Myśląc Ojczyzna – red. Stanisław Michalkiewicz


Audio MP3
Pobierz

Starość, to radość!

Szanowni Państwo!

Co jest celem życia człowieka? Katechizm Kościoła katolickiego powiada, że to, by Pana Boga poznał, poznawszy – pokochał, a pokochawszy – wiernie Mu służył. Ale w naszym nieszczęśliwym kraju konstytucja wprowadza rozdział Kościoła od państwa, toteż władze państwowe, zarówno w osobach naszych okupantów z bezpieczniackich watah, jak i Umiłowanych Przywódców, których bezpieczniacy trzymają w charakterze demokratycznej dekoracji, upatrują cel życia ludzkiego zupełnie gdzie indziej. Właśnie się okazało, że celem człowieka jest zapewnienie sobie na starość emerytury. Temu celowi będzie podporządkowane wszystko inne, bo wiadomo, że dopiero na starość człowiek zaczyna żyć pełnią życia. Co prawda nie wszyscy tak uważają i coraz więcej młodych ludzi emigruje, bo chce sobie trochę pożyć również w młodości i wieku dojrzałym, ale pan prezydent Komorowski, a zwłaszcza urzędująca w jego Kancelarii pani minister Irena Wóycicka o charakterystycznym, melancholijnym spojrzeniu, najwyraźniej uważają, że emerytura jest najważniejsza. Pani minister Wóycicka zajęła się  emeryturami od samego początku transformacji ustrojowej, bo ubezpieczenia, to dobry interes, a ubezpieczenia społeczne, to jest bardzo dobry interes.

Ubezpieczenie jest rodzajem hazardu. Ubezpieczając się na przykład od nieszczęśliwych wypadków zakładam się z ubezpieczalnią, że złamię sobie rękę, albo nogę. Jeśli sobie złamałem, to wygrałem, a jeśli nie – to wygrała ubezpieczalnia. Z kolei ubezpieczenia społeczne są rodzajem hazardu na życie. Ja zakładam się z ZUS-em, że będę żył długo, a ZUS – że będę żył krótko. Jeśli jakimś cudem udało mi się żyć długo, no to wygrałem, ale jeśli żyję krótko – to wygrał ZUS. Ponieważ ZUS jest państwowy, to władze państwowe robią wszystko, żebyśmy nie żyli za długo. Temu celowi służy zarówno Narodowy Program Eutanazji, w ramach którego wydłużają się kolejki do lekarzy i szpitali, jak też szereg innych przedsięwzięć. Jednak całkiem skrócić życia nie można, to znaczy – oczywiście można, ale nie wypada, bo w takiej sytuacji ludzie zaczęliby wątpić, czy rzeczywiście starość jest najszczęśliwszym okresem życia i nie chcieliby się z ZUS-em zakładać. Nawet i teraz pewnie by nie chcieli, bo zwróćmy uwagę, jak wyglądałby taki zakład, gdyby umowa była dobrowolna. ZUS żąda, by obywatel odprowadzał mu prawie połowę swojego dochodu, a w zamian obiecuje mu, że kiedyś coś dostanie –  o ile oczywiście dożyje. „Kiedyś” – bo przecież Sejm zawsze może wydłużyć wiek emerytalny i właśnie to zrobił, a „coś” – bo tenże Sejm w każdej chwili może zmienić sposób naliczania emerytur. Takiej umowy nie podpisałby żaden przytomny człowiek i dlatego ubezpieczenia społeczne są przymusowe. Tedy mówiąc, że ubezpieczenia społeczne, to bardzo dobry interes, mam oczywiście na myśli naszych okupantów, no i oczywiście – Umiłowanych Przywódców, którzy na tym wszystkim pasożytują.

Ponieważ tych pasożytów z roku na rok coraz więcej przybywa, ZUS-owi zaczyna brakować pieniędzy na emerytury. W ubiegłym roku rząd co prawda ukradł z Otwartych Funduszy Emerytalnych 150 miliardów złotych, ale na długo to nie wystarczy. Dlatego pan prezydent Komorowski wraz ze swoimi doradcami wykombinował, żeby zmusić wszystkich do oszczędzania na emerytury. Zarówno pracownicy, jak i pracodawcy będą musieli z uzyskiwanych zarobków odprowadzać pieniądze na specjalne konta, a państwo będzie im do tego dopłacało. Skąd państwo weźmie pieniądze, żeby im dopłacać? To proste – zabierze im w podatkach, a jak już na tych kontach uzbiera się godna uwagi suma, to znowu sobie ją weźmie, tak jak to się stało w przypadku Otwartych Funduszy Emerytalnych. Pan prezydent Komorowski bowiem i jego współpracownicy, bardzo pragną naszego dobra – a nam już go tak niewiele zostało.

red. Stanisław Michalkiewicz

drukuj