W ramach katechezy homilia wygłoszona w bazylice św. Brygidy w Gdańsku podczas Mszy św., która rozpoczynała manifestację w obronie Tv Trwam 18 marca 2012
Homilia wygłoszona podczas Mszy św. w intencji Radia Maryja i Telewizji
Trwam w bazylice św. Brygidy w Gdańsku 18 marca 2012 r..
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy,
kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.(J 3, 16).
Przewielebny Księże Proboszczu Ludwiku, Następco Śp. Księdza Prałata Henryka
Jankowskiego w posłudze proboszcza bazyliki św. Brygidy w Gdańsku,
Bracia Kapłani i Siostry Zakonne,
Państwo Ministrowie, Senatorowie i Posłowie poprzednich i obecnej kadencji,
Panie Przewodniczący Regionu Gdańskiego wraz z Przedstawicielami NSZZ
"Solidarność",
Kombatanci polskich dróg ku Niepodległej,
Poczty Sztandarowe,
Rodzino Radia Maryja i Telewizji Trwam,
Przedstawiciele Mediów,
Bracia i Siostry zatroskani o los Kościoła i Ojczyzny!
1 Orędzie zbawcze musi dotrzeć do każdego człowieka
"Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy,
kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16) – usłyszeliśmy
znamienne słowa Ewangelii – rzec by można wprost – ewangelizacji. Na czym polega
niezwykła waga tych słów? Otóż słowa te objawiają unikalną cechę Bożej Miłości
Miłosiernej. Chodzi o taką miłość prawdziwą, która nikogo nie wyklucza. Nikogo
nie pomija. "A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by
wywyższono Syna Człowieczego" (J 3, 14). Cóż oznacza to wywyższenie? Pamiętamy
historię Mojżesza i szemrzącego na pustyni ludu. Pojawiły się śmiercionośne
gady. Ratunkiem przed ich jadem stało się spojrzenie ukąszonych na wykonany z
miedzi znak węża. Z polecenia Bożego ten znak został umieszczony przez Mojżesza
na wysokim słupie, aby mogli go widzieć wszyscy z daleka, by dla każdego znalazł
się ratunek. "A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by
wywyższono Syna Człowieczego" – czyli jak dla przeżycia Ludu Starego Przymierza
konieczna była wiara w uzdrawiający widok węża, tak dla Ludu Nowego Przymierza
zbawienie przynosi pełne wiary spojrzenie na Krzyż Jezusa Chrystusa.
Tak więc wywyższenie, które w praktyce oznaczało uniżenie, ukrzyżowanie Syna
Bożego, dokonało się w całkowitej pokorze, z najczystszej miłości Boga do ludzi.
Dokonało się z myślą o uratowaniu nas – grzeszników. By nie było na ziemi
człowieka, do którego ta Dobra Nowina nie dotarła. Z nakazu samego Jezusa
Chrystusa wyruszyli w świat apostołowie i ich następcy: biskupi, kapłani,
zakonnicy i zakonnice, misjonarze. Wyruszył przed z górą tysiącem lat święty
Wojciech – biskup i męczennik, ojciec naszej wiary na Pomorzu. Nie wahał się
oddać życia za wiarę w obcej ziemi, ponieważ codziennie ofiarowywał się
Chrystusowi za zbawienie jej mieszkańców.
Pełnym zapału misjonarzom pomagają dziś w pracy najnowsze zdobycze techniki.
Odwiedziłem niedawno pierwszą siedzibę Radia Watykańskiego, które w ubiegłym
roku obchodziło 80 lat swego istnienia. Na prośbę Papieża Piusa XI rozgłośnię tę
otworzył sam Guglielmo Marconi – wynalazca radia. A później dołączyły do tego
medium telewizja, przekaz satelitarny, internetowy, a obecnie cyfrowy naziemny.
Wszystko po to, by już nie tylko z wysokości krzyża, ale z wysokości anten i
satelitów biegła po świecie Dobra Nowina: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że
Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale
miał życie wieczne".
