fot. PAP/EPA

Atletico utrzymało władzę w Madrycie

W trzecich w tym sezonie, a siódmych w tym roku madryckich derbach Atletico wygrało z Realem 2:1. Pierwsi na Santiago Bernabeu gola zdobyli goście – już w 10. minucie do siatki po rzucie rożnym trafił Portugalczyk Tiago. Wyrównał kwadrans później z rzutu karnego jego rodak Cristiano Ronaldo, który sam tę „jedenastkę” wypracował.

Od tego momentu gospodarze sprawiali lepsze wrażenie, ale nie zdołali przełożyć dobrej gry na bramkę. Atletico jak zwykle imponowało konsekwentną grą w obronie.

Kwadrans przed końcem to jednak goście niespodziewanie objęli znów prowadzenie. Ikera Casillasa pokonał strzałem po ziemi Turek Arda Turan, którego występ w tym spotkaniu był niepewny z powodu kontuzji. Pojawił się na boisku w 61. minucie, zmieniając kapitana Gabiego.

W barwach Realu zadebiutował sprowadzony z Manchesteru United Meksykanin Javier Hernandez. Jednak ani on, ani żaden inny gwiazdor triumfatora Ligi Mistrzów nie zdołał doprowadzić do wyrównania.

W spotkaniu nie brakowało okazji podbramkowych, ale też ostrej walki. Sędzia pokazał piłkarzom 10 żółtych kartek.

To drugi z rzędu triumf podopiecznych zawieszonego za uderzenie sędziego trenera Diego Simeone w starciu z „Królewskimi”. Argentyńczyk poprowadził także Atletico do zwycięstwa 1:0 w sierpniowym rewanżowym meczu o Superpuchar Hiszpanii.

Atletico zostało tymczasowo wiceliderem ligi z siedmioma punktami. Real przegrał natomiast drugi raz z rzędu – dwa tygodnie temu uległ 2:4 Realowi Sociedad San Sebastian – i ma na koncie zaledwie trzy „oczka” po trzech meczach. Sklasyfikowany jest w dolnej połowie tabeli.

Real Madryt – Atletico Madryt 1:2 (1:1)

Cristiano Ronaldo (k.) 26 – Tiago Mendes 10, Turan 76

Real Madryt: Casillas – Arbeloa (76′ Varane), Ramos, Pepe, Coentrao – Kroos, Modrić, James Rodriguez – Bale (72′ Isco), Benzema (64′ Hernandez), Ronaldo.

Atletico Madryt: Moya – Juanfran, Miranda, Godin, Siqueira – Raul Garcia, Mario Suarez, Gabi (61′ Turan), Koke – Raul Jimenez (64′ Griezmann) – Mandzukić (77′ Mario Suarez).

PAP/Sport/RIRM

drukuj