fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Liga Europy. Lech bez kompleksów, porażka z Benficą po ambitnej grze

Lech Poznań uległ na własnym terenie Benfice Lizbona 2:4 w swoim pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Europy. Mimo porażki, zespół Dariusza Żurawia zaprezentował się z bardzo dobrej strony i przy odrobinie szczęścia mógł urwać punkty utytułowanemu faworytowi.


Spotkanie od początku toczyło się na dość dużej intensywności, a na pierwszego gola przyszło nam czekać zaledwie dziewięć minut. We własnym polu karnym ręką zagrał próbujący wykonać wślizg Tomasz Dejewski i sędzia bez chwili zastanowienia wskazał na „wapno”. Rzut karny na gola pewnie zamienił Pizzi, nie dając szans Filipowi Bednarkowi.

Lech odpowiedział sześć minut później. Akcję zainicjował świetnym, długim podaniem Jakub Moder. Do futbolówki dopadł na pełnej szybkości Alan Czerwiński, który popędził kilkanaście metrów prawą stroną boiska i wyłożył piłkę jak na tacy Mikaelowi Ishakowi. Temu pozostało jedynie dopełnić formalności, spokojnie pokonując golkipera Benfiki uderzeniem z bliskiej odległości.

Podopieczni Dariusza Żurawia mogli pójść za ciosem w 24. minucie, ale po centrze z rzutu rożnego w poprzeczkę trafił Jakub Moder. Niewykorzystana okazja zemściła się na poznaniakach tuż przed przerwą, kiedy to Darwin Nunez wykorzystał dośrodkowanie Gilberto z prawego skrzydła i „główką” wpakował futbolówkę do siatki.

„Kolejorz” nie zamierzał składać broni. W 48. minucie ponownie doprowadził remisu, a w roli głównej wystąpił nie kto inny jak Mikael Ishak. Szwed tym razem dopadł do piłki wybitej przez Odisseasa Vlachodimosa, który zatrzymał strzał Jakuba Kamińskiego, i uderzeniem z pięciu metrów skompletował dublet.

Choć gospodarze mieli swoje szanse na zdobycie kolejnego gola, ostatnie dwa kwadranse meczu należały już do drużyny Jorge Jesusa. Katem miejscowych okazał się Darwin Nunez. Urugwajski snajper po raz kolejny przypomniał o sobie w 60. minucie, gdy oszukał ładnym zwodem Djordje Crnomarkovicia, a następnie bez problemów zmusił do kapitulacji Filipa Bednarka płaskim strzałem. W doliczonym czasie gry natomiast 21-latek dostawił tylko głowę po centrze Rafy Silvy i z bliska ustalił wynik spotkania na 4:2 dla Benfiki, przy okazji zaliczając hat-tricka.

Mimo porażki, postawa Lecha mogła się podobać. Ekipa Dariusza Żurawia walczyła z utytułowanym rywalem jak równy z równym. O końcowym rezultacie zadecydowały umiejętności poszczególnych piłkarzy wicemistrza Portugalii, ale też indywidualne błędy obrońców „Kolejorza”.

Poznaniacy na pewno jednak mogą podjąć rękawice w starciach z Rangers FC oraz Standardem Liege i myśleć nawet o wyjściu z grupy. Kolejne pucharowe starcie rozegrają 29 października. Wówczas zmierzą się na wyjeździe z aktualnym liderem szkockiej ekstraklasy, który swoje zmagania w Lidze Europy zaczął od wygranej w delegacji z zespołem z Belgii (2:0).

***

Lech Poznań – Benfica Lizbona 2:4 (1:2)
Mikael Ishak 15′ 48′ – Pizzi 9′(k.) Darwin Nunez 42′ 60′ 90′

Lech: Filip Bednarek – Alan Czerwiński, Tomasz Dejewski, Djordje Crnomarković, Tymoteusz Puchacz (74′ Wasyl Kraweć) – Michał Skóraś (90′ Muhammad Awad), Pedro Tiba, Jakub Moder, Jakub Kamiński (67′ Filip Marchwiński) – Dani Ramirez (67′ Karlo Muhar) – Mikael Ishak (74′ Nika Kaczarawa)

Benfica: Odisseas Vlachodimos – Gilberto, Nicolas Otamendi, Jan Vertonghen, Alex Grimaldo (67′ Nuno Tavares) – Adel Taarabt (62′ Julian Weigl), Gabriel, Pizzi (46′ Rafa Silva) – Everton (87′ Jardel), Darwin Nunez, Luca Waldschmidt (62′ Pedrinho)

Żółte kartki: Djordje Crnomarković, Karlo Muhar (Lech)

Sport.RIRM

drukuj