Być Koptem w Egipcie – w kraju „wolności” wyznania

Egipt najczęściej kojarzy się z
piramidami, sfinksem, grobowcami i mumiami faraonów. Niektórzy
pamiętają jeszcze, że to właśnie do Egiptu uciekła Święta Rodzina przed
prześladowaniem okrutnego króla Heroda. Jednak dla większości Egipt to
miejsce wakacyjnego wypoczynku i pięknych raf koralowych, a przy tym
kraj muzułmański, gdzie na każdym kroku można spotkać meczety. Nieliczni
wiedzą, że potomkami rdzennych mieszkańców Egiptu są nie Arabowie, ale
chrześcijanie – Koptowie. Na ziemi swoich ojców są dziś ludźmi drugiej
kategorii, marginesem, gdyż są… chrześcijanami.

Arabowie
nie są rdzennymi mieszkańcami Egiptu, to nie oni są dziedzicami
starożytnej kultury egipskiej. Są jedynie najeźdźcami, którzy na
początku VII w. podbili Egipt i siłą (jak wszędzie) wprowadzili islam z
jego prawem i zwyczajami.
Koptowie, choć używają języka arabskiego
(w liturgii nadal używają języka koptyjskiego egipskiego), to
zamieszkiwali ten kraj na długo przed muzułmańskim podbojem, a ich
kultura – którą mają pełne prawo się chlubić – sięga starożytnego
Egiptu. Od czasów pojawienia się w Egipcie fundamentalistów
muzułmańskich Koptowie podlegają nieustannym prześladowaniom. Łatwo ich
rozpoznać po wytatuowanym na ręku krzyżu, co w znacznym stopniu
„ułatwia” muzułmanom ich dyskryminację. O wspomnianych prześladowaniach
mogłem się przekonać osobiście, gdy na przełomie lutego i marca br.
przebywałem w Egipcie. Spotkani przeze mnie Koptowie o swojej sytuacji
mówili niechętnie, początkowo byli nieufni, w ich oczach widziałem
strach i rezerwę. Dopiero gdy dowiedzieli się, że jestem katolickim
duchownym, otwierali się i opowiadali o swoim niełatwym życiu wśród
muzułmańskiej większości.
Coraz częściej słyszymy o prześladowaniach
chrześcijan w różnych zakątkach świata. Jednak prześladowanie członków
Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego w Egipcie pomijane jest milczeniem.
Tymczasem Kościołowi egipskiemu zawdzięczamy bardzo wiele – odegrał On
czołową rolę w kształtowaniu się pierwotnej teologii chrześcijańskiej. W
Egipcie działali znamienici Ojcowie Kościoła i pisarze
wczesnochrześcijańscy, m.in.: św. Atanazy Wielki, św. Cyryl i św.
Klemens Aleksandryjski, Athenagoras, Orygenes. To w Egipcie św. Paweł
Pierwszy Pustelnik i św. Antoni Opat dali impuls do narodzin
chrześcijańskiego anachoretyzmu, cenobityzmu i monastycyzmu. Tam do dziś
znajdują się dwa najstarsze w świecie klasztory chrześcijańskie (św.
Pawła i św. Antoniego).
Cóż z tego, że Parlament Europejski w
rezolucji z 21 stycznia 2010 r. w sprawie ataków na wspólnoty
chrześcijańskie stwierdził, że „jest zaniepokojony niedawnymi atakami na
koptyjskich chrześcijan w Egipcie i wyraża solidarność z rodzinami
ofiar (…) oraz wezwał rząd egipski, by zagwarantował koptyjskim
chrześcijanom i członkom innych wspólnot i mniejszości religijnych
możliwość korzystania ze wszystkich praw człowieka i podstawowych
wolności – w tym z prawa do swobodnego wyboru i zmiany wyznania – orazby
zapobiegał wszelkiej ich dyskryminacji”. Dokument europarlamentu
pozostaje martwy, a ataki i dyskryminacja wciąż się powtarzają, zaś ich
sprawcy pozostają bezkarni lub otrzymują śmiesznie niskie i urągające
elementarnemu poczuciu sprawiedliwości wyroki.
Zanim jednak zapoznamy
się z dramatyczną sytuacją Koptów we współczesnym Egipcie, odpowiedzmy
precyzyjnie na pytanie: kim są Koptowie?
Słowo „Kopt” pochodzi od
greckiego słowa „Aigyptos” – Egipt, które z kolei wywodzi się od słowa
„Hikaptah”, jednej z nazw starożytnego miasta Memfis – pierwszej stolicy
starożytnego państwa faraonów. Współczesne znaczenie określenia „Kopt”
odnosi się zarówno do egipskich chrześcijan, jak i do ostatniej fazy
pisma starożytnego egipskiego języka. Koptyjski Kościół Ortodoksyjny lub
inaczej Kościół koptyjski jest jednym z przedchalcedońskich Kościołów
wschodnich. Głównym ośrodkiem religijnym wspólnoty jest Kair, gdzie
rezyduje zwierzchnik Kościoła tytułujący się Papieżem Aleksandrii i
Patriarchą Stolicy św. Marka. Kościół ten wywodzi się z pierwotnego
Kościoła egipskiego, którego założycielem – według tradycji – był św.
Marek Ewangelista. Do czasu najazdu i muzułmańskiego podboju rozwijał
się on bardzo prężnie, wydając wielkich świętych i teologów.
W 641 r.
Egipt został podbity przez Arabów i włączony do kalifatu. Kościół
koptyjski utracił sporo wiernych, którzy w wyniku represji i
prześladowań przeszli na islam, jednak mimo to cieszył się względną
tolerancją ze strony władz. Postawy takiej należy dopatrywać się w tym,
że Mahomet darzył Koptów szczególnym sentymentem, ponieważ jedna z jego
żon była Egipcjanką. Nastawienie muzułmanów do Koptyjskiego Kościoła
Ortodoksyjnego zmieniło się w X w. wraz z wstąpieniem na tron
przedstawicieli dynastii Fatymidów. Wówczas zaczęto dyskryminować
Koptów, ograniczając ich prawa cywilne, zmuszając do noszenia strojów
odróżniających ich od muzułmanów, stwarzając przeszkody prawne do
publicznego kultu.

