Rosja Putina

Wszystko odbyło się zgodnie z ustalonym wcześniej tradycyjnym rosyjskim
porządkiem, tak bardzo charakterystycznym dla "demokracji" na Kremlu. Wybór
Putina na trzecią kadencję prezydencką odbył się już rok temu w moskiewskich
tajnych gabinetach. Tego wyboru dokonała wąska grupa współczesnych bojarów.

Narodowi rosyjskiemu wmówiono, że 4 marca 2012 r. ma uczestniczyć w
demokratycznych wyborach. W rzeczywistości odbyły się nie wybory, ale
głosowanie, a głosowali nie świadomi obywatele, ale ludność Rosji. Stary
sowiecki kawał jeszcze za czasów Stalina w realiach 2012 r: Kreml. Miedwiediew
zarządza wybory. "Kto jest za tym, aby Władimir Putin po raz trzeci został
prezydentem Rosji – proszę podnieść jedną rękę do góry. Kto jest przeciwko –
proszę podnieść dwie ręce do góry i ustawić się twarzą do ściany". Tak właśnie
wygląda rosyjska demokracja w krzywym zwierciadle Rosjan. Ale fakty pozostają
faktami. Demokracji w Rosji nie było nigdy i nawet nie dlatego, że pierwszy
rosyjski parlament, tzw. Dumę, utworzono dopiero na początku XX wieku. Rosjanie
masowo popierają Putina, ponieważ w ogromnej większości identyfikują się z
władzą silną, brutalną i autokratyczną. Zawsze chcieli takich właśnie władców
Kremla, nawet jeżeli byli zbrodniarzami i ludobójcami. Jako uzasadnienie
wystarczało Rosjanom, że ogromną terytorialnie Rosją carską, a potem sowiecką
nie da się rządzić inaczej.

Nie wiem, czy Putin jest mordercą, ale z pewnością przez całe swoje życie
dorosłe był funkcjonariuszem instytucji morderczej, zbrodniczej i ludobójczej,
jaką było sowieckie KGB, następca NKWD. W NKWD za Stalina służyli jego ojciec i
dziadek. Nie jest przypadkiem, że obecny prezydent Federacji Rosyjskiej XXI
wieku odwołuje się raz po raz do zbrodniczego totalitarnego imperium
stalinowskiego. Warto przypomnieć m.in., że w trakcie spotkania z premierem
Tuskiem 7 kwietnia 2010 r., na trzy dni przed katastrofą samolotu, premier Putin
w Katyniu fałszował prawdę i fakty historyczne o zbrodni ludobójstwa
sowieckiego. Zresztą to sformułowanie "ludobójstwo" nawet nie padło, natomiast
Putin dokonywał manipulacji politycznej i mijania się z prawdą nad grobami
tysięcy pomordowanych polskich oficerów. Nie wymienił nawet sprawców zbrodni!
Natomiast twardo zapowiadał, że rosyjska wersja II wojny światowej… "nie
podlega żadnej rewizji". Dlatego wiarygodność Putina jest dla Polaków żadna.
Tymczasem to on osobiście był przewodniczącym specjalnej rosyjskiej komisji do
zbadania przyczyn katastrofy polskiego Tu-154. To nie kto inny, tylko Władimir
Putin zlecił "smoleńskie śledztwo" osławionemu MAK. Raport MAK w sprawie
narodowej katastrofy pod Smoleńskiem jest fałszerstwem, a nie żadnym raportem.
Nawiązuje do najgorszych rosyjskich tradycji, w tym do kłamstwa katyńskiego.
Władimir Putin był już dwa razy premierem rosyjskiego rządu, dwa razy
prezydentem Rosji. W sumie rządzi już prawie 14 lat. Obecna trzecia kadencja
jest zapowiedzią kolejnej dekady rządów nowego władcy Kremla. Celem
strategicznym Putina i grupy jego najbliższych polityków z byłego
komunistycznego KGB jest odbudowa imperialna Rosji. W polityce zagranicznej
Putin prowadzi brutalną grę zgodnie z tradycyjną doktryną, niegdyś carską, a
potem sowiecką: "Co nasze – to nasze, a o waszym możemy dyskutować". Tuż przed
wyborami 4 marca w dużym programowym tekście, jednym z kilku, jakie ostatnio
napisał, nakreślił wieloletni plan rozwoju rosyjskich sił zbrojnych. W jego
wizji, która zapowiada rozpętanie całkiem nowej zimnej wojny, rosyjska armia,
odpowiadając za nowe globalne zagrożenia, ma zostać w ciągu najbliższych 10 lat
w zdecydowany sposób wzmocniona i unowocześniona, kosztem 23 bln rubli. Armia
otrzyma nowe liczne międzykontynentalne rakiety balistyczne, okręty podwodne i
nawodne, satelity wojskowe, nowoczesne czołgi i samoloty myśliwskie.

Józef Szaniawski

drukuj