Samolot Tu-154 M nie utracił skrzydła po zderzeniu z brzozą
Prokuratura otrzyma dziś wizualizację eksperymentu amerykańskich naukowców ws. katastrofy smoleńskiej – poinformował Antoni Macierewicz szef parlamentarnego zespołu ds. przyczyn tragedii. Przekazany zostanie także wniosek o wszczęcie postępowania o sfałszowanie raportu ministra Jerzego Millera. Wizualizacje zostały już udostępnione mediom.
Wczoraj podczas posiedzenia zespołu za pomocą telemostu eksperci z USA zaprezentowali efekty swoich badań. Wynika z nich, że samolot Tu-154 M nie mógł utracić skrzydła po zderzeniu z brzozą
Kluczowe przy ustaleniu tego faktu były ekspertyzy profesora Wiesława
Biniendy – dziekana wydziału inż. Uniwersytetu w Ohio i członka zespołu badającego katastrofę wahadłowca „Columbia” w 2003 roku. Do przeprowadzenia eksperymentu prof. użył programu, wykorzystywanego przez NASA do badania wypadków samolotowych i promów kosmicznych.
prezentacja profesora Wiesława Biniendy
Dodał, że bardzo chciałby przyjrzeć się szczegółowym badaniom komisji szefa MSWiA Jerzego Millera dotyczącym zderzenia samolotu z brzozą. Według naukowca analiza masy samolotu, jego prędkości i średnicy brzozy pokazują, że maszyna mogła utracić jedynie niewielką krawędź skrzydła, co nie wpłynęłoby na jej stabilność.
Z kolei fizyk prof. Kazimierz Nowaczyk zwrócił uwagę m.in. na animację zaprezentowaną przez komisję Millera. Jak podkreślił, Tu154M nie mógł po zderzeniu z drzewem lecieć odwrócony o 180 stopni przez tak długi czas jak na animacji.
„Nie ma wątpliwości, że skrzydło samolotu Tu-154M nie zostało złamane przez uderzenie w brzozę. Badania, których dokonał zespół prof. Biniendy w Ohio, kierowanego przez ekspertów NASA, jednoznacznie tego dowodzą” – powiedział Antoni Macierewicz (PiS) dziennikarzom po posiedzeniu zespołu. „Byliśmy świadkami ponad godzinnej prezentacji, gdzie z dokładnością do jednego centymetra przedstawiano nam przebieg wydarzenia polegającego na tym, że zrekonstruowane skrzydło tego samolotu na tej samej wysokości, pod tym samym kątem i z tą samą prędkością uderza w zrekonstruowaną matematycznie brzozę. Brzoza zostaje przecięta, skrzydło ma lekki uszczerbek, w żaden sposób nie znoszący potencjału jego siły nośnej” – dodał poseł PiS. Według niego, te ustalenia otwierają pytania: „dlaczego tak długo nas okłamywano?”, „dlaczego eksperci komisji Jerzego Millera podpisali się pod fałszywym raportem?”. „I co rzeczywiście stało się nad Smoleńskiem?” – dodał. Macierewicz podkreślił, że nadal trwają badania i analizy rzeczywistego – jego zdaniem – przebiegu ostatnich minut lotu Tu-154 M.
prezentacja profesora Kazimierza Nowaczyka
Według raportu Millera, w odległości ok. 2,7 km przed progiem drogi startowej samolot znalazł się poniżej nakazanej ścieżki zniżania, ok. 30 m przed bliższą radiolatarnią samolot znalazł się na tyle nisko, że nastąpił kontakt z pierwszą przeszkodą – końcówka prawego skrzydła uderzyła w wierzchołek brzozy na wysokości około 10 m. Zderzenie to nie spowodowało jednak uszkodzeń mających wpływ na zdolność samolotu do lotu. Po przebyciu ok. 200 m nad terenem porośniętym trawą samolot zderzył się kępami młodych drzew – zdaniem ekspertów nie jest wykluczone, że w tym momencie powstały pierwsze uszkodzenia wiązek przewodów elektrycznych. W odległości 855 m od progu pasa, ok. 350 m od miejsca upadku, samolot lewym skrzydłem uderzył w brzozę o średnicy pnia ok. 30 cm. Skutkiem tego uderzenia była utrata części lewego skrzydła, w efekcie czego rozszczelniony został zbiornik paliwowy. Jak stwierdza raport, zderzenie to spowodowało jednocześnie rozszczelnienie wszystkich trzech instalacji hydraulicznych. Rozerwaniu przewodów hydraulicznych towarzyszył ubytek płynu hydraulicznego z instalacji oraz spadek ciśnienia w każdej z nich. Po przebyciu kolejnych 200 m samolot zderzał się z konarami drzew o średnicy do 20 cm, które powodowały dalsze uszkodzenia. W odległości 525 m od progu pasa startowego nastąpiło pierwsze zderzenie samolotu z ziemią, w wyniku którego płatowiec samolotu został porozrywany na fragmenty.
Ekspertyzy, będące dowodem w sprawie podważają tezy fałszywego raportu Jerzego Millera i o tym dowie się prokuratura – podkreśla poseł Antonii Macierewicz.
RIRM/PAP
