fot. PAP/EPA

Liga Mistrzów. Szok, Arsenal spoliczkowany na Emirates!

Arsenal Londyn, niekwestionowany faworyt dwumeczu z AS Monaco, przegrał na własnym stadionie aż 1:3 (0:1) w pierwszym meczu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Zawodnicy z Księstwa pokazali, że nie są „chłopcem do bicia”. The Gunners będą mieli okazję zrewanżować się wicemistrzowi Francji już za trzy tygodnie. Zadanie będzie podwójnie trudne, gdyż zagrają na stadionie przeciwnika.


Podopieczni Arsene’a Wengera przejęli inicjatywę od pierwszej minuty. Głośno dopingujący kibice gospodarzy zagrzewali do walki swoich ulubieńców, a ci odwdzięczali się groźną ofensywną grą. Wciąż brakowało jednak „kropki nad i”. W 2. minucie strzelał Danny Welbeck, ale jego próba przeleciała nad poprzeczką. Arsenal był bezsprzecznie lepszy, jednak nie potrafił tego wykorzystać. W 24. minucie idealnie na głowę Oliviera Giroud dograł Mesut Oezil. Francuski snajper pomylił się w nieznaczny sposób. Chwilę później z miejsca uderzał Alexis Sanchez, ale i ten nie trafił w światło bramki.

Zawodnicy z Księstwa Monaco powoli dochodzili do głosu. Próby weterana Dimitara Berbatova były nieskuteczne, a Kanonierzy grali swoje. Hector Bellerin dograł do Giroud, ten jednak w dogodnej sytuacji znów chybił. Minutę później całe Emirates Stadium zamarło. Joao Moutinho zagrał wzdłuż boiska do Geoffrey’a Kondogbii. Pomocnik gości oddał atomowy strzał na bramkę Davida Ospiny. Uderzenie zmierzało w środek bramki, po drodze piłka odbiła się od Pera Mertesackera co całkowicie zmyliło Ospinę. Futbolówka wpadła do siatki, a kibice The Gunners ucichli do końca pierwszej połowy.

Po zmianie stron znów przed kapitalną szansą na wyrównanie stanął Giroud. Francuz nie poprawił jednak formy strzeleckiej z przed przerwy. Niemoc Kanonierów trwała w najlepsze, a i co gorsza dla nich Monaco nie zamierzało spocząć na laurach, po jednym strzelonym golu. W 53. minucie znakomity kontratak przeprowadzili zawodnicy z Księstwa. Santi Cazorla stracił piłkę, ta dotarła do Berbatova, a były zawodnik Manchesteru United wpakował piłkę do bramki. Kontrę dało się jeszcze zadusić w zarodku, ale nieporadnie zachowywał się cały blok defensywny gospodarzy do spółki z Ospiną.

Emirates znów ucichło. The Gunners naciskali na bramkę Danijela Subasicia, ale skuteczność napastników gospodarzy wołała o pomstę do nieba. Kibice zaczeli wychodzić ze stadionu i mieli czego żałować, bo końcówka była piorunująca. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry Alex Oxlade-Chamberlain przejął piłkę na 20 metrze i uderzył na bramkę Subasicia. Anglik fenomenalnie przymierzył i zdobył kontaktową bramkę. To co młody pomocnik zdobył, zepsuł całkowicie trzy minuty później. Pomocnik reprezentacji Anglii stracił piłkę, kiedy zespół Wengera w całości był na połowie przeciwnika. Piłkę dostał Yannick Ferreira Carrasco, który pognał na bramkę rywali i pokonał Ospinę. W tej sytuacji zdecydowanie lepiej mógł zachować się golkiper gospodarzy.

Wydawało się, że Arsenal jak nigdy mógł awansować do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Na drodze dziś jednak stanął dobrze grający w obronie i do szpiku kości skuteczny w ataku zespół AS Monaco.

***

Arsenal Londyn – AS Monaco 1:3 (0:1)
Alex Oxlade Chamberlain 90′ – Geoffrey Kondogbia 38′ Dimitar Berbatov 53′ Yannick Ferreira Carrasco 90′

Arsenal: David Ospina – Hector Bellerin, Per Mertesacker, Laurent Koscielny, Kieran Gibbs – Francis Coquelin (68′ Alex Oxlade-Chamberlain), Santi Cazorla (82′ Tomas Rosicky) – Alexis Sanchez, Mesut Oezil, Danny Welbeck – Olivier Giroud (60′ Theo Walcott)

Monaco: Danijel Subasić – Ibrahima Toure, Wallace, Aymen Abdennour, Uwa Elderson Echiejile – Geoffrey Kondogbia, Joao Moutinho – Nabil Dirar (82′ Layvin Kurzawa), Fabinho, Anthony Martial (84′ Bernardo Silva) – Dimitar Berbatov (76′ Yannick Ferreira Carrasco)

Żółte kartki: Francis Coquelin, Hector Bellerin, Mesut Oezil (Arsenal) oraz Uwa Elderson Echiéjilé, Joao Moutinho (Monaco)

Sport.RIRM

drukuj