fot. PAP/EPA

NBA. Twarde spotkanie w Waszyngtonie, Czarodzieje wracają do gry!

Washington Wizards – po dwóch porażkach na wyjeździe – tym razem zdołali pokonać Boston Celtics. W Verizon Center padł wynik 116:89, a to oznacza, że w całej batalii rywale prowadzą już tylko 2-1. Marcin Gortat nie zawiódł. W ciągu 31 minut odnotował 13 punktów, 16 zbiórek, 2 asysty oraz blok.


„Polska Maszyna” w serii przeciwko Celtom gra bardzo systematycznie. Dla naszego rodaka to już trzecie double-double z rzędu. Polak punktował w tradycyjny sposób – szukał dobrych pozycji, zastawiał, dobijał i wykorzystywał celne podania od kolegów. Sam Gortat wspomniał na konferencji prasowej, że kiedy rywale stawiają na niższy skład, jego obowiązkiem jest dominacja w polu trzech sekund. Środkowy gospodarzy wykorzystał 6 z 12 oddanych prób, a z 16 zbiórek, 4 wywalczył na atakowanej tablicy.

W dwóch poprzednich starciach z Bostonem Czarodzieje bardzo szybko roztrwaniali wysokie prowadzenie wypracowane w premierowej kwarcie. Minionej nocy podopieczni Scotta Brooksa odrobili pracę domową i nawet na moment nie spuszczali przeciwnika z oczu. Przy stanie 12:12 Wizards zaliczyli znakomitą serię 22:0. Półdystans opanował Otto Porter Jr., a po trzeciej „trójce” z rzędu Bojana Bogdanovicia gospodarze wygrywali 37:15. Jak się później okazało, przewaga miejscowych nie zeszła już poniżej 10 punktów.

W drugiej części meczu – po pauzie trwającej 9 spotkań – na boisko powrócił Ian Mahinmi. Po celnym rzucie hakiem rezerwowego centra Czarodzieje prowadzili 43:21. W całym spotkaniu doszło do wielu ciężkich fauli i nerwowych sytuacji, a sędziowie mieli najwięcej pracy, kiedy Kelly Oubre Jr. – po nieprzepisowej zasłonie Kelly’ego Olynyka – rzucił się na zawodnika Celtów. 21-latek z Waszyngtonu został wyrzucony z boiska, a nerwową atmosferę można było odczuć do końcowej syreny. Wizards kontrolowali tempo gry i na przerwę schodzili z przewagą 23 oczek (63:40).

W trzeciej kwarcie obie drużyny pokazały dobrą, ofensywną koszykówkę. Od dwóch trafień zza linii 7,24 m rozpoczął Gerald Green, natomiast po wykończonej akcji „2+1” i „layupie” Gortata tablica wyświetliła wynik 75:49 dla gospodarzy. Kolejne minuty należały do Johna Walla oraz Bogdanovicia. Po celnych osobistych rozgrywającego  Czarodzieje wygrywali 95:69.

W czwartej odsłonie meczu miejscowi kibice mogli już tylko oglądać starania rezerwowych. Ostatnie 8 punktów dla Wizards zdobył Sheldon McClellan. Czarodzieje wygrali ostatecznie 116:89.

Stołeczni zawdzięczają swoje zwycięstwo dobrej defensywie. Nie tylko utrzymali wysokie prowadzenie, ale również ograniczyli świetnego Isaiaha Thomasa do 13 oczek. Wśród gospodarzy wyróżnili się John Wall (24 punkty, 8 asyst), Otto Porter Jr. (19 oczek, 8 zbiórek), Bojan Bogdanović (19 punktów, 10 zbiórek) oraz Marcin Gortat (13 oczek, 16 zbiórek).

Czwarty mecz zostanie rozegrany w nocy z niedzieli na poniedziałek o godz. 00:30 czasu polskiego.

* * *

Washington Wizards – Boston Celtics 116:89 (39:17, 24:23, 32:29, 21:20)
(John Wall 24, Otto Porter Jr. 19, Marcin Gortat 13 – Al Horford 16, Jae Crowder 14, Isaiah Thomas 13)

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 2-1 dla Celtics

Sport.RIRM

drukuj