fot. wkipedia.org

34. rocznica wprowadzenia stanu wojennego

Stan nadzwyczajny wprowadzono na terenie całej Polski w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. na polecenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego kierowanej przez Wojciecha Jaruzelskiego.

W wyniku tej decyzji zdelegalizowano NSZZ „Solidarność”, a około 10 tys. działaczy opozycji internowano, wielu musiało emigrować, zginęło też kilkadziesiąt osób, głównie działaczy antykomunistycznych.

Prof. Andrzej Nowak, historyk, podkreśla, że to wydarzenie miało za zadanie złamać ducha narodu polskiego. Dodał, że dekret o stanie wojennym był aktem bezprawnym.

– Było to niewątpliwie złamanie nadziei wielu milionów Polaków, którzy wraz z wyborem Ojca św. Jana Pawła II, wraz z tym, co zasiał w czasie swojej pierwszej pielgrzymki w czerwcu 79 roku, a co wzeszło w ogromnym ruchu „Solidarności”, pozostało nagle brutalnie podcięte decyzją junty wojskowej – czy wojskowo-partyjnej – Wojciecha Jaruzelskiego. I pamiętajmy, zmusiło to do wyjazdu ponad milion najbardziej aktywnych, najbardziej twórczych młodych ludzi, tych ludzi, których tak bardzo teraz Polsce brakuje – powiedział prof. Andrzej Nowak.

Alfred Bondos, były pracownik WSK PZL Świdnik, wspomina trudne chwile po ogłoszeniu stanu wojennego.

– W nocy 13 grudnia, o godzinie 1.00 przyszli po mnie policjanci w cywilu i w mundurach. Chcieli mnie internować. Nie pozwoliłem na to, wyskoczyłem oknem z drugiego piętra. Skręciłem nogę, ale udało mi się dostać do zakładu, zresztą z przygodami. W każdym razie dołączyłem tutaj do załogi, do komitetu strajkowego i dalej prowadziłem strajk poprzez radiowęzeł WSK PZL Świdnik – wspomina Alfred Bondos.

Wojciech Jaruzelski odpowiedzialny za wprowadzenie stanu wojennego oraz oskarżony o masakrę robotników na wybrzeżu w grudniu 1970 r., zmarł 25 maja br. Z powodu opieszałości instytucji państwowych nie zdołano go osądzić.

RIRM

drukuj