fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

Do Sądu Najwyższego wpłynęło dotąd 14 protestów wyborczych

Wczoraj do godziny 14.00 do Sądu Najwyższego wpłynęło 14 protestów. 11 z nich złożono w niewłaściwym terminie, czyli przed podaniem przez PKW oficjalnych wyników wyborów i nie będą brane pod uwagę. Reszta czeka na rozpatrzenie.

Józef Orzeł z Ruchu Kontroli Wyborów podkreśla, że jeśli chodzi o sprawy tak istotne, jak wybory prezydenckie, o przyjęciu protestu wyborczego nie powinna decydować data złożenia czy kwestie formalne, ale poruszony w nim problem.

– Istnieje bardzo zasadnicza sprzeczność w prawie pomiędzy krótkim terminem na składanie protestów (3 dni), a prawem obywatela i organizacji społecznych, także politycznych, do złożenia takiego protestu. PKW chciałaby, pomimo tych protestów, szybko ogłosić wynik. Sąd Najwyższy może się obawiać, że gdyby czas na składanie protestu wynosił tydzień albo dwa tygodnie, to wtedy mogłoby się okazać, że protesty spowodują zmianę wyników – podkreśla Józef Orzeł.

Józef Orzeł dodaje, że do tej pory Ruch Kontroli Wyborów w samej Warszawie otrzymał ponad tysiąc sygnałów o nieprawidłowościach podczas ostatniego głosowania.

Protest wyborczy można wnieść z powodu dopuszczenia się przestępstwa przeciwko wyborom, mającego wpływ na przebieg głosowania, ustalenie wyników głosowania lub wyników wyborów. Protest może także dotyczyć naruszenia przepisów Kodeksu wyborczego.

Protest może złożyć osoba umieszczona w dniu wyborów w spisie wyborców, a także przewodniczący właściwej komisji wyborczej lub pełnomocnik wyborczy.

RIRM

drukuj