2 Kościół wiernym sługą prawdziwej wolności
Gromadzimy się dziś w świątyni symbolicznej dla dziejów Polski i Kościoła.
Bazylika Świętej Brygidy w Gdańsku była tym miejscem, w którym nie tylko
wierzący, ale również poszukujący daru wiary schodzili się wspólnie, by śpiewać
"Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie". To tutaj i w tylu innych świątyniach
pokolenia narodzone w mrokach PRL-u odkrywały, że Kościół jest wielkim
orędownikiem najszlachetniej rozumianej wolności. Wolności zrzeszania się i
zgromadzeń, wolności słowa i sumienia, w końcu także wolności politycznej i
gospodarczej.
Nasi rodzice i dziadkowie odkrywali prawdę o wolności zakorzenionej w orędziu
Ewangelii, przychodząc tutaj, widząc zaangażowanie kapłanów i odwagę, rodzącą
się z prostej, żywej wiary ludzi świeckich. Odwagę błogosławionego księdza
Jerzego Popiełuszki i Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego. Odwagę księży
Henryka Jankowskiego, Hilarego Jastaka i tylu innych. W końcu także cichą,
pośród licznych przeciwności i upokorzeń, pracę na rzecz robotników i ludzi
morza, podejmowaną przez księdza biskupa Lecha Kaczmarka. Swoim zawołaniem
biskupim uczynił on słowa "Cooperatores simus Veritatis" – "Współpracownikami
Prawdy jesteśmy".
Wspólnota Kościoła okazała się czytelną osnową polskiego życia społecznego.
Dzięki niej ani zaborcom, ani okupantom nie udało się zredukować Narodu do masy
bezwolnych indywiduów. To właśnie religijna wiara wyrażana w życiu wspólnoty
Kościoła podtrzymała tę unikalną możność wolnego zrzeszania się, słowa wolnego
od założeń marksistowsko-leninowskiej linii ideologicznej, sumienia wolnego od
partyjnych nacisków. I nie jest to jakieś wyliczanie zaprzeszłych,
przebrzmiałych zasług czy też wyuczona nostalgia za chlubną przeszłością.
Kościół bowiem pozostał sobą, niezmiennie gotowy głosić Boga bogatego w
miłosierdzie, Boga, którego zbawienie dotyczy każdego człowieka, wspólnoty
Kościoła, Narodu i świata całego. Boga, który jest jednocześnie źródłem
wszelkiej prawdy i prawego sumienia.
3 Prawda ewangelicznym wymiarem wolności
Bracia i Siostry!
Istnieje głębszy jeszcze wymiar zmagań o wolność. Słyszeliśmy dziś w
Ewangelii: "Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i
nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków" (J 3, 20). To
właśnie wyjawianie uczynków ciemności w świetle Ewangelii dziś tak chętnie
piętnuje się jako "mowę nienawiści". I tak już prawie przed trzema laty
przekonali się o tym boleśnie redaktorzy "Gościa Niedzielnego", których w
Rzeczypospolitej Polskiej, w XXI wieku, skazano w istocie za nazwanie aborcji
zabójstwem. Kiedy Kościół zdecydowanie staje po stronie życia od poczęcia do
naturalnej śmierci; kiedy broni społeczeństwa i rodziny przed narzucaniem jej
stylów bytowania samoniszczących gatunek ludzki; kiedy duchowni wypowiadają się
w sprawach istotnych dla życia i przeżycia Narodu – także w sprawach wiary i jej
rozkrzewiania – to większość popularnych mediów, a czasem i same organa władzy,
ocenia naszą wspólnotę religijną z zadziwiająco jednomyślnym ostrym krytycyzmem.
Ta jednomyślnie miażdżąca krytyka Kościoła graniczy właściwie z podeptaniem
pluralizmu, którym szczycą się społeczeństwa demokratyczne. Wygląda to tak,
jakby ktoś jednym pociągnięciem flamastra spisywał na straty miliony wierzących
obywateli ze względu na wyznawane przez nich wartości, nie tylko religijne, ale
także te społeczne i narodowe.
