fot. PAP

PP. Lech odprawił Jagiellonię

Lech Poznań awansował do 1/4 Pucharu Polski eliminując z niego Jagiellonie Białystok. W pierwszej połowie meczu w stolicy Wielkopolski padły aż cztery gole. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 4:2 dla gospodarzy.

Mecz na Bułgarskiej rozpoczął się kapitalnie dla Lechitów. Już w 6 sekundzie wynik otworzył Zaur Sadajew. Po rozpoczęciu gry od środka piłkę na skrzydło dostał Pawłowski i idelanie obsłużył podaniem Czeczena. Ten nie zwykł marnować takich sytuacji i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. W czwartej minucie białostoczanie mogli przegrywać różnicą dwóch bramek ale podopicznych Probierza uratowała poprzeczka. Trzy minuty później szczęście ich opuściło. Futbolówkę przejął Keita i zdecydował się na indywidualną akcję. Po minięciu paru piłkarzy Jagi zagrał „klepkę” z Sadajewem i wyłożył Linettemu piłkę. Młody zawodnik Lecha nie pomylił się i było 2:0. Po zdobyciu drugiego gola poznańska lokomotywa nieco zwolniła tempo gry. W 16 minucie ku zdziwieniu wszystkich na stadionie w stolicy Wielkopolski padła kontaktowa bramka dla przyjezdnych. Barry Douglas tak podał piłkę, że ta trafiła do Gajosa ten minął Wołąkiewicza i pewnym strzałem z przed szesnastki pokonał Gostomskiego. Na Bułgarskiej działy się niesamowite rzeczy. 10 minut po zdobyciu bramki samobójcze trafienie zaliczył Arajuuri. Trzeba jednak pamiętać, że przy straconej bramce swój wkład ponownie miał Douglas, który tak niefortunnie wybijał piłkę, że ustrzelił nią fińskiego obrońce. W pierwszej połowie nie brakowało kontrowersji, Lechici powinni otrzymać dwa rzuty karne, ze względu na nieprzepisowe zagranie ręką w swoim polu karnym zawodników Jagiellonii. Sędzia Borski tego nie zauważył i za każdym razem odrzucał protesty gospodarzy.

Druga odsłona spotkania nie była już tak imponująca jak pierwsza. W 51 minucie Lovrencsic uderzał na bramkę Drągowskiego ale golkiper gości nie dał się zaskoczyć. Lech przeważał jednak poznaniacy nie potrafili udokumentować tegogolem. Jagiellonia była schowana za podwójną gardą ale broniąc się robiła to na tyle mądrze, że potrafiła jeszcze wyprowadzić kontry. W 75 minucie groźnie strzelał Tuszyński, bramkarz Lecha musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i zrobił to ratując swój zespół przed utratą trzeciego gola. 90 minut regulaminowego czasu gry nie wyłoniły laureata do, a w takim przypadku zasady mówią o rozegraniu dodatkowych 30 minut dogrywki.

W pierwszych 15 minutach extra lepiej wyglądała Jagiellonia. Goście stworzyli sobie jedną dogodną okazje ale koniec końców strzał Tuszyńskiego znów został zablokowany. Lech wziął się za grę dopiero w ostatnich piętnastu minutach meczu. W 110 minucie przed polem karnym faulowany byl Pawłowski. Do piłki ustawionej na 18 metrze podszedł Barry Douglas i dobrym strzałem pokonał Drągowskiego. Szkot dzięki temu trafieniu zrehabilitował się za słabą postawę przy dwóch straconych bramkach. Wydawało się, że podrażniona Jaga ruszy do ataku jednak z konstruowanych akcji nic nie wynikało. Widocznie zmęczeni zawodnicy z Podlasia nie mieli sił aby zaatakować bramkę gospodarzy. W 120 minucie wynik meczu ustalił Karol Linetty, który zaliczył drugie trafienie w tym pojedynku.

Lech Poznań- Jagiellonia Białystok 4:2

Sadajew 1’, Linetty 7’, 120’, Douglas 111’- Gajos 16’, Arajuuri 26’.

Lech Poznań: Maciej Gostomski – Tomasz Kędziora (46′ Jan Bednarek), Hubert Wołąkiewicz, Paulus Arajuuri, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Karol Linetty – Szymon Pawłowski, Kasper Hamalainen (84′ Darko Jevtić), Muhamed Keita (21′ Gergo Lovrencsics) – Zaur Sadajew.

Jagiellonia Białystok: Bartłomiej Drągowski – Martin Baran, Michał Pazdan (94′ Radosław Jasiński), Sebastian Madera, Marek Wasiluk – Rafał Grzyb, Taras Romanczuk (114 ‚ Damian Kądzior), Maciej Gajos – Przemysław Frankowski (71’ Jan Pawłowski), Mateusz Piątkowski, Patryk Tuszyński.

Sport/RIRM

drukuj