„Spróbuj pomyśleć”
Szczęść Boże!
Film „Milczenie owiec” („The Silence of the Lambs”) to okropny horror powstały w Hollywood w 1991r. Spośród innych wytworów chorej wyobraźni, jakże mocno odciskających się na psychice i postępowaniu miliardów ludzi na całym świecie, ten produkt Hollywood ma szczególne znaczenie. Magazyn „Giant” w numerze październik/listopad 2005r. opublikował ranking najbardziej przerażających filmów wszechczasów. W tym rankingu „Milczenie owiec” zajęło drugie miejsce. Wyprzedziło m. in. uznany za jeden z najważniejszych filmów Romana Polańskiego, „Wstręt” („Repulsion”), który zajął 25. pozycję wśród najbardziej przerażających filmów wszechczasów. Niewątpliwie epatowanie złem, wręcz rozkoszowanie się psychopatologią i skrajnym okrucieństwem osób psychiczne ciężko chorych odpowiada na zapotrzebowanie części widowni, ale też i trafia na podatny grunt wśród tych jej członków, których współczesna psychiatria zalicza do cierpiących co najmniej na zaburzenia osobowości. Jednak nie wpływ produkcji Hollywood na stan, a w szczególności obserwowany właśnie rozkład świata zachodniego, jest tym problemem, który obecnie najbardziej nurtuje Polaków.
Mamy własny, narodowy i rzeczywisty, choć tak straszny jak gdyby zrodzony w przesiąkniętej odrażającym złem wyobraźni, powód do prawdziwego przerażenia. Autor czy autorzy scenariusza najbardziej przerażającego dla nas wydarzenia wszechczasów są nadal nieznani. Nie przesądzając o tym na kogo można rzucić podejrzenie o spowodowanie katastrofy pod Smoleńskiem, nawet nie stawiając hipotez o intencjach sprawców, a więc odkładając dyskusję o winie umyślnej i nieumyślnej do czasu pojawienia się jakichkolwiek niepodważalnych dowodów, trzeba zachowanie widowni tej tragedii rozgrywającej się tu i teraz, w czasie rzeczywistym na oczach całego świata, nazwać milczeniem owiec.
Milczeniem owiec, drżących z przerażenia, niezdolnych do walki o swój los.
Czy Polacy milczą dlatego, że przed kilku laty wybrali swoich przedstawicieli i tych, którzy przeżyli katastrofę pod Smoleńskiem, darzą bezmiernym zaufaniem?
W świetle postępowania władz tego rodzaju wiernopoddańcze, rabie przyzwolenie to po prostu zaproszenie do eskalacji słownej i czynnej napaści na nas wszystkich.
Dla Bronisława Komorowskiego, marszałka sejmu, ujawnienie przez turystę znalezienia w błocie pod Smoleńskiem polskiego paszportu to błahostka. Będący własnością Rzeczypospolitej Polskiej dokument z godłem naszego państwa dołączył do guzików oficerskich mundurów, ale został jeszcze bardziej niż one sponiewierany. I to przez kogo? Przez kandydata na następcę zabitego prezydenta! Poza tym nasuwa się oczywiste pytanie: co znaleźli, ci którzy swoich znalezisk nie ujawnili, choćby z chęci zysku lub ze strachu?
Według Donalda Tuska, polskiego premiera, znaleziska z miejsca katastrofy mają większe znaczenie dla Polaków niż dla Rosjan. Kiedy od osób dokonujących przypadkowo tych znalezisk dowiadujemy się, że są to niekiedy szczątki ludzkie, fragmenty ciał ludzi zabitych 10. kwietnia 2010 r. i przez prawie miesiąc nie pochowanych, takie stwierdzenie premiera należy uznać za umyślną obrazę przyjaciół Moskali. Zarząd spraw – przynajmniej formalny – związanych z medycyną, od ochrony zdrowia mieszkańców Polski, a pośrednio całej Unii Europejskiej i innych odbiorców naszych produktów nadzorowanych przez inspekcję sanitarną, po identyfikację i zabezpieczenie zwłok ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, premier niezmiennie i niezależnie od efektów oddaje z pełnym zaufaniem w ręce minister zdrowia dr Ewy Kopacz. Oto fragment stenogramu punktu 14. porządku dziennego 65 posiedzenia Sejmu RP 6 kadencji. 29. kwietnia 2010r. Minister Zdrowia Ewa Kopacz powiedziała Sejmowi: „Gdy znaleziono najmniejszy szczątek na miejscu katastrofy, wtedy przekopywano z całą starannością ziemię na głębokości ponad 1 m i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny. Każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie. Dlatego jest ta dzisiejsza informacja i to, co się dzieje na tej sali – szczera rozmowa z państwem. Szczególnie wam, bo wy prosiliście o tę informację, chcielibyśmy przekazać, że z pełną rzetelnością zabezpieczyliśmy wszystkie szczątki, które znaleziono na miejscu wypadku.”
Dobrze, że lokale wyborcze są w zasięgu kopytek większości milczących owiec. Bo dojechać nie byłoby czym, aby podziękować za dorobek. Dróg nie wybudowali. Kolej zlikwidowali.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
