Zamyślenia wielkopostne
Piątek po Środzie Popielcowej
Zostaw to i pójdź za Mną
Kochani moi!
Modlimy się o powołania kapłańskie.
Pewnie źle się modlimy, bo powołań coraz mniej.
Pan Bóg powołuje, a powołuje tylu, ilu potrzeba.
Wystarczy dwunastu, aby tylko byli święci.
Zadziwia mnie zawsze sposób
wybierania i powołania uczniów – przez Chrystusa.
Nie przekonywał, nie namawiał, mówił krótko:
Pójdź za Mną!
Był Bogiem – mógł kazać.
Ale dziwniejszą jeszcze była odpowiedź powołanych.
Nic nie mówili.
Rzucali wszystko i szli za Nim.
Tak było z powołaniem Szymona i Andrzeja.
Jezus idąc wzdłuż Morza Galilejskiego
zobaczył dwóch braci Szymona i Andrzeja,
jak zarzucali sieci w morze, byli bowiem rybakami.
Powiedział do nich: Chodźcie za Mną,
a Ja sprawię, że będziecie rybakami ludzi.
A oni zostawili sieci i poszli za Nim.
Bardzo dziwne!
Zostawili sieci,
łódź, rodzinę
i poszli za Nim?
Idąc dalej zobaczył znów dwu braci
Jakuba i Jana – synów Zebedeusza,
którzy w łodzi, z ojcem naprawiali sieci.
Ich też przywołał do siebie, a oni
natychmiast zostawili sieci, łódź i ojca
i poszli za Nim.
Natychmiast?
Bez pożegnania?
Tak beztrosko zostawili ojca, łódź
i poszli za Jezusem?
Bardzo dziwne!
To jeszcze czytajmy dalej.
Jezus spotkał Filipa i powiedział do niego:
Pójdź za Mną!
Filip spotkał Natanaela i powiedział mu:
Znaleźliśmy Jezusa, o którym pisał Mojżesz i prorocy,
syna Józefa z Nazaretu.
Czy może być coś dobrego z Nazaretu?
To chodź i zobacz.
Gdy Jezus ujrzał zbliżającego się Natanaela
powiedział o nim: To jest prawdziwy Izraelita,
w którym nie ma podstępu.
Skąd Ty mnie znasz?
Zanim zawołał cię Filip,
widziałem cię pod drzewem figowym.
Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym.
Ty jesteś Królem Izraela.
Zobaczysz jeszcze więcej.
Reakcję tych prostych rybaków z Galilei
mogę zrozumieć, ale decyzji Mateusza
pojąć nie mogę.
Urzędnik rzymski, celnik, piszący i czytający,
a gdy Jezus powiedział do niego:
Chodź za Mną.
Wstał,
zostawił biurko, pieniądze
i poszedł za Jezusem.
Z Bogiem się nie dyskutuje.
Mówi się tak, albo nie!
Nie macie powołań?
Pewnie negocjujecie z Bogiem.
Bogu mówi się – TAK!
