fot. PAP/Adam Warżawa

Kontrowersje wokół procesu L. Wałęsy z powództwa J. Kaczyńskiego

Sędzia, która prowadzi sprawę Lecha Wałęsy z powództwa Jarosława Kaczyńskiego, była widziana na zgromadzeniach Komitetu Obrony Demokracji w koszulce z napisem „konstytucja”. Sporo zastrzeżeń jest także co do sposobu, w jaki prowadziła ona rozprawę. Ministerstwo Sprawiedliwości zwraca uwagę na to, że mogą istnieć przesłanki dotyczące wyłączenia sędzi z procesu ze względu na brak bezstronności.

Do sądu na rozprawę, w czasie której przesłuchani zostali Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński, przybyli działacze Komitetu Obrony Demokracji. Jedyną rzeczą, jaką powinien zająć się sąd, to zbadanie absurdalnej tezy Lecha Wałęsy o tym, że Jarosław Kaczyński kazał lądować prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w Smoleńsku – mówi Andrzej Gwiazda, opozycjonista okresu PRL.

– Natomiast sąd trzy godziny przesłuchiwał powoda, czyli osobę obrażoną, czy ma świadków, którzy byli, gdy prowadził tę rozmowę. (…) Mieliśmy do czynienia z młodą sędzią. To nie był jeszcze relikt stalinizmu, to już jest sędzia wychowana przez relikty – wskazuje Andrzej Gwiazda.

Kłopot w tym, że sędzia Weronika Klawonn została sfotografowana w proteście działaczy KOD. Może dlatego Lech Wałęsa wybrał się do polskiego sądu w koszulce z napisem „konstytucja”, co wprowadziło na salę rozpraw nieco kabaretową atmosferę.

– Jeżeli pan prezes Kaczyński śmieje się na widok napisu konstytucja, to to jest trochę niesmaczne – mówi poseł Borys Budka z Platformy Obywatelskiej.

Polityczne preferencje sędziego, który orzeka w takiej sprawie, nie są błahą rzeczą – ocenia prawnik Marcin Jakubczyk.

– Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że pani sędzia rzeczywiście została wylosowana do prowadzenia tej sprawy, to tym bardziej może nas wręcz przerażać, a na pewno martwić fakt, że gdzie nie spojrzymy, to wśród przedstawicieli sądownictwa są osoby upolitycznione, związane – w tym przypadku – z totalną opozycją – zauważa Marcin Jakubczyk.

Takie prowadzenie rozprawy w krajach zachodu wywołałoby niezwykły skandal – podkreśla prawnik dr Grzegorz Piątkowski.

– Ponieważ – po pierwsze – sędzia, który w jawny sposób demonstruje swoje poglądy polityczne i ewentualne przekonania, byłby niezaakceptowania w krajach dojrzałej demokracji. A druga kwestia to sam proces prowadzenia przesłuchania, tzn. wyraźne nachylenie ku prezydentowi Lechowi Wałęsie, takie sprzyjające – zaznacza dr Grzegorz Piątkowski.

Ponieważ do ugody nie doszło, sąd będzie musiał rozstrzygnąć, czy Lech Wałęsa dokładnie wiedział, o czym Jarosław Kaczyński rozmawiał przez telefon z prezydentem Lechem Kaczyńskim, a właściwie udowodnić, że nakazał mu lądowanie w Smoleńsku.

– Mam nadzieję, że to rozstrzygnięcie, które nastąpi w Gdańsku 6 grudnia, będzie obiektywne, sprawiedliwe i że sąd – tego bym oczekiwał – nakaże , aby Lech Wałęsa po swoich naprawdę niesmacznych, ordynarnych zrachowaniach przeprosił Jarosława Kaczyńskiego – mówi Bartosz Kownacki z Prawa i Sprawiedliwości.

TV Trwam News/RIRM

drukuj