Myśląc Ojczyzna
Szanowni Państwo!
W Parlamencie Europejskim w Brukseli i Strasburgu często organizowane są
tzw. wysłuchania publiczne, czyli public hearings. Jest to ugruntowana formuła
spotkań inicjowanych przez grupy polityczne, komisje lub poszczególnych posłów
do Parlamentu Europejskiego. Nie muszą one bezpośrednio korelować z tematami
poruszanymi na sesji plenarnej, ale z reguły dotyczą ważnych problemów obywateli
Unii Europejskiej.
Na przykład w minionym tygodniu odbyło się wysłuchanie publiczne na temat
przyszłości finansowania rozszerzenia Unii Europejskiej, a w grudniu 2010 roku i
marcu tego roku odbyły się dwa wysłuchania publiczne w sprawie katastrofy
smoleńskiej. Na spotkania te zapraszani są eksperci spoza Parlamentu
Europejskiego z różnych krajów, a także posłowie oraz przedstawiciele mediów.
Przypominają one konferencje, mają jednak szczególny wymiar, gdyż odbywają się w
siedzibie Parlamentu Europejskiego, a ich uczestnicy musza posiadać zaproszenie
lub akredytację. Często transmitowane są one na żywo w Internecie i tłumaczone
na kilka języków. Właśnie dlatego wzbudzają szerokie zainteresowanie mediów, a
także przedstawicieli innych instytucji Unii Europejskiej.
Na początku czerwca odbędzie się wysłuchanie publiczne, czyli public hearing,
na temat wolności mediów w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem
dyskryminacyjnych praktyk wobec Telewizji Trwam. Spotkanie to współorganizuję w
imieniu grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów wraz z posłem
Zbigniewem Ziobrą reprezentującym grupę Europa Wolności i Demokracji. Tematem
zagrożenia dla pluralizmu mediów w Polsce staraliśmy się zainteresować Parlament
Europejski w trakcie sesji plenarnej, jak również Komisję Europejską, do której
wystosowaliśmy tzw. pytanie pisemne. Komisarz ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes
odpowiedziała nam pod koniec lutego tego roku, że "Komisja Europejska zawsze
wspierała pluralizm w mediach i zwalczała jakiekolwiek objawy dyskryminacji ze
względu na przekonania". Zdaniem nie tylko wielu europosłów, ale również ponad
dwóch milionów obywateli, którzy podpisali się pod petycją do Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji, takie objawy dyskryminacji zachodzą w przypadku
Telewizji Trwam. My jako posłowie do Parlamentu Europejskiego, wybrani przez
obywateli w bezpośrednich wyborach, jesteśmy zobligowani do reprezentowania ich
interesów, a szczególnie gdy zagrożona jest swoboda wypowiedzi i wolność
religijnych przekonań. Duże wrażenie w Unii Europejskiej wywarła liczba
zebranych podpisów w tej sprawie w Polsce oraz innych krajach. Zwraca się uwagę,
że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony wprowadzono instrument tzw. inicjatywy
obywatelskiej, do uruchomienia którego należy zebrać jeden milion podpisów – co
zobowiązuje Komisję Europejską do wszczęcia działań. W przypadku dyskryminacji
Telewizji Trwam zebrano dwukrotnie większa liczbę podpisów, co bez wątpienia
wzmocni i rangę i wydźwięk planowanego wysłuchania publicznego
M. Piotrowski
