„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!


Na tle całego świata Europa charakteryzuje się nadzwyczajną różnorodnością. Podstawą tej różnorodności jest już sam rozczłonkowany kształt naszego kontynentu, gdzie poszczególne półwyspy, czy wyspy stały się ostoją wybitnie różniących się od siebie kultur i narodów. Morza ułatwiały obronę, zapewniały dostatek sprzyjającego zdrowiu pożywienia. Swoją rolę spełniły także wyniosłe pasma górskie, otulające inkubatory plemiennych kolebek wielu państw, a także szerokie rzeki, dzięki których wylewom wiele ludów rolniczych zyskiwało podstawę utrzymania i rosło w liczebną siłę. Na rzekach łatwo było wyznaczyć granice. Na przykład do czasów Karola Wielkiego granicę Słowian, Limes Sorabicus, protoplaści dzisiejszych Niemców wyznaczyli na rzece Elbe, po naszemu Łobjo, Łaba. Na wschód od Łaby były terytoria słowiańskie wyrosłe z
sięgającego wielu tysiącleci dziedzictwa kultury łużyckiej, graniczne Regio Surbi. Po obu stronach Nysy Łużyckiej i Odry, po Bałtyk liczne plemiona Zachodnich Słowian zwalczały się wzajemnie, nie bez ingerencji sąsiadów zza Łaby. Aż tu nagle okazało się, że po niecałych dwustu latach polityczna granica Słowian przesunęła się na wschód, z Łaby na Odrę i już nie Serbowie a Polanie musieli bronić swoich domów przed germańską nawałą, aby nie podzielić losu autochtonicznych mieszkańców Brandenburgii, krainy słowiańskich mogił. Rzeź Słowian pomiędzy Łabą a Odrą, ludobójstwo, które dzięki sile władzy pierwszych Piastów nie stało się udziałem Polan i Ślężan, dało Niemcom nowe obszary i nowe zasoby ludzkie. Z badań wiadomo, że na pulę genetyczną Niemiec Wschodnich w znacznej mierze składają się geny dawnych tej ziemi właścicieli, uzupełnione zresztą genami słowiańskich, ale i niesłowiańskich pogromców III Rzeszy. To, co ze strony czerwonoarmistów, zdobywców „prokljatoj Germianii”, spotkało większość, a co najmniej dwa miliony, niemieckich kobiet i dziewczynek po ostatniej nieudanej próbie Niemiec narzucenia Europie ich porządków siłą militarną, jest mało znane, choć ma niezwykłą wartość dla antywojennej argumentacji i badań antropologicznych.

Bo przecież to kultura a nie genetyka tworzy narody.

Starotestamentowe przywiązywanie wagi do pochodzenia genów i to tylko po kądzieli, tak taktownie niedawno wypomnianych Muammarowi Kadafiemu przez pana ambasadora Krzysztofa Mroziewicza na antenie Polsatu, to sprawa zasad religijnych, w demokracjach z reguły pozostających poza ingerencją władz państwowych. Chyba, że przyjmie się francuski model demokracji, a la Robespierre czy Sarkozy. A nawet rasistowska Trzecia Rzesza potrafiła docenić wybitne zasługi podludzi, Untermensch dla narodu panów, Herrenvolk. Taki Herbert Hupka był dwukrotnie nagrodzony przez Hitlera. Raz za udział w zbrodniach wojennych na Bałkanach, a drugi raz – niejako na wyrost, kiedy to został z powodów rasowych uznany za niegodnego noszenia broni (wehrunwürdig), wysłany do węzienia i z tego więzienia zwolniony, aby wzmacniać struktury władzy niemieckiej na Śląsku Cieszyńskim. Sześć milionów Żydów Niemcy poddali eksterminacji, ale Hupka życie uratował i po wojnie stał się najwierniejszym z wiernych rewizjonistów naszej granicy zachodniej, podporą i celebrytą niemieckiej chadecji i to w czasach, kiedy to ścisła zależność rządu Polski od Niemiec była poza zasięgiem politycznej wyobraźni. Ale już wtedy pojawiały się zapowiedzi nadchodzącego dla Polski kataklizmu. W 1998r. Hupce nadano honorowe obywatelstwo Raciborza. Premierem był wówczas Jerzy Buzek, oczywiście.

To wszystko krok po kroku zbliżało nas do czasów, które współczesna młodzież może obejrzeć na własne oczy. Aby wiedzieć „co jest grane”, młodzi ludzie nie muszą sięgać do książek, starych gazet, czy nawet do Wikipedii, dowolnie
manipulowanego źródła wiedzy prawnej naszej władzy. Polska młodzież pójdzie do sklepu spożywczego i widząc astronomiczne ceny, wyższe od zachodnich, chętnie podejmie się jakiejkolwiek pracy, tylko dla
zaspokojenia podstawowych potrzeb. Ale tej pracy w Polsce nie znajdzie, Jakżeby polska młodzież mogła znaleźć w Polsce pracę, a tym bardziej płacę, jeśli rodzice polskiej młodzieży oddali za nic wspólny i prywatny majątek, wszystko co mieli, co odziedziczyli po poprzednich pokoleniach, a jeszcze narobili horrendalnych długów.

I tu pojawia się wyciągnięta dłoń. Zza Odry. W geście zaproszenia tym razem. Z zaproszenia skorzystała już dawno młodzież ze Zgorzelca i okolic, pozostawiając za sobą osierocone rodziny i martwą ciszę w świetnie wyposażonych ogromnych budynkach szkół pogimnazjalnych. Zgodnie z definicją Konwencji Praw Dziecka, dzieckiem jest osoba do 18 roku życia. A tu polskie dzieci utrzymują swoje rodziny ze stypendium, czy kieszonkowego wypłacanego polskim uczniom niemieckich zawodówek. Takie stypendium przekracza dochody całych rodzin, z których te dzieci zostały porwane za pomocą brutalnej siły przymusu ekonomicznego. Dzieci Zamojszczyzny były wyrywane siłą z objęć zrozpaczonych matek. Polska Tuska odda Niemcom swoje dzieci za pocałowaniem ręki. Przez jakiś czas będą przyjeżdżać do domu i przywozić część stypendium, oby jak największą, bo o pracę coraz trudniej, a życie coraz droższe. Po podniosłym dniu 1. maja 2011r., także dorośli mogą dołączyć do rzeszy Gastarbeiterów i zastąpić obywateli tureckich i arabskich, o których autor politycznego bestsellera dekady „Deutschland schafft sich ab” – „Niemcy likwidują się same” – Thilo Sarrazin – były niemiecki minister finansów i członek zarządu Deutsche Bundesbank powiedział, że „nie mają oni produktywnej funkcji poza handlem owocami i warzywami, ciągle produkują dziewczynki z chustami na głowach.” Pan Sarrazin zarzucił Turkom, że „zdobywają Niemcy tak, jak Albańczycy opanowali Kosowo poprzez wysoki wskaźnik płodności. Nie przyczyniają się oni do wzrostu produkcji w Niemczech, a mimo to korzystają z zapomóg dla bezrobotnych i pomocy społecznej.”

Jak widać, dla zadowolenia Niemców trzeba się zniemczyć, bo w przeciwnym razie staje się obiektem rasistowskiej napaści. Jedyna nadzieja w niemieckich Zielonych, czyniących z różnorodności Europy wartość, o którą warto walczyć. Byle tylko docenili wartość różnorodności kulturowej i zrezygnowali z Kulturkampf inaczej.

 

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj