Ojczyzna jest naszą matką

Homilia ks. bp. Ignacego Deca wygłoszona w katedrze świdnickiej 11 listopada 2006 roku

Rozpocznijmy naszą refleksję od słów sługi Bożego Jana Pawła II wypowiedzianych 16 czerwca 1983 r. na rozpoczęcie drugiej pielgrzymki do Ojczyzny. Na warszawskim lotnisku, w czasie powitania, Papież powiedział do nas: „Pierwszym słowem wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach był pocałunek tej ziemi, ojczystej ziemi… Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”.

W postawie Jana Pawła II, w postawie miłości i czci spoglądamy dzisiaj na naszą matkę Ojczyznę. W 88. rocznicę odzyskania jej niepodległości popatrzmy na jej dzieje i na jej dziś, by ją nadal kochać i dla niej pracować. Popatrzmy na Pierwszą, Drugą i Trzecią Rzeczpospolitą.

1. Pierwsza Rzeczpospolita

Dzieje Pierwszej Rzeczypospolitej obejmują okres od X wieku do roku 1795, do utraty niepodległości po trzecim rozbiorze Polski.

Początki naszej Ojczyzny łączą się ściśle z początkami Kościoła na naszych ziemiach. Nasze rodzime dzieje otwiera data chrztu naszego Narodu w roku 966. Weszliśmy wtedy do grona narodów chrześcijańskich. W roku tysięcznym, na Zjeździe Gnieźnieńskim, otrzymaliśmy własną organizację kościelną: pierwszą metropolię w Gnieźnie, i pierwsze trzy biskupstwa: w Krakowie, Kamieniu i we Wrocławiu. Dzieje Pierwszej Rzeczypospolitej wytyczali nasi królowie najpierw z dynastii piastowskiej, potem z dynastii jagiellońskiej i pod koniec – królowie elekcyjni.

Pierwsza Rzeczpospolita musiała tak wiele razy bronić swej niepodległości. Było tak np. w wieku XII, XV, a zwłaszcza w XVII, gdy napadali na nas Szwedzi, Tatarzy i Turcy. Nie tylko broniliśmy naszej narodowej niepodległości, ale broniliśmy suwerenności politycznej i religijnej całej Europy, jak to miało miejsce pod Wiedniem w roku 1683, pod wodzą króla Jana III Sobieskiego.

Niestety, po glorii wieku XVII nastąpił mniej chlubny wiek XVIII, naznaczony upadkiem obyczajów w czasach saskich, prywatą polskiej szlachty, co doprowadziło do rozbiorów i upadku Pierwszej Rzeczypospolitej.

Nastąpił czas zaborów. Polska znikła z mapy Europy. Usunięto ją z mapy, ale na szczęście pozostała w polskiej rodzinie i w sercach Polaków. Przez cały wiek XIX i początek XX zaborcy nas rusyfikowali i germanizowali, chcieli zniszczyć w duszy Polaka pragnienie niepodległości i poczucie odrębności narodowej. Naród jednak nie dał się zniewolić. Oparcie zawsze znajdował w wierze, w Kościele, w życiu religijnym i patriotycznym polskiej rodziny. Polacy z trzech zaborów pielgrzymowali na Jasną Górę. Tutaj modlili się po polsku i zawsze czuli się tu wolni, jak to potwierdził Jana Paweł II.

Gorąca miłość do Ojczyzny przejawiała się na różnych polach. Wybuchały najpierw zbrojne powstania: epopeja napoleońska (1806-1813), Powstanie Listopadowe (1830-1831), Powstanie Krakowskie (1846), Powstanie Wielkopolskie (1848), Powstanie Styczniowe (1863-1864). Klęski poniesione w powstaniach zbrojnych wpłynęły na zmianę metod walki. Przeniesiono ją z pól bitew w dziedzinę ducha, umysłu, kultury i gospodarki. Polska wydała wtedy wielu świątobliwych kapłanów, zakonnic, wyniesionych potem na ołtarze. Podniósł się znacznie poziom moralności społeczeństwa. Wzmocniła się rodzina polska, w której rozbrzmiewała mowa polska i w której pielęgnowane były tradycje religijne i narodowe. W Narodzie pojawili się wielcy poeci, powieściopisarze, artyści, malarze, kompozytorzy. Rozkrzewiali polskość i dumę narodową. W kościołach naszych rozlegał się śpiew: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Mickiewicz pisał językiem wiary: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie… Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono”.