Liczymy filiżanki, ale nie Koptów
Od
lat 70. minionego wieku Koptyjski Kościół Ortodoksyjny w Egipcie –
podobnie jak inne wyznania nieislamskie – jest dyskryminowany, a jego
wyznawcy nieustannie prześladowani. Wpływ na to mają czynniki
ekonomiczne, społeczne, polityczne, a przede wszystkim fanatyzm
religijny fundamentalistów islamskich, którzy pragnęliby uczynić z
Egiptu państwo wyznaniowe. W 1972 r. chrześcijańskie wspólnoty w Egipcie
(zwłaszcza Koptowie) zwróciły się z memorandum do rządu, opisując w nim
dyskryminację, której doświadczyli we własnej ojczyźnie. Reakcja ze
strony mediów i rządu była natychmiastowa. Prezydent Anwar Sadat
rozkazał uwięzić domagających się swych praw Koptów i zagroził ciężkimi
karami wszystkim tym, którzy – w jego mniemaniu – będą działać przeciw
jedności kraju. 29 września 1972 r. liczne kościoły koptyjskie zostały
spalone, a dziesiątki chrześcijańskich Koptów ukamienowanych. W związku z
prześladowaniami liczebność wyznawców Kościoła koptyjskiego w jego
kolebce w ostatnich latach znacznie spadła. Ze względu na brak
wiarygodnych statystyk trudno jednoznacznie określić ich dokładną
liczbę. Według oficjalnych danych podawanych przez rząd Egiptu Koptowie
stanowią 6 proc. społeczeństwa, natomiast źródła kościelne mówią nawet o
20 procentach. Rząd egipski nie jest zainteresowany przeprowadzeniem
spisu ludności, ponieważ mogłoby się okazać, że Koptów jest więcej, niż
wskazują na to oficjalne dane. Ponadto w mniej rozwiniętych obszarach
kraju, przede wszystkim w Górnym Egipcie, każdy, kto nie nosi imienia o
wyraźnie chrześcijańskim charakterze, może być sklasyfikowany jako
muzułmanin. Sytuację w bardzo obrazowy sposób przedstawił historyk Rifat
Sa’id: „Liczymy w Egipcie wszystko: filiżanki, buty, książki. Jedyną
rzeczą, jakiej nie obliczmy, są Koptowie. Od 1945 r. jest ich dwa
miliony. Nikt nie umarł, nikt się nie urodził”. International Religious
Freedom Report 2009 szacuje liczbę chrześcijan w Egipcie na 6-10 mln, co
stanowi 8-12 proc. ogółu ludności Egiptu, z czego większość należy do
Ortodoksyjnego Kościoła Koptyjskiego. Wielu Koptów emigruje, gdyż
regularnie obrabowywane są ich domy i sklepy, podpalane apteki i
samochody.