Ów absurd razi tak mocno, że nawet ze środowisk dalekich od wielu
chrześcijańskich wartości podnosi się napomnienie: "Kościół jest w
społeczeństwie dyskryminowany". Jeśli więc mowa prawdy nazywana jest mową
nienawiści – czym w takim razie jest miłość? Znieczulicą wobec cierpiących z
powodu zła nazywanego dobrem? Rozpaczą i poddaństwem wobec szatańskiego skowytu,
które się maskuje pobłażliwym uśmiechem ideologicznej poprawności? My,
chrześcijanie, podchodzimy do światła prawdy bez lęku. Czy to dlatego, że
czujemy się niewinni i nieskalani, lepsi od innych? Nie! Więc dlaczego lgniemy
do światła prawdy, zwanego po łacinie Lux Veritatis, do Chrystusowej Dobrej
Nowiny? Czy jesteśmy wobec Ewangelii jak ćmy pociągane przez palący ogień?
Otóż doświadczyliśmy, że prawda jest nie tylko miarą, która nas osądza, ale
przede wszystkim Osobą, która miłuje, podnosi ku Bogu, przywraca nadzieję, leczy
rany. Rzekł Jezus Chrystus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem" (J 14, 6).
Owszem, jest prawda miarą obiektywną, która tego, co złe w oczach Boga, nie
nazwie dobrem, ani tego, co dobre w oczach Boga – złem. Owszem, miarą
zobowiązującą do poprawy, do nawrócenia, pokuty, naprawienia krzywd. Do
osobistej i społecznej odpowiedzialności. Ale nade wszystko Prawda jest Osobą i
powie nasz Mistrz, nasz Król w cierniowej koronie przed pozornie neutralnym
światopoglądowo sądem Piłata: "Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na
świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego
głosu" (J 18, 37).
4 Okno Ewangelii na świat
Bracia i Siostry!
Od początku roku płynie przez Polskę fala troski i poparcia dla katolickich
mediów, dla obecności Telewizji Trwam w systemie nadawania, który wkrótce stanie
się standardem dla wszystkich odbiorców w kraju. Dobra Nowina płynie w umysły i
serca nie tylko z ambony, nie tylko z osobistego świadectwa życia duchownych i
świeckich. Współczesna kultura karmi się bowiem obrazem świata zaczerpniętym
przede wszystkim z przekazów medialnych. Nowy Testament spisano po grecku, a św.
Paweł głosił Dobrą Nowinę na ateńskim areopagu. To były ówczesne media i miejsce
przenikania Ewangelii do zastanej kultury. Dziś tym oknem, przez które światło
prawdy objawionej może wpadać do wnętrza globalnej wioski, są właśnie nowoczesne
środki społecznego komunikowania.
Tu, na Wybrzeżu, wiemy dobrze, czym jest okno na świat. W Polsce
międzywojennej takim oknem stał się port handlowy i wojenny w Gdyni – mieście
wyrosłym z morza i marzeń. Działał co prawda Port Gdański, a później nawet
słynna Polska Wojskowa Składnica Tranzytowa na Westerplatte. Ale na tamten port
nie można było w istocie liczyć. Pokazały to boleśnie doświadczenia Bitwy
Warszawskiej w 1920 roku. W wyniku bolszewickiej propagandy robotnicy portowi
Gdańska przestali rozładowywać okręty z francuską amunicją dla krwawiących wojsk
polskich. Transporty nie mogły iść również przez Niemcy, Austrię, Czechy. Gdyby
nie Węgrzy, którzy wówczas przekazali nam całą swoją produkcję wojenną,
bohaterscy obrońcy Warszawy nie mieliby czym walczyć. Między innymi stąd właśnie
tak wielka determinacja ówczesnych włodarzy Ojczyzny, by mieć na polskim
wybrzeżu morskim własny port, własne miejsce komunikacji ze światem.