Modlitwa ludu została wysłuchana. Naród odzyskał niepodległość. Na mapę Europy powróciła nazwa Polski.

2. Druga Rzeczpospolita

Druga Rzeczpospolita narodziła się w listopadzie 1918 roku. To właśnie wtedy trzy czarne orły, godła trzech monarchii, które w 1795 r. rozszarpały i zniszczyły państwo polskie, leżały pokonane we krwi, prochu i pyle. Było to wydarzenie niezwykłe, trudne do przewidzenia jeszcze kilka lat wcześniej, gdy zaczynała się w roku 1914 wielka wojna światowa. Nikt wtedy nie przypuszczał, że zmiecie ona trzy państwa, których sumienie obciążała zbrodnia rozbiorów Polski. Gdy stało wtedy pod bronią kilka milionów żołnierzy, nikt z zaborców nie chciał słyszeć o odbudowie choćby maleńkiego państewka polskiego. Nikt nam niepodległości nie chciał podarować. Ani cesarze: niemiecki i austriacki, wabiący Polaków mirażami ograniczonej wolności, by ich pozyskać przeciwko państwom ententy, ani Mikołaj II, car Rosji, zapewniający o naszym prawie do wolności, ale u boku Moskwy, ani przywódca bolszewickiej rewolucji, który dekretował na papierze prawo wszystkich narodów do suwerennego bytu, by je natychmiast po tych zapewnieniach ujarzmić jeszcze twardszą ręką, a z Polski uczynić „trupa”, przez którego miała prowadzić droga do wszechświatowego bolszewickiego chaosu. Nawet prezydent Wilson nie podarował nam wolności, choć jego deklarację z roku 1918 o potrzebie wskrzeszenia państwa polskiego z dostępem do morza przyjęliśmy z wdzięcznością.

Odzyskana niepodległość była dla nas darem niebios i aktem sprawiedliwości dziejowej.

Polską niepodległość w roku 1918 wywalczyli ludzie o wielkich sercach, silnej wierze, szanujący naszych przodków, którzy dla wolności umierali: „Walka o wolność, gdy się raz zaczyna, z ojca krwią spada dziedzictwem na syna”, jak słusznie pisał nasz wieszcz.

Trzeba w tym miejscu wspomnieć wielkich Polaków, którzy stanęli u narodzin Drugiej Rzeczypospolitej: Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Ignacego Paderewskiego, Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego. Historycy tego okresu zgodnie stwierdzają, że rywalizacja między tymi politykami schodziła na dalszy plan, gdy w grę wchodziły ważne interesy kraju. (Trzeba to przypomnieć naszym dzisiejszym politykom, by brali od swoich wielkich poprzedników przykład i wzór).

Do hymnu „Boże, coś Polskę” dołączono dwie następne zwrotki:

Powstała z grobu na Twe władne słowo

Polska, wolności narodów chorąży.

Pierzchnęły straże i znów nad jej głową

Z pęt uwolniony orzeł biały krąży.

Boże Najświętszy, przez Chrystusa rany

Świeć wiekuiście nad braćmi zmarłymi

I przywróć pokój w życiu im zabrany,

Przyjmij ofiary synów polskiej ziemi.

Takie oto były okoliczności narodzin Drugiej Rzeczypospolitej. Musiała ona na początku walczyć o granice. Potem tak wiele dokonano na odcinku odbudowy życia gospodarczego, społecznego, kulturalnego i kościelnego.

