fot. PAP/EPA

Premier League: The Citizens ponownie na tronie

To był trudny ale bardzo emocjonujący sezon w Premier League. Po ostatniej kolejce i meczu z West Ham, Manchester City kosztem Liverpoolu wygrał mistrzostwo Anglii. Kibicom z Anfield bardzo trudno było się z tym pogodzić, ponieważ cztery kolejki przed końcem sezonu wydawało się, że to ekipa Rodgersa sięgnie po tytuł. Nic podobnego się nie stało w czterech ostatnich meczach The Reds zdobyli jedynie siedem punktów i plany na mistrzostwo Anglii musieli odłożyć na przyszły rok. Zacznijmy jednak od początku.  

Przed sezonem 2013/2014 do pracy szkoleniowca Manchesteru City zaproszony został Manuel Pellegrini, który w poprzednim trenował hiszpańską Malagę. To był pierwszy transfer, który na koniec sezonu dał należyte skutki. Chilijski menager rozpoczął poszukiwania nowych zawodników i tak do drużyny trafili: Alvaro Negredo, Fernandinho, Jesus Navas, Stevan Jovetić i Martin Demichelis. Z Etihad odeszli Maicon, Tevez, Kolo Toure i Roque Santa Cruz.

Manchester od początku nie zawodził, a świetnie w nowym sezonie radził sobie Sergio Aguero, który strzelał bramkę za bramką. Wspomniany argentyński snajper tworzył „śmiercionośny” duet z nowo pozyskanym Alvaro Negredo, który równie dobrze radził sobie ze strzelaniem bramek. The Citizens trzymali się cały czas czołówki tabeli. Przez długi okres Obywatele byli na miejscach promowanych grą w przyszłym sezonie Ligi Mistrzów. Najbardziej prestiżowe rozgrywki w Europie City rozpoczęło od bardzo mocnego uderzenia albowiem pierwszy mecz grupowy wygrali z Victoria Pilzno 3:0. Później jednak przyszedł trudny mecz z Bayernem, który na wyjeździe pokonał The Blues 3:1. Rewanż na Allizanz Arena po pamiętnym „come backu” padł łupem podopiecznych Pellegriniego, którzy z wyniku 0:2 zdołali strzelić trzy bramki Bawarczykom i wywieść mało znaczące choć bardzo prestiżowe zwycięstwo. W pojedynkach z CSKA dwa razy lepsi byli Błękitni. Zawodnicy z Manchesteru zakończyli zmagania grupowe w Lidze Mistrzów  na drugim miejscu i w losowaniu trafili na rozstawioną FC Barcelone.

City wygrywało kolejne mecze w Premier League i wciąż trzymało się czuba tabeli. Przed nowym rokiem doszło do pewnego „krachu”. Będący w znakomitej formie  Sergio Aguero doznał kontuzji i nie było do końca jasne czy wystąpi przeciwko utytułowanej Barcelonie. Pierwszy mecz na stadionie w Manchesterze zakończył się zwycięstwem Katalończyków 2:0. Katastrofalny mecz na środku obrony rozegrał sprowadzony Demichelis, który sprowokował rzut karny i dodatkowo został wyrzucony z boiska. W tym spotkaniu gospodarzom ewidentnie brakowało szczęścia. Rewanżowy mecz The Citizens przegrali 2:1. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Vincent Kompany, który wraz z drużyną musiał pożegnać się z tegorocznymi rozgrywkami Ligi Mistrzów.

Błękitni w tamtej części sezonu nieco spuścili z tonu na krajowym podwórku, choć już 2 marca święcili pierwszy triumf. Obywatele z problemami ale wygrali puchar Ligi Angielskiej z Sunderlandem 3:1. W 10 minucie na Wembley Harta po błędzie bloku obronnego pokonał Borini. Wynik promujący „Czarne koty” utrzymał się do 55 minuty kiedy to bramkę wyrównującą strzelił niezawodny Yaya Toure, 60 sekund później prowadzenie City dał Nasri, a wynik 3:1 w 90 minucie zapewnił Jesus Navas. Radość była wielka ale wszyscy czekali na to jak skończy się liga choć podopieczni Pellegriniego grali jeszcze na jednym froncie. 9 marca City na własnym stadionie podejmowało Wigan Athletic w półfinale Pucharu Anglii i niespodziewanie przegrało 1:2 odpadając z rywalizacji o kolejne trofeum.

Dla kibiców drużyny chilijskiego szkoleniowca był to nie lada cios. Dało się nawet usłyszeć głosy, że po sezonie Pellegrini powinien odejść z klubu. Tym bardziej, że The Citizens zaczęli regularnie tracić punkty w lidze. Największe emocje przyniosła końcówka sezonu. Liverpool był liderem Premier League ale wicemistrz Anglii miał jeszcze do rozegrania dwa mecze więcej. Wydawało się, że decydującym pojedynkiem będzie spotkanie między Liverpoolem, a City na Anfield Road. The Reds na własnym stadionie wygrali 3:2 i mieli już 7 punktów przewagi nad trzecim wtedy City. To zapowiadało, że jeśli zawodnicy z miasta Beatlesów wygrają pozostałe 4 mecze to zostaną mistrzem Anglii. Manchester na domiar złego zremisował u siebie z Sunderlandem 2:2 i mało kto wierzył, że podopieczni Rodgersa nie skorzystają z takiego prezentu.

Pierwszy mecz Liverpoolczycy wygrali :2 z Norwich. City odpłaciło się wygraną z WBA 3:1. Później Liverpool przegrał z Chelsea 0:2 na własnym stadionie. Było to podanie ręki graczą z niebieskiej części Manchesteru. 3 maja City wygrało arcyważny mecz z Evertonem na ich boisku, a dwa dni później zespół Rodgersa mimo tego, że 10 min przed końcem meczu wygrywał 3:0 zremisował  z Crystal Palace 3:3. Trener The Reds po tym spotkaniu powiedział, że jego drużyna właśnie pożegnała się z mistrzowskimi marzeniami. Słowa szkoleniowca sprawdziły się Manchesterowi brakowało 4 punktów do pewnego tytułu a pozostałe mecze to pojedynki z takimi markami jak Aston Villa i West Ham United. Obywatele w 100% wykonali zadanie i zwyciężyli obydwa spotkania wygrywając czwarty w historii tytuł Mistrza Anglii.

Manchester City w meczach ligowych pod wodzą Manuela Pelegriniego wygrał 27 spotkań zanotował 5 remisów i 6 porażek. Najlepszym strzelcem drużyny był Yaya Toure, który dwudziestokrotnie pokonywał bramkarzy na angielskich boiskach. Iworyjczyk tym samym był jednym z najlepszych jak nie najlepszym zawodnikiem Manchesteru City w sezonie 2013/2014. Drużyna Chilijczyka może pochwalić się bardzo dobry bilansem w którym zdobyła 102 bramki a straciła 37. Ten sezon to dopiero otwarcie wyników, które w najbliższych latach notować będą piłkarze z wschodniego Manchesteru. Teraz pozostaje czekać na podobne wyniki w Lidze Mistrzów.

Sport/RIRM

drukuj