Władza przymyka oczy
We wrześniu 1981 roku
150 Koptów zostało zatrzymanych i wtrąconych do więzienia. Wśród nich
znajdowało się 8 biskupów, 13 księży oraz patriarcha koptyjski Szenuda,
na którego został nałożony trwający ponad 3 lata areszt domowy. W 1994
r. u wejścia do monasteru Moharaq zabito 3 świeckich Koptów i 2
zakonnice. 2 stycznia 2000 r. we wsi al-Kosh na południe od Souhag
zamordowano 21 wyznawców Chrystusa.
25 maja 2007 r. Nasser Gadallah,
członek Egipskiego Kościoła Koptyjskiego, został brutalnie pobity i
wypchnięty z okna posterunku policji w Gizie. Zmarł na miejscu. Dwóch
policjantów oskarżonych o jego zamordowanie stanęło przed lokalnym
sądem. Świadkowie zeznali, że Nasser Gadallah został zabity, ponieważ
był chrześcijaninem, który śmiał poskarżyć się na niewłaściwe zachowanie
muzułmańskiego policjanta. Po dwuletnim procesie sąd orzekł, że
policjanci są winni pobicia ze skutkiem śmiertelnym, zaznaczając jednak,
że funkcjonariusze nie zamierzali zabić Nassera. Obaj dostali wyroki –
zaledwie pięć lat pozbawienia wolności.
Z kolei 23 listopada 2009 r.
muzułmanie napadli na budynek koptyjskiego kościoła pod wezwaniem św.
Marii i Anby Abraama w Kairze. Bezpośrednią przyczyną ataku było
dobudowanie do gmachu świątyni nowego skrzydła. Wykrzykując
antychrześcijańskie hasła, islamiści podpalili część budynku i obrzucili
go kamieniami. W styczniu br. w zamieszkach w mieście Nadż Hammadi w
Górnym Egipcie zginęło 6 Koptów. Napastnikami byli wyznawcy Allaha,
którzy z przejeżdżającego samochodu ostrzelali tłum wychodzący z
kościoła po Pasterce. To właśnie ta tragedia skłoniła Parlament
Europejski do wydania wspomnianej już rezolucji. Jednak niedługo po jej
opublikowaniu – 15 marca br., doszło do kolejnych zamieszek i ataków na
wspólnotę koptyjską. Jak doniosły media (w tym „Nasz Dziennik” z
15.03.2010), tłum ok. 3 tys. muzułmanów zaatakował grupę Koptów, którzy
zgromadzili się na modlitwie w Mersa-Matruh w północno-zachodnim
Egipcie. Bandyci zniszczyli kilka budowli i ranili co najmniej 25 osób.
Miejscowe władze kościelne poinformowały, że do ataku niewątpliwie
podżegał jeden z lokalnych wysoko postawionych islamskich duchownych.
Przykłady
przemocy fizycznej i aktów dyskryminacji wobec Koptów można by jeszcze
mnożyć. Jednak rząd, policja i władze lokalne często pozostają
bezczynne.
Nie mniej dotkliwe są przypadki przemocy psychicznej. W
szkołach, zgodnie z nakazami szariatu, wywiera się presję na koptyjskie
dzieci, by przechodziły na islam. Koptyjskie dziewczęta często padają
ofiarą porwań, gwałtów i przymusowej zmiany wyznania, a policja
nierzadko nie chce nawet przyjąć zgłoszenia o przestępstwie… Jeśli
chrześcijanin będzie spotykał się z muzułmanką – oboje zostaną
zamordowani przez rodzinę dziewczyny. On za to, że ośmielił się obdarzyć
ją uczuciem; ona za to, że zhańbiła rodzinę, zadając się z
chrześcijaninem.
Koptowie muszą się liczyć także z dyskryminacją w
miejscu pracy, jeśli w ogóle ją otrzymają, gdyż pierwsze pytanie
pracodawcy dotyczy konfesji. Dlatego chrześcijanie w Egipcie najczęściej
zakładają rodzinne firmy i w ten sposób wzajemnie się wspierają.
Wyznawca Chrystusa nie może liczyć w Egipcie na otrzymanie urzędniczego
stanowiska. Jeśli zdoła zatrudnić się w firmie, której szefem jest
muzułmanin, to i tak za tę samą pracę otrzymuje mniejsze wynagrodzenie
niż wyznawca islamu. Ostatnio pod pretekstem ochrony przed wirusem
świńskiej grypy muzułmańskie władze kazały wybić wszystkie świnie w
Egipcie, pozbawiając w ten sposób środków do życia tysiące chrześcijan,
którzy są jedynymi hodowcami tych nieczystych dla muzułmanów zwierząt.
To wszystko dzieje się w kraju, którego konstytucja gwarantuje wolność
wyznania i praktyk religijnych.

