Myśląc Ojczyzna – prof. Mirosław Piotrowski

Audio MP3

Pobierz

 

Szczerość Gabriela

„Niemcy nie są płatnikiem netto” do budżetu Unii Europejskiej. Gdyby takie słowa wypowiedział prawicowy polityk w Polsce, zostałby natychmiast wyśmiany. Od razu przytoczono by arytmetyczne dane dotyczące wysokości składki członkowskiej i środków otrzymywanych ze wspólnego budżetu. Zestawienie takie od lat ma świadczyć, że to właśnie Niemcy są jednym z największych płatników netto do budżetu Unii. Tym razem śmiechu nie będzie, gdyż cytowane słowa wypowiedział kilka dni temu w Brukseli szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel. „Nie jesteśmy płatnikiem netto. Tak naprawdę jesteśmy największym beneficjentem integracji europejskiej, zarówno gospodarczo jak i finansowo, z całą pewnością politycznie” – przekonywał niemiecki minister, który wcześniej był wicekanclerzem Niemiec i przewodniczącym niemieckiej SPD.

To nie jednorazowy wyskok Sigmara Gabriela. Opinię na ten temat ma już ugruntowaną i wyrażał ją wiele miesięcy wcześniej na łamach poczytnego niemieckiego dziennika. Sądzę, że wielu „szczerych Europejczyków” mogło przeżyć szok. Według oficjalnych danych za rok 2015, Niemcy wpłaciły do unijnego budżetu ponad 24 miliardy euro, a otrzymały 11 miliardów. Słowem, „wyciągnęły’ z Unii mniej niż połowę tego, co wpłaciły. Dlaczego więc prominentny niemiecki polityk twierdzi, że jest odwrotnie. Otóż Sigmar Gabriel podważył uważaną przez wielu do dziś za świętą narrację, że główną podstawą szacowania zysków i strat są widoczne wpłaty do i wypłaty z budżetu Unii Europejskiej. „Ta narracja jest fałszywa”, upiera się Sigmar Gabriel. Z jego wypowiedzi wynika, że nie mniej ważnym, a może nawet ważniejszym jest to, co dzieje się za pośrednictwem i wokół tych wpłat. Zdaniem Gabriela „kalkulowanie, ile dochodów podatkowych idzie z jednego kraju do budżetu UE, a potem dalej do innego państwa członkowskiego, to najgorsza narracja tego, czym jest Unia Europejska”.

Słowa szefa niemieckiego MSZ-u to, używając przenośni, potężny cios w szczękę dla polityków Platformy Obywatelskiej w Polsce, którzy od lat szermują właśnie takim arytmetycznym zestawieniem. Do dziś twierdzą, że Polska jest beneficjentem Unii Europejskiej, a inne kraje, takie jak Niemcy na nas płacą, z unijnego budżetu otrzymujemy trzy, cztery razy więcej, niż do niego wpłacamy. Ale skoro Niemcy utrzymują, że to oni są beneficjentem, a oficjalne kwotowe zestawienia traktować należy nie jako dogmat, to niebawem powinna zmienić się także narracja polskich polityków. Można by zadać pytanie, dlaczego Sigmar Gabriel epatuje szczerością właśnie teraz. Otóż trwają rozmowy dotyczące przyszłego budżetu Unii Europejskiej po 2020 roku, w obliczu spodziewanego wyjścia Wielkiej Brytanii. Pieniędzy będzie mniej, a niemieckie społeczeństwo nie chce więcej płacić, mając również zastrzeżenia do lansowanej formy integracji z masowym przyjmowaniem uchodźców włącznie. Trzeba ich więc przekonać. Dlatego też cytowany polityk pokazuje teraz prawdziwe korzyści, jakie uzyskują Niemcy z europejskiej integracji. Przypomina między innymi, że 60% niemieckiego eksportu kierowane jest do krajów Unii Europejskiej. Nie byłoby to możliwe bez stabilnej sytuacji w tych krajach. „Nikt nie jest uzależniony od dobrobytu innych krajów Unii Europejskiej w takim stopniu, jak Niemcy”, stwierdził Gabriel.

Łatwo zauważyć, że opinie te nie przystają do poglądów innego polityka SPD, Martina Schulza, który zastąpił Gabriela na stanowisku szefa partii. Ten ostatni szokował niedawno stwierdzeniem, że „Niemcy ograniczą swoje wpłaty do przyszłego budżetu Unii Europejskiej, jeżeli kraje korzystające z funduszy, takie jak Węgry i Polska, nie pomogą w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego”. Pojawia się pytanie, jak jeden kraj członkowski Unii może zmniejszyć wpłaty do budżetu skoro wszyscy solidarnie płacą 1% Dochodu Narodowego Brutto. Czy to oznacza, że Niemcy chcą wpłacać 0,5% i jak to się ma do stabilizacji gospodarczej regionu, o której mówi Gabriel? Ten ostatni ma też odmienne spojrzenie na kwestię migracji twierdząc, że „Unia Europejska musi inwestować w Afrykę”, gdyż nie była przygotowana na przyjęcie tak wielkiej liczby migrantów.

Czy nie przypomina to przypadkiem retoryki rządów Polski i Węgier? Ich racje dotychczas nie były należycie wysłuchiwane. W przeciwieństwie do niemieckich polityków, którzy już od czterech miesięcy próbują sformować u siebie rząd, ale jednocześnie ustalić warunki przyszłej integracji europejskiej. Stąd czasem taka szczerość.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł

drukuj