Jednakże nad Drugą Rzeczpospolitą nadciągnęły rychło ciemne chmury. Sąsiedzi z Zachodu i ze Wschodu ponownie nas zaatakowali, targnęli się na naszą suwerenność i niepodległość. Brunatny – hitlerowski, i czerwony – sowiecki totalitaryzm, zadały nam w latach drugiej wojny światowej bolesny cios. Naród znowu złożył ogromną daninę krwi i cierpienia. Tylu ojców i synów nie powróciło z frontów wojennych, z obozów zagłady. Czekały na nich żony, matki, siostry. Wielu już nigdy nie wróciło na ojczysty zagon, do zakładów pracy, do rodzinnego domu, do swoich. Kapłani zesłańcy nie powrócili do Pańskich ołtarzy w ojczystym domu. Pozostali z naszymi wiernymi w obcej ziemi. Tam oczekują na chwalebne zmartwychwstanie. Dzisiaj wspominamy ich z wdzięcznością i modlimy się za nich o pokój wieczny, gdyż walczyli o naszą wolność.

To wojenne cierpienie przedłużyło się u nas, w Polsce, na długie lata rządów komunistów, kierowanych przez Moskwę. Znowu rozgorzała walka o dusze Polaków. Sowieckie nawałnice uderzały w Kościół. Chciano zbudować nowe społeczeństwo socjalistyczne bez Boga, bez wartości religijnych. Prawdą miało być to, co za prawdę w danym momencie uznawała partia.

I oto nastąpiły niespodziewane wypadki. Krakowski kardynał został Papieżem. Wkrótce po jego pierwszej wizycie w Polsce narodziła się „Solidarność”. Potem przyszedł stan wojenny. Ale zrywu wolności nie można było już zahamować. Nadszedł rok 1989, rok jesieni ludów. Padł mur berliński. Rozleciał się blok sowiecki. Nastąpiły zmiany ustrojowe. Narodziła się Trzecia Rzeczpospolita.

3. Trzecia Rzeczpospolita

Niektórzy mówią, że narodziła się już w 1945 roku. Inni przesunęli datę jej narodzin właśnie na rok 1989. Ostatnio mówi się o budowie Czwartej Rzeczypospolitej. Przyszłość rozstrzygnie, jak to będzie. Ważne jest to, że żyjemy dziś w niepodległej, wolnej Ojczyźnie i tę niepodległość i wolność chcemy umacniać. Ostatnie lata wykazały, jak trudne jest to zadanie.

Mamy świadomość, że Ojczyzna potrzebuje dziś naszej modlitwy i ofiary. W dzisiejszym ojczyźnianym dniu trzeba przypomnieć słowa Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Krótko przed swoją śmiercią mówił do nas: „Tak często słyszy się zdanie: ‚Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę’. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym nieraz bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata… Wytrwać dla Ojczyzny, nabrać zaufania do niej, mieć gotowość oddania jej wszystkiego z siebie… Jakże ważna jest świadomość, że jesteśmy na służbie temu Narodowi, który przez całe wieki przygotowywał nam ojczystą ziemię, na której nam wypadło dziś żyć. Jesteśmy z tym Narodem tak bardzo związani…”.

Idąc za myślą wielkiego Prymasa, możemy powiedzieć, że los naszego kraju nie zależy dzisiaj od męstwa na polu walki, ale od uczciwości w pracy i wybierania mądrych rządców. Ostatnie lata pokazują, że Polakom łatwiej przychodziło bić się za Ojczyznę, niż dla niej pracować i budować w niej dobrobyt i ład moralny.

Zakończenie

Siostry i bracia, niech nas ogarnie nowa, odmłodzona miłość do naszej matki Ojczyzny, w stylu wielkich Polaków, tych zmarłych i tych żyjących. Zabiegajmy o to, by młodzi mieszkańcy naszego kraju nie uciekali z ojczystej ziemi. Tu jest bowiem nasze miejsce życia, pracy, modlitwy, zdobywania świętości. Trzeba tylko podjąć budowę sprawiedliwej Polski. Jest to bardzo trudne zadanie, gdyż ludzie są słabi, tak często zapominają o zasadzie „Jedni drugich brzemiona noście”. Niektórzy zrzucili brzemiona na ramiona drugich. Zapędzili się za władzą, za pieniądzem, nie pomnąc na potrzeby i biedę drugich. Jednakże, na szczęście, mamy dziś także wielu Polaków zatroskanych o pomyślność naszego ojczystego domu. Wspierajmy ich naszą modlitwą. Nie przestawajmy zatem wołać do Pana Nieba i Ziemi: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”. Amen.

drukuj