fot. Rafał Oleksiewicz

Koniec próby łyżwiarzy szybkich przed przyszłorocznymi igrzyskami w Mediolanie. M. Niewiński ósmy w World Toutrze na 1000 metrów

Polska sztafeta mężczyzn zajęła szóste miejsce w ostatnim dniu finału World Touru w short tracku w Mediolanie. Na ósmej pozycji w klasyfikacji końcowej WT na 1000 m uplasował się Michał Niewiński. „Biało-Czerwoni” przez trzy dni mieli okazję ścigać się w hali, która za rok będzie gościć uczestników zimowych igrzysk olimpijskich. Wcześniej, bo już za niespełna miesiąc, nasi reprezentanci powalczą w mistrzostwach świata w Pekinie.


Zmagania w stolicy Lombardii były ostatnim aktem tegorocznego World Touru, czyli cyklu, który kilka miesięcy temu zastąpił Puchar Świata. Na koniec ścigania w nowym formacie „Biało-Czerwoni” stanęli przed kilkoma kolejnymi okazjami na wysokie miejsca w WT.

Dwie szanse miała w niedzielę Kamila Stormowska. Na 1500 m medalistka Pucharu Świata z zeszłego sezonu była czwarta w finale B, dzięki czemu została sklasyfikowana na jedenastym miejscu. Więcej, bo aż trzy Polki, ujrzeliśmy w decydującej rywalizacji na 500 m. Dzięki niezłym przejazdom w piątkowych eliminacjach bezpośredni awans do ćwierćfinałów zaliczyła nie tylko Stormowska, ale także Natalia Maliszewska i Nikola Mazur. Dwie ostatnie spotkały się w pierwszym ćwierćfinale i boleśnie przekonały się o tym, jak ważna w short tracku – zwłaszcza na 500 m – jest dobra pozycja na starcie. Ruszające tuż spod bandy nasze reprezentantki przejechały wyścig w szybkim tempie, ale nie wystarczyło ono do awansu do półfinału. Maliszewska zajęła czwarte miejsce, a piąta była Mazur, podobnie jak Stormowska w czwartym ćwierćfinale.

– Linia startowa jest czymś bardzo ważnym. Trochę zepsułam swój bieg eliminacyjny i to mi się należało. Muszę popracować nad pierwszą rundą, ale patrząc na cały sezon, jak rozwijał się on żółwim tempem, to wyprzedzenie w ćwierćfinale, a później pościg za rywalkami dały mi szybki czas. Od początku sezonu jeszcze nie jechałam tak szybko, dlatego jest się z czego cieszyć – nie ukrywała Maliszewska, która przed tygodniem do samego końca biła się o medal WT w Tilburgu na 500 m.

– Każdy bieg w najważniejszych zawodach jest inny. Ciężko powiedzieć, która z nas wygra, bo czołówka jest wyrównana i co rusz są w niej przetasowania. Nie ma co się dziwić, bo jest sezon przedolimpijski, czyli ostatni moment na testowanie rozwiązań. Przyszły sezon będzie czasem jedynie na sprawdzone rzeczy – podkreślała dwukrotna olimpijka z Pjongczangu i Pekinu.

fot. Rafał Oleksiewicz

Starty od ćwierćfinału na 1000 m rozpoczął w niedzielę Michał Niewiński. Dwukrotny medalista WT na tym dystansie, który przed weekendem zajmował dziewiątą pozycję w klasyfikacji generalnej, w eliminacjach uzyskał szósty czas (1:25.839). W trzecim ćwierćfinale niemal przez cały bieg utrzymywał się na drugim miejscu, za plecami Kanadyjczyka Stevena Duboisa. Na dwóch ostatnich rundach fantastyczny finisz zanotował Koreańczyk Sungwoo Jang. Polak został sklasyfikowany w ćwierćfinale na trzecim miejscu, ale gdyby nie wytrącenie z równowagi na ostatniej prostej przez Australijczyka Brendana Coreya, miałby szansę na jeszcze lepszy czas. Do ćwierćfinału nie dostał się natomiast Felix Pigeon, który odpadł w przedpołudniowych repasażach.

fot. Rafał Oleksiewicz

Na zakończenie WT w Mediolanie męska sztafeta (Michał Niewiński, Diane Sellier, Łukasz Kuczyński, Felix Pigeon) powalczyła w finale B. „Biało-Czerwoni” byli szybsi od Belgów i w końcowym rozrachunku uplasowali się na szóstej pozycji.

– W sobotę byłem rozczarowany, że nie awansowaliśmy do finału A. To wygrana to jednak pozytyw na przyszłość. (…) Przez cały sezon miałem różne problemy, psychicznie i fizyczne. Było mi ciężko, ale wracam do formy. Musiałem na nowo nauczyć się ścigania na 500 m na tak wysokim poziomie. Teraz czuję się silny na lodzie. Liczę na finał A na MŚ w Pekinie – mówił Sellier, który w sobotę osiągnął swój najlepszy wynik w sezonie WT na 500 m, zajmując dziewiąte miejsce.

fot. Rafał Oleksiewicz

Finał w Mediolanie był ostatnią szansą na zmianę sytuacji w rankingach WT. Kryształowe Kule dla zawodników, którzy zebrali najwięcej punktów w klasyfikacji wszystkich dystansów, odebrali Amerykanka Kristen Santos-Griswold i Kanadyjczyk William Dandjinou. Na ósmym miejscu w klasyfikacji 1000 m mężczyzn uplasował się Niewiński, jedenasty w łącznym rankingu.

– W Mediolanie pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie konkurować z najsilniejszymi. W ścisłym topie jest bardzo wielu zawodników, czasem decyzje sędziowskie czy taktyczne wypaczają wynik zawodów. Musimy popracować nad detalami, aby być jeszcze bardziej konkurencyjni i częściej wchodzić do rund finałowych – wyjaśniała Urszula Kamińska, trener reprezentacji Polski w short tracku.

Przez następne tygodnie najlepsi łyżwiarze szybcy z krótkiego toru będą szykować formę do najważniejszej imprezy sezonu, czyli mistrzostw świata. Globalny czempionat w short tracku zostanie rozegrany w Pekinie (14-16 marca), gdzie polska sztafeta będzie broniła brązu sprzed roku z Rotterdamu.

– Naszym głównym celem i tak pozostają igrzyska olimpijskie. Pozostajemy w ciężkim treningu, dlatego WT rozgrywamy pod pewnym obciążeniem fizycznym. Na MŚ postaramy się zająć jak najwyższą lokatę. Sztafety są jedną z naszych najważniejszych konkurencji. To nasza siła, że mamy czterech, a nawet pięciu bardzo mocnych zawodników – nie ukrywał Łukasz Kuczyński.

fot. Rafał Oleksiewicz

Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego

drukuj