Katolicyzm i religia chrześcijańska w ogóle niektórym kojarzy się ze specyficzną
obyczajowością i folklorem. Oby tylko! To jest spojrzenie bardzo płytkie. Wkład
wiernych Kościoła katolickiego w społeczeństwo obywatelskie jest ogromny. Nie
tylko płacimy podatki, nie tylko ofiarujemy Ojczyźnie uczciwą pracę i nowych
obywateli. To właśnie z motywacji religijnej działa Caritas i miliony osób,
które za jej pośrednictwem wspierają najuboższych, dzieląc się często swym
niedostatkiem. To właśnie wierni Kościoła dokładają się do utrzymania tysięcy
zabytków – skarbów narodowego dziedzictwa kulturowego. To także Kościół
organizuje katolickie uczelnie, które mają bardzo praktyczny wpływ na
wykształcenie przyszłych pokoleń w duchu wartości, które uformowały polską
kulturę. A tysiące wspólnot parafialnych pomaga ludziom odnaleźć się w
społeczeństwie w sposób aktywny, zaangażowany, przełamujący anonimowość i
obojętność. Ale kiedy wierni chcą mieć w Ojczyźnie nowoczesne media, mówiące
głosem Kościoła, pojawia się jakiś opór, jakaś niemożność i twierdzenie, że
przecież każdy, kto chce, może sobie zamontować własny zestaw satelitarny. To
jest swoiste szyderstwo i marginalizacja Światła Prawdy. To przejaw fobii przed
wpływem Ewangelii na życie społeczne.
5 O wolne media i wolność słowa
Bracia i Siostry!
W Dzień Pański zgromadziliśmy się w świątyni na Eucharystii. Chcemy, by Chrystus
w niej obecny przemieniał nasze życie. Przyszliśmy więc także, by po zakończonej
Mszy św. dać świadectwo zaangażowania w sprawy dla nas istotne: wolność słowa,
społeczną solidarność, poczucie odpowiedzialności za losy Kościoła i Narodu.
Wolność słowa – wartość zagrożona. Wartość przeinaczana. Wartość, o którą
zabiegała "Solidarność". O którą w tych murach się modliła, z którą poza te mury
wyrastała – ku stoczni, ku nadziei, ku Porozumieniom Sierpniowym.
Nie jesteśmy sami. Wyrażamy wdzięczność tym wszystkim, którzy osobiście tu, w
Gdańsku, i w innych miastach budują społeczne poparcie dla katolickich mediów.
Zebrano już ponad 1 800 000 podpisów pod protestem w sprawie nieudzielenia
Telewizji Trwam miejsca na multipleksie cyfrowym. Nie jesteśmy sami. Troska o
wolność słowa i prawdę debaty publicznej zaczyna łączyć pokolenia. To wielki
znak nadziei. Społeczeństwo rozpoznało zagrożenia płynące z projektu ACTA,
rozpoznaje także problem nierównego traktowania katolickiej społeczności w
przestrzeni mediów. I wiele innych.
Dziękujemy Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI za mocny głos poparcia udzielony
przez Stolicę Apostolską dziełu Telewizji Trwam i Radia Maryja w XX rocznicę
jego powstania. Ten głos pomaga zrozumieć również samym katolikom, jak cenna
jest działalność chrześcijańsko-społeczna tych mediów: tworzenie wspólnoty
słuchaczy, obrona życia, promocja rodziny opartej na małżeństwie mężczyzny i
kobiety. Jak cenne jest otoczenie duszpasterską troską chorych,
niepełnosprawnych, podeszłych wiekiem. Na czym polega fenomen Wyższej Szkoły
Kultury Społecznej i Medialnej czy Podwórkowych Kół Różańcowych Dzieci, gdzie
zebrało się ich już 150 000.
Umiłowani!
"Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy,
kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16). "A jak
Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna
Człowieczego" (J 3, 14). Niech tak się stanie. Niech Jezus będzie wywyższony w
prawdzie, w wolności słowa, w naszej odpowiedzialności za tę wolność daną i
zadaną.
Amen.
Ks. prałat dr Filip Krauze
|dyrektor Centrum Informacyjnego Archidiecezji Gdańskiej
Tytuł pochodzi od redakcji.
