ZIO Mediolan-Cortina 2026. Polska sztafeta mieszana w short tracku bez medalu. Maliszewska i Niewiński z awansem do ćwierćfinałów
Polska sztafeta mieszana w short tracku nie zdołała awansować do półfinału rywalizacji olimpijskiej w Mediolanie, zajmując trzecie miejsce w swoim ćwierćfinale. W dalszej fazie są za to Natalia Maliszewska na 500 metrów i Michał Niewiński na 1000 metrów. „Biało-Czerwony” awans zapewnił sobie po spektakularnym ataku tuż przed końcem rywalizacji.
Polska sztafeta w składzie Natalia Maliszewska, Kamila Sellier, Michał Niewiński i Felix Pigeon rywalizowała z Włochami, którzy dzień zakończyli ze złotym medalem, oraz Holendrami i Węgrami. „Biało-Czerwonym” zajęli trzecie miejsce i czekali na wyniki kolejnych biegów. Tylko jeden z zespołów z trzecich lokat odpadał bowiem z rywalizacji. Niestety, okazało się, że tym jedynym będzie polska sztafeta.
„Ciężko jest coś powiedzieć, bo tak naprawdę nie było żadnego błędu, który popełniliśmy. Dziewczyny z Holandii jechały tak, jak chłopaki. Byłem gotowy na te ciężary, które musiałem tego dnia nosić. Wiedziałem, że to będzie ciężki dzień, że będzie ból nóg i ciężki oddech. Byłem na to gotowy, byłem zmobilizowany, żeby ten ciężki moment przepchnąć, no ale to po prostu nie wystarczyło. Gdyby jednak nie było decyzji o awansie w następnym biegu, to byśmy weszli” – mówił Michał Niewiński, który swój wyścig na tysiąc metrów zakończył dziesięć minut przed startem w sztafecie.
„Jest smutek, bo liczyliśmy na dużo więcej. Wiele razy pokazywaliśmy, że ten medal potrafimy zdobyć, także na największych imprezach. (…) Nie chcę marnować czasu na to, żeby się smucić. Co było, to było. Cieszę się z tego, że będę mogła jechać na 1000 i 1500 metrów” – dodała Kamila Sellier.
W rywalizacji indywidualnej awans na 500 metrów wywalczyła Maliszewska, ale nie była zadowolona ze swojej wtorkowej postawy. W biegu eliminacyjnym zajęła drugie miejsce.
„Inne drużyny były po prostu bardzo szybkie w tym momencie i ciężko było się złapać. Mimo tego, że robiłam wszystko, co mogłam zrobić, to nie dało w tym momencie po prostu nic. Pięćsetka? Też nie była zadowalająca przez to, że nie mogłam się rozpędzić. Liczyłam, że się rozpędzę, albo dziewczyny przede mną się rozpędzą, a ja się za nimi złapię, ale wyszło tak, że nie potrafiłam tego zrobić” – komentowała.
Czwarte miejsce w swoim biegu zajęła Gabriela Topolska, która odpadła z dalszej rywalizacji.
Najwięcej powodu do uśmiechu miał Niewiński. Polak przejechał dystans bardzo dobrze taktycznie, trzymając się blisko prowadzącej trójki i czekając na okazję do ataku. Ta przydarzyła się na półtora okrążenia przed metą – zawodnik świetnie zaatakował, wykorzystując problemy rywali i wygrał swój bieg.
„Dużo zaryzykowałem, nie podejmując przy całym biegu prawie żadnego ruchu, ale wiedziałem też, z kim jadę. Wiele razy już się nadziałem na tego Chińczyka. Wiedziałem, że Amerykanin też jest bardzo agresywny w jeździe, więc nie chciałem marnować sił na głupie przepychanki w tym biegu. Może nie tyle, że zakładałem, że oni między sobą się wytną, ale na pewno chciałem oszczędzać siły, żeby z nimi nie walczyć głupio. W momencie, w którym zobaczyłem, jak w zakręt wchodzą w trójkę w jedno miejsce, pomyślałem, że to jest ten moment. I kiedy wyjechałem na pierwszego, pomyślałem, żeby teraz zaoszczędzić siły, bo za chwilę sztafeta mieszana. Dla mnie też dzień był zatem słodko-gorzki” – zaznaczył.
Odpadł za to Felix Pigeon, czwarty w swoim biegu.
W środę w olimpijskim planie nie ma rywalizacji w short tracku. Zawodnicy wrócą na lód w czwartek, gdy odbędzie się decydująca walka o medale na dystansie 500 metrów kobiet i 1000 metrów mężczyzn.
HONEST Media Team