Odwaga, która zawstydza
Czy
w obliczu przedstawionych faktów dotyczących prześladowań chrześcijan
przez muzułmanów (a dotknąłem jedynie problemu wiernych w Egipcie) może
dziwić wynik referendum przeprowadzonego w 2009 r. w Szwajcarii na temat
budowy minaretów przy meczetach? Czy może dziwić protest zorganizowany w
Warszawie przeciwko budowie meczetu nieopodal ronda Zesłańców
Syberyjskich? Te protesty nie są podyktowane nienawiścią, ale strachem,
który dopóty będzie się tlił w Europie, dopóki muzułmanie we wszystkich
zakątkach świata nie zrozumieją prawdziwego znaczenia terminów
„tolerancja” i „wolność wyznania”, oraz tego, że tolerancja działa w
obie strony.
My z kolei nie zapominajmy w swoich modlitwach o
naszych braciach Koptach, i to nie tylko w Tygodniu Modlitw o Jedność
Chrześcijan. A jeśli ktoś z nas będzie w Egipcie, niech rozejrzy się
wokół – zauważy nie tylko wspaniałe zabytki starożytności i uroki tego
pięknego kraju, ale także swoich braci w wierze – Koptów. Gorąco
zachęcam i polecam wycieczki fakultatywne organizowane właśnie do
klasztorów św. Pawła i św. Antoniego. Można tam dotknąć korzeni
chrześcijaństwa; atmosfera tych miejsc wprowadza w mistykę i pozostawia
niezapomniane wrażenia zarówno natury duchowej, jak i artystycznej.
Odwiedzając świątynie koptyjskie, nie bądźmy egoistami, postarajmy się
wesprzeć modlitwą i ofiarą ten Kościół, który pomimo prześladowań
przetrwał, a Koptowie swoją odwagą w wyznawaniu Chrystusa (wytatuowany
krzyż na nadgarstku ręki) jakże często nas – chrześcijan Zachodu
żyjących w wolności – zawstydzają.

Dk. dr Jacek Jan Pawłowicz

drukuj