fot. PAP/Andrzej Grygiel

Ekstraklasa. Ruch postawił mocne warunki, Lechia na dobre straciła fotel lidera

Lechia Gdańsk przegrała w Chorzowie z miejscowym Ruchem 1:2 i na dobre straciła fotel lidera Lotto Ekstraklasy. Trzy punkty gospodarze zawdzięczają Jarosławowi Niezgodzie, który w 67. minucie zdobył zwycięskiego gola.


Lechia – po nieudanym wyjeździe do Poznania (porażka z Lechem 0:1) – tym razem pojechała na Górny Śląsk. Goście przystępowali do pojedynku w roli faworyta. Do tej pory skompletowali bowiem dwa razy więcej punktów od swojego dzisiejszego rywala. Niebiescy wiedzieli o co walczą. Po problemach na przełomie roku – w związku z odjętymi punktami – każdy mecz podopiecznych Waldemara Fornalika to o być albo nie być w piłkarskiej Ekstraklasie. Po falstarcie z Cracovią (0:2) dzisiejsi gospodarze zanotowali serię trzech spotkań bez porażki.

Chorzowianie od pierwszego gwizdka zamierzali udowodnić, że Lechii o punkty nie będzie łatwo. Choć przejęli inicjatywę, to nie potrafili zakończyć swoich ofensywnych prób strzałem w światło bramki. W 13. minucie Patryk Lipski wszedł jak w masło w pole karne Lechistów, wyłożył futbolówkę na 5. metr Jarosławowi Niezgodzie, a ten się z nią minął. To była stuprocentowa okazja Niebieskich.

Lechia zaczęła prezentować się zdecydowanie lepiej. W końcu miała więcej miejsca do grania piłką. W 17. minucie niesygnalizowany strzał oddał Rafał Wolski. Golkiper Ruchu nawet nie drgnął. Gdyby piłka leciała w światło bramki, Libor Hrdlicka nie miałby szans na skuteczną interwencję.

Dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy znów pokazał się duet Lipski – Niezgoda. Pomocnik Ruchu ruszył prawą flanką, dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję wypożyczonego z Legii Niezgodę i dośrodkował. Napastnik oddał precyzyjny strzał głową, ale Dusan Kuciak udowodnił, dlaczego jest ostatnio wybierany najlepszym bramkarzem ligi.

Po zmianie stron wreszcie oglądaliśmy gole. W 51. minucie futbolówkę do własnej siatki wpakował Paweł Stolarski. Obrońca Lechii źle zachował się przy dośrodkowaniu Lipskiego i było 1:0. Na odpowiedź gdańszczan nie trzeba było długo czekać. Środkiem pola pobiegł Milos Krasić, podał do Lukasa Haraslina, ten wyłożył piłkę rezerwowemu Marco Paixao, który wyrównał stan meczu.

Podrażnieni chorzowianie zaatakowali rywala ponownie. To się opłaciło. Łukasz Moneta precyzyjnie wycofał piłkę na siódmy metr do Niezgody, a napastnik zakończył trwającą 16 minut „strzelaninę”. 2:1! Podopieczni Piotra Nowaka mieli dużo czasu, aby zdobyć wyrównujące trafienie. Ich gra była jednak chaotyczna i niepoukładana.

Ruch zasłużenie wygrał z liderem i notuje serię czterech meczów bez porażki.  Z taką formą chorzowianie kalendarzową wiosnę mogą powitać w grupie mistrzowskiej, a nie myśleć o utrzymaniu. Lechia na własne życzenie po raz kolejny straciła punkty. Gdańszczanie – choć oddali pozycję lidera i plasują się obecnie na trzecim miejscu w tabeli – wciąż pozostają w grze o mistrzostwo Polski.

* * *

Ruch Chorzów – Lechia Gdańsk 2:1 (0:0)
Paweł Stolarski 51′(sam.) Jarosław Niezgoda 67′ – Marco Paixao 61′

Ruch: Libor Hrdlicka – Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Michał Helik, Michał Koj (81’ Paweł Oleksy) – Miłosz Przybecki (90’ Miłosz Trojak), Łukasz Surma, Patryk Lipski, Maciej Urbańczyk, Łukasz Moneta – Jarosław Niezgoda (85’ Jakub Arak)

Lechia: Dusan Kuciak – Paweł Stolarski, Joao Nunes, Mario Maloca, Jakub Wawrzyniak – Flavio Paixao (60’ Marco Paixao), Ariel Borysiuk (60’ Lukas Haraslin), Milos Krasić, Simeon Sławczew (78’ Sebastian Mila), Rafał Wolski – Gino van Kessel

Żółte kartki: Michał Koj, Jakub Arak (Ruch) oraz Sebastian Mila (Lechia)

Sport.RIRM

drukuj