ten onomatopeiczny charakter tego, co się w puszczy dzieje. Właśnie w tej puszczy usłyszeli najpiękniejszą hebrajską spółgłoskę – ( z pol. Sz). (…) Ta spółgłoska jest jednocześnie spółgłoską, którą Żydzi umieszczają w tzw. mezuzie, czyli jest to szczególne oznaczenie żydowskiego domu. (…). Usłyszeli więc ten dźwięk i pomyśleli, że znaleźli się wreszcie u siebie. Podnieśli głowy i zobaczyli napisane dwa słowa: „Po” i „Lin”. „Po” znaczy po hebrajsku – tutaj, „Lin” – odpocznij. Zatem „Polin” – tutaj pozostań. Jest to zarazem hebrajska nazwa Polski – powiedział ks. prof. i dodał, że nawet dzisiaj w świadomości Żydów w Ziemi Świętej Polska stała się miejscem, w którym Żydzi odnaleźli swój dom.

Historia Żydów na terenach naszego kraju może sięgać czasów nawet sprzed Chrztu Polski – wskazał.

Kazimierz Wielki sprowadził Żydów do Krakowa, gdzie nadał im dzielnicę do zamieszkania na stałe. Stąd dzielnica ta do dzisiaj nosi nazwę Kazimierz. Natomiast obecność Żydów na naszych ziemiach jest tak długa, jak nasza historia, a być może nawet sięga czasów sprzed chrztu Polski, dlatego że na nasze ziemie trafiali podróżnicy, handlarze czy kupcy, którzy tutaj szli Szlakiem Bursztynowym. Wśród nich byli tacy, którzy pisali po arabsku, ale byli i tacy, co do których możemy się domyślać, że byli Żydami. Naukowcy mają również powody, żeby przypuszczać, że samo wprowadzenie monet na ziemiach polskich miało także związek z obecnością Żydów. W okresie Piastów obecność Żydów była wyraźnie widoczna. Na długo przed Kazimierzem były wydawane rozmaitego rodzaju dekrety i zarządzenia poszczególnych książąt, które regulowały obecność Żydów, ale też nadawały im przywileje na naszych ziemiach – podkreślił ks. profesor.

W Polsce Żydzi mieli od zawsze możliwość swobodnego wyznawania swojej wiary – zaznaczył ks. Waldemar Chrostowski i dodał, że nikt nie chciał tego zmieniać.

Żydzi od XVI w. rozwinęli szczególny rodzaj swojej kultury, bo mieli swoje szkoły, własne sądy, swój samorząd, mieszkali w zamkniętych dzielnicach, gdzie sposób ich życia regulowały własne zwyczaje. Była również bardzo bliska koegzystencja z Polakami i obywatelami I RP innych narodowości, bo musimy pamiętać, że ówczesne granice nie pokrywały się z obecnymi granicami. Ta koegzystencja polegała również na tym, że kościoły i synagogi były nieopodal siebie – zaznaczył.

Polacy i Żydzi żyli obok siebie, ze sobą i przeciw sobie. By zrozumieć pojęcie dzisiejszego antysemityzmu, musimy rozróżnić trzy rozmaite zjawiska – podkreślił ks. Chrostowski.

Po pierwsze, antysemityzm, który ma podłoże etniczne. Po drugie, antyjudaizm, który ma podłoże religijne, teologiczne i jest pewnym sprzeciwem wobec żydowskiej wiary czy też sposobu jej wyznawania. I po trzecie, antyżydowskość, która ma przyczyny społeczne, kulturalne i ekonomiczne. Te trzy zjawiska trzeba odróżniać, żeby w ogóle całą tę rzeczywistość koegzystencji – a zarazem pewnych napięć – zrozumieć. Antysemityzm to bardzo ciężkie oskarżenie dlatego, że natychmiast przychodzi na myśl to, co niemieccy narodowi socjaliści robili z Żydami. Antysemityzm zawsze prowadził nie tylko do dyskryminacji, tylko rozpoczynał się od pogardy, a kończył się krwawymi prześladowaniami – powiedział.

We wzajemnej koegzystencji były przejawy antyjudaizmu i antyżydowskości, które zresztą były odwzajemniane ze strony żydowskiej – zaznaczył ks. profesor.

Żydzi odwzajemniali antysemityzm nastawieniem antychrześcijańskim i antykatolickim, odwzajemniali nastawieniem kulturowo-społeczno-ekonomicznym antypolskim, czy antyukraińskim, bo wszystkie wspólnoty, które żyły obok siebie, pilnowały jednocześnie swoich interesów ekonomicznych, społecznych itd. Odbywało się to na wielu różnych drogach. Ale nie było w Polsce tego, co miało miejsce w Europie Zachodniej, a więc masowego wypędzania Żydów i masowego antysemityzmu w znaczeniu rasistowskim, czyli mordowania ich tylko dlatego, że są Żydami. (…) Wzajemność współistnienia bywała trudna, ale na pewno nie skutkowała czymś takim, z czym mieliśmy do czynienia w przypadku Niemców – wskazał ks. prof. Waldemar Chrostowski.

Cały program „Polski punkt widzenia” można zobaczyć [tutaj].

RIRM

